Dziś chciałam Was zachęcić do przyjrzenia się młodemu aktorowi Jakubowi Gierszałowi… okazja jest ku temu znakomita, ponieważ 8 lutego 2013 odbędzie polska premiera najnowszego filmu Jacka Borcucha „Nieulotne”. Angielski tytuł "Lasting". Film już otrzymał nagrodę na Sundance Film Festival, który jest największym corocznym festiwalem filmów niezależnych w Stanach Zjednoczonych. Była to światowa prapremiera.

Zwycięzcy festiwalu "Sundance Film Festival"
Oficjalna strona filmu "Nieulotne"


Po raz pierwszy zobaczyłam Jakuba w „Sali samobójców”… film wywarł na mnie ogromne wrażenie. I choć nie jestem recenzentem filmowym, muszę przyznać, że gra aktorska tego chłopaka po prostu mnie powaliła. Zastanawiałam się, czy gdyby tę rolę dostał ktoś inny, kto to mógłby być? Który z aktorów mógłby w taki sposób wcielić się w rolę pogubionego życiowo nastolatka, który świat realności traktuje na równi ze światem wirtualnym, gdzie nie dostrzega jakiejkolwiek różnicy z tymi wszystkimi niuansami... Który aktor mógłby tak jak Jakub, wziąć nas za rękę i poprowadzić w ten swój zakręcony świat? .... Zastanawiałam się, zastanawiałam i jedynie przyszedł mi na myśl James Dean... pokolenie mojej córki z pewnością nie wie, któż to jest ów JamesW swoich czasach był uznawany za najlepszego nieoczywistego aktora… nieoczywistego, czyli takiego, który oprócz gry aktorskiej, wnosi to coś do roli – to moja własna definicja i nie znajdziecie jej na wikipedii ;)

Poniżej fragment "Sali samobójców"

Wracając do Jakuba… jest w mojej amatorskiej ocenie, najlepszym aktorem, który ostatnio zaistniał na ekranie. Przyznaję, że „Wszystko co kocham” nie oglądałam, jedynie urywki… czasy w których rozgrywa się fabuła tego filmu, to czasy prawie mojej młodości… ten brak całkowitej wolności, ciągłego uważania co się mówi, do kogo się mówi, poza tym pustki na półkach, bylejakość ówczesnego życia, ta beznadzieja i Jarocin (w moim przypadku 1983), który mógł się na tle tego wszystkiego wybić, bo można się było ubrać w dziwne ciuchy (im dziwniejsze tym lepsze hehehe), postawić na cukrze (lakier towar deficytowy) włosy i mogłoby się wydawać, że jest się wolnym… a to wszystko było grą pozorów... więc odrzucają mnie filmy Barei z tego okresu, które wcale a wcale mnie nie śmieszą…z prostej przyczyny: ja musiałam żyć w tych kretyńskich czasach… te niedorzeczne sytuacje, ciągłe załatwianie wszystkiego, bo nic nie można było dostać ot tak, po prostu… brrrr nigdy więcej mogłabym sobie to wytatuować na czole, ręce, gdziekolwiek… a zatem nie oglądałam WCK… nie wiem, jak spisał się Jakub… podobno nieźle zagrała młoda Frycz...

Następną podróżą, którą zafundował mi Gierszał była „Yuma”… kolejny świetny film. Niby inny reżyser… można by Borcucha posądzać, że posiada jakieś nieziemskie zdolności wydobywania z tego właśnie osobnika wszystkiego co najlepsze i „zmuszania” go do osiągnięcia wyżyn aktorskich… nie wiem, nie mam pojęcia…. jedno jest pewne, że w Yumie znowu się spisał :)

A tutaj Jakub zaprasