Jeśli uważacie, że studia są wyznacznikiem wartości człowieka to nawet nie czytajcie dalej.
basketman/FreeDigitalPhotos.net

digitalart/FreeDigitalPhotos.net
Dzisiaj postanowiłam przelać na elektroniczny papier kilka swoich przemyśleń, postanowień i nerwów... Do napisania tego posta zainspirowała mnie Jula Fabiszewska (uczestniczka "Bitwy na głosy") i jej wywiad. Zgadzam się z jej lekkim podejściem do życia.

Być taką, jaką inni chcieliby mnie widzieć? - nie, to nie dla mnie...


Nie lubię dokładnie planować swojego życia. Każdy dzień jest dla mnie okazją do odkrycia czegoś nowego i niespodziewanego. Wstaję rano i tak dokładnie nie wiem, co będę robić. Trzymam się tylko jednej zasady: cokolwiek to będzie, ma sprawiać mi radość i nie być podyktowane obowiązkiem czy poczuciem winy. W przeszłości zbyt często oglądałam się na innych, bałam się, że ludzie mnie nie zrozumieją, a także, że kogoś urażę - zupełnie niepotrzebnie. Za dużo nerwów kosztowało mnie bycie taką, jaką inni chcieliby mnie widzieć i dopasowanie się do ich standardowej wizji życia i ścieżki rozwoju. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że życie nie jest po to, aby spełniać nierealne oczekiwania innych, tylko po to, aby móc robić, co chcę i przeżywać je na swój - nie zawsze zrozumiany - sposób. Na szczęście moja mama całkowicie rozumie moją filozofię życia i nie ma do niej najmniejszych zastrzeżeń. Dzięki temu fakt, że nie wszyscy są w stanie zrozumieć moje wybory nie jest już dla mnie tak przykry.

Jeśli w jakiejś dziedzinie ma się poczucie braku, to zwykle odbija się to prędzej czy później...
W ciągu dnia robię wiele rzeczy - o wiele więcej niż w czasach szkolnych, które prawdę mówiąc stłumiły moje zainteresowania i pasję. Nie twierdzę, że szkoła jest beznadziejna, tylko ja nie znajdowałam w niej tematów, które by mnie interesowały i rozwijały. Tak na przykład było z lekcjami historii. Te wszystkie wojny, koronacje, konflikty, postanowienia pokoju. Nudy. Żadnej mowy o dworskich intrygach, niesamowitych cywilizacjach, kontrowersyjnych odkryciach lub chociażby niesamowitych budowlach - stworzenie świątyni, która była budowana w jednym kawałku w innowacyjny sposób. To są rzeczy interesujące, których niestety nie uświadczysz w szkole. W moim przypadku szkoła przyczyniła się także do zabicia lub dużego ograniczenia moich pasji - kompletny brak czasu. Jak w życiu zwykle bywa, jeśli w jakiejś dziedzinie ma się poczucie braku, to zwykle się to odbija prędzej czy później - postanowiłam do tego nie dopuścić i uregulować wszystko, gdy nadarzy się ku temu okazja.

Pilne: Nadrobić stracony czas

Teraz, aby to nadrobić zajmuję się tymi wszystkimi rzeczami, na które nigdy nie miałam czasu: piszę bloga, fotografuję, do niedawna także rysowałam, oglądam filmy, ubóstwiam czytać ciekawe artykuły, pomagam w codziennych obowiązkach. Tak przyznam się. Odbieranie ziemniaków mnie relaksuje. Podczas tej czynności wyciszam się i nie myślę praktycznie o niczym. Z reguły mam wiele pomysłów i przemyśleń, więc takie bezmyślne chwile szczególnie sobie cenię. Tak odchodząc ciut od tematu. Czasami robię także za psychologa, tłumacząc niektórym osobom zachowania ludzi, a wystarczyłoby się postawić w sytuacji innych i wszystko stałoby się oczywiste. Jest jeszcze wiele rzeczy, które robię, do których zmierzam i miejsc, do których chadzam. Jednak ten post byłby zbyt długi, aby je wszystkie wymienić, zresztą już jest.

