Kilka dni temu wystartowała polska edycja Master Chef'a. Miałam co do niej wiele obaw - głównie dlatego, że jest produkowana przez TVN. Stacja matka pokazała już w wiele razy, że porzucenie złotego dziecka nie jest dla niej problemem. Przykładem może być "Klub szalonych dziewic" czy "Przepis na życie". Mam nadzieję, że Master Chef nie podzieli ich losu.





Oglądając Master Chef'a miałam kilka małych zastrzeżeń. Nie jestem bynajmniej typem widza, który musi mieć wszystko perfekt i jest wiecznie niezadowolony. Szukam w telewizji szczerości, naturalności i prawdziwości. Dlatego większość czasu poświęcam raczej na oglądanie Youtub'a - ostatnio kanałów Minecrafta, bo ludzie są tam po prostu sobą.

Widzowie nie są głupi, rozpoznają każdy fałsz, a także próby bycia kimś innym niż się w rzeczywistości jest.  


Jury programu jest nadzwyczaj sympatyczne - wielki plus. Chyba najmilsze z tych wszystkich wersji, które oglądałam. Zastanawiałam się wcześniej jak wypadnie pan Michael Moran - jednak na szczęście poszedł konwencją sympatycznego jurora, a nie wybuchowego Gordona Ramsay'a. Do Magdy Gessler nie mam zastrzeżeń - na razie - jeśli będzie podobna do "Kuchennych Rewolucji" to będzie dobrze. Jestem natomiast zdziwiona panią Starmach, która normalnie mówi bardzo dużo, szybko i z pasją - co zresztą można było zaobserwować chociażby w "Dzień dobry TVN". W jej przypadku realizatorzy najprawdopodobniej "zasugerowali", aby cedziła słowa, robiąc w ten sposób atmosferę napięcia i niepewności - ogromna część naturalności Ani Starmach, którą w niej ceniłam, poleciała w siną dal. TVN kazał jej mówić 1 słowo na minutę, zamiast pozwolić być sobą i zachować swoje 300 słów na sekundę. Naprawdę duża strata dla programu.

Dlaczego polskie programy muszą być realizowane w sposób identyczny z amerykańskimi wersjami?


Przecież Polacy mają absolutnie inną mentalność niż Amerykanie. To, co działa na Amerykanów, w Polsce okazuje się, co najmniej śmieszne, bądź najczęściej irytujące. Dlaczego TVN tego nie widzi? Czy oni w ogóle mają jakiś zespół badający nastroje oraz opinie ich widzów? Śmiem twierdzić, że nie. Że robią swoje, nie oglądając się na nic. Może dlatego, że jeszcze mają przyzwoitą oglądalność. Jednak nie wróżę tej stacji świetlanej przyszłości. Czy w ogóle zastanawiają się, dlaczego jakiś program ma coraz mniejszą oglądalność?? Buta, brak szacunku dla widza - i dlatego prawie nie oglądam tej stacji. Jednak taka droga prowadzi donikąd, a raczej po równi pochyłej. Tak łatwo stracić zaufanie, szacunek, gorzej z drogą powrotną... na szczęście to nie mój problem :)


PS Musiałam cześć swoich spostrzeżeń przelać na internetowy papier. Początkowo chciałam zamieścić część z nich na forum TVN-u. Jednak doszłam do wniosku, że nie ma to najmniejszego sensu. Skoro konstruktywne uwagi widzów na ich własnym forum mieli "gdzieś". Prosty przykład - mnóstwo negatywnych opinii o Kindze Rusin... pewnie tłumaczyła się "tatusiowi" Edziowi, że ludzie są zawistni, że w zasadzie opinii pozytywnych i negatywnych jest po połowie (ciekawe kto te pozytywne pisze, chciałaby kiedyś te osoby poznać), więc w sumie super dla programu, bo to znaczy, że jest kontrowersyjna i takie tam ble ble ble. Więc nadal chyba pracuje... nie wiem, bo nie oglądam żadnego programu z udziałem tej kobiety. 

Wracając do Master Chefa - ogólnie program mi się podoba. Nie wiem jak Wy, ale podczas oglądania  programu muszę zjeść choćby ciastko. Nie ma to najmniejszego wpływu na moją wagę. Jem, co chcę, a nie jem, to co muszę :D

~~ Estetka ~~

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.