Chciałabym wykrzyczeć: Nareszcie po!!! Dla mnie nie był to czas spokoju rodzinnego, ciepła i miłej atmosfery... czyli tak jak być powinno. Lecz czas kłótni, złośliwości, braku zrozumienia i szacunku. O kompletnym braku empatii nie wspominając. 

Image courtesy by Frits Ahlefeldt

"Rodzina" (cudzysłów nie jest tu przypadkowy) wstyd się przyznać, jak z reality show Jerrego Springera. Patrzenie z góry, wyśmiewanie poglądów, nie szanowanie cudzego czasu, kompletny brak zainteresowania, dwulicowość, wynikająca z miłości do pieniędzy, a więc dewiza: idę tam, gdzie dają więcej. Postawa roszczeniowa wobec świata. Nie rozumiem takich ludzi. Może dlatego, że zawsze byłam osobą, która troszczyła się o innych. W przeszłości nawet za bardzo. Zawsze chciałam, żeby ludzie dobrze czuli się w moim towarzystwie, aby chwile spędzone z najbliższymi czy znajomymi były najnormalniej w świecie miłe. Teraz widzę, że cała moja troska poszła na marne. Powinnam użyć tu wulgaryzmu, ale mimo wszystko się powstrzymam... Nie chodzi o to, że moja troska, chęć stworzenia miłej atmosfery była podyktowana chęcią zyskania czegokolwiek lub by mieć z tego jakieś profity, znajomości czy inne korzyści (jeśli za troskę otrzymuje się w zamian kłamstwa i egoizm to bywa przykre). Mimo, że otoczenie bardzo często posługiwało się takimi schematami, ja broniłam się przed nimi. Zawsze byłam bezinteresowna, a uśmiech i dobre samopoczucie innych osób zwyczajnie mnie cieszyło...

Jednak można się zdenerwować, jeśli poświęcało się czas komuś, kto nawet nie raczy przyjechać sam z siebie, tylko potrzebuje do tego nakazu w postaci świąt, bo przecież tak trzeba (muszę wyjaśnić, że nie jest przeszkodą ani odległość, ani czas) Jeśli mowa o jego rodzinie to pójdzie za nimi na koniec świata, mógłby oddać za nich życie, troszczy się nawet pod względem emocjonalnym czy nałogów z kolei nas odwiedza jedynie z okazji właśnie świąt, przy czym nawet ustalenie konkretnej godziny nie ma znaczenia, bo i tak przyjeżdża kiedy chce. Co za brak szacunku do drugiego człowieka, nie brania zupełnie pod uwagę wszystkich wysiłków związanych z przygotowaniami...ehhh.. Szczerze powiem, że w moim przypadku miarka się przebrała. No bo jak określić ludzi, którzy przyjeżdżają i od progu krzyczą, że chcą tylko obiad, bo za chwilę muszą wracać, ponieważ są gdzie indziej umówieni?  To po co w ogóle przyjeżdżali!? Mama zmuszona była wyjaśnić tymże gościom niestosowność swojego zachowania, a oni byli wysoce zdziwieni, że w ogóle jest z tym jakiś problem...!!! Szczyt bezczelności. I tak było od lat, ale koniec z tym...  

Czasami mam wrażenie, że niektóre osoby nigdy się nie zmienią, a dawanie tysięcznej szansy na zrozumienie pewnych spraw jest ewidentnie stratą czasu i niezwykłą naiwnością z mojej strony. Ileż lat można? Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że wysłuchiwanie takich zwierzeń nie jest dla wielu z Was tym, czego szukacie. No cóż życie potrafi pokazać także swoją ciemną stronę. Postanowiłam dać upust swoim emocjom przy pomocy bloga. Tłumienie ich w większości przypadków nie wychodzi na dobre.

Oczywiście nie obnoszę się ze swoimi rodzinnymi problemami i jestem raczej osobą skrytą. Lecz uważam, że jeśli ktoś ma pojęcie jakie osoby i sytuacje na co dzień muszę znosić (a uwierzcie, że nie życzyłabym ich żadnemu wrogowi), to mógłby wykazać choć odrobinę inicjatywy, aby czas świąteczny był dla mnie najzwyczajniej w świecie znośny. Chociaż tyle i aż tyle. Alergicznie wręcz nie jestem w stanie znieść osób, które myślą tylko o sobie i robią wszystko, aby im było dobrze kompletnie, nie oglądając się na innych. Czy to ja jestem nienormalna, czy to może jednak świat zwariował?

Nigdy nie składam postanowień noworocznych, bo nie lubię robić niczego na siłę, a obiecywanie sobie czegokolwiek jest bezsensem. Przecież nie wyrzeknę się czekolady ;) Nie żebym była jakimś wielkim łakomczuchem, ale czasami lubię zjeść coś słodkiego. Chociaż, gdybym miała wybierać między czekoladą i barszczem z uszkami, to zdecydowanie wybrałabym to drugie...

Ale być może w tym roku przyjdzie mi się zmierzyć z jednym postanowieniem: tylko normalni ludzie wokół mnie?...

~~ Estetka ~~

4 komentarzy:

  1. Zostałaś nominowana do LIEBSTER BLOG AWARD ! Informacje znajdziesz na moim blogu : )
    http://rouge-pamplemousse.blogspot.com

    + fajny blog ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację, czuję się wyróżniona :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Hej ;-) Bardzo fajny blog, i czuję, że mamy podobny stosunek do ludzi i pogląd na świat ;-)
    Również zawszę staram się być bezinteresowny i szkoda mi, że tej bezinteresowności w świecie brakuje. Może po prostu ludzie nie są w stanie postawić się na czyimś miejscu, nie są świadomi tego, że robią źle? Albo wiedzą, lecz nie biorą tego osobiście - "nie czują" tego? A gdyby z nimi naprawdę szczerze rozmawiać w pełnej obustronnej otwartości i zmienić ich sposób myślenia... Zmieńmy świat :-) Niby niemożliwe, ale jak mawiał Einstein... Nie wiedzmy, że niemożliwe :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Staram się żeby blog był różnorodny. Lubię dzielić się rzeczami, które sprawiły mi radość. Jednocześnie mam nadzieję, że komuś dana rzecz również się spodoba, zainteresuje :) A co do empatii...fakt teraz najpopularniejsza jest postawa roszczeniowa...choć na szczęście nie wszyscy tak postępują i z tego co napisałeś jesteś tego przykładem :)
      Pozdrawiam i zapraszam do zaglądania :)

      Usuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.