Brak studiów = obijanie się?

Słowem zakończenia... Ludzie myślą, że między obijaniem się i nie chodzeniem na studia można postawić znak równości - bzdura... znam osoby, które studiując są tak samo oschłe, marnotrawiące czas i nie szanujące innych jak wcześniej. To że zdobędą papierek, wcale nie zrobi z nich lepszych osób. Tak jakby posiadanie papierka czy pracy było jedynym powodem tłumaczącym ludzką egzystencję...

I jeszcze jedna refleksja. Zauważyłam pewną prawidłowość, że osoby, które przywiązują niesłychaną wagę do literek przed imieniem i nazwiskiem, z wielkim trudem osiągały właśnie te literki...

Być może moje słowa dodadzą otuchy komuś, kto tak samo jak ja, ma niestandardowe podejście do życia i nie chce dostosować się do ogólnie panujących schematów. Nie jesteś sam/a.^^

cooldesign, FreeDigitalPhotos.net
~~ Estetka ~~

8 komentarzy:

  1. Najlepiej więc studiować ŻYCIE:) Zresztą potem (po "drugiej stronie") pytają podobno tylko o 2 rzeczy: 1. Czego nauczyłeś/aś się z życiowych doświadczeń? 2. Czy stałeś/aś się osobą, która potrafi dać więcej miłości niż przed przyjściem na ten świat. Tak przynajmniej twierdzi większość osób, które przeżyły śmierć kliniczną. Możemy więc tylko trzymać wszyscy za siebie kciuki i życzyć sobie udanego egzaminu KOŃCOWEGO:))) Kilka rysunków na tematy mistyczne: http://www.humoryski.pl/search/label/mistyka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafna uwaga. Zatem studiowanie życia wychodzi mi na 5 :), a o egzamin końcowy nie muszę się raczej martwić - to bardzo pociesza.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Jeśli jesteś szczęśliwa, to najważniejsze. A jak jeszcze przy tym inni również mogą czerpać od Ciebie pozytywną energię, to jeszcze lepiej;) Nie zawsze mgr mrugające przed imieniem idzie w parze z klasą czy nawet umiejętnościami. Prostakiem można być i po podstawówce i po doktoracie;) A jeśli swoimi decyzjami nie krzywdzisz innych, a ich problemem jest tylko brak zrozumienia, bo oni zrobiliby inaczej, to nie ma się raczej czym przejmować. Jeszcze się taki nie narodził…;)AMO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niezrozumienie potrafi czasami zdenerwować nawet tak spokojnego człowieka jak ja... Uznałam, że uzewnętrznienie moich emocji zdejmie ze mnie część frustracji narastających przez lata. Muszę przyznać, że jest mi lżej.
      Być może zarówno post, jak i wszelkie komentarze pomogą komuś, kto do tej pory bał się podążać własną drogą - w obawie przed opinią innych.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Sama nie wiem, co chce w życiu robić. ; c

    Zapraszam na mój blog:
    http://pamietnik-cwaniary.blogspot.com/
    Jeśli Ci się spodoba zaobserwuj, ja się na pewno odwdzięczę, bo twój już mi się podoba ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całe życie, aby się tego dowiedzieć :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Czasami ludzie, którzy nie mają wykształcenia są bardziej wartościowi niż Ci, którzy je posiadają. Znam kilka osób bez wyższego wykształcenia, niosą ze sobą ogromną wiedzę i mądrość. Sama studiuję i już nie raz przekonałam się o tym. Nie ma ludzi bezwartościowych... czasami przykro tylko popatrzeć i posłuchać takiego osobnika u którego często występuje przerost formy nad treścią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania. Wiedzę można czerpać nie tylko z książek, ale przede wszystkim z życia, które samo w sobie jest skarbnicą wiedzy, wystarczy tylko umieć wyciągać wnioski.
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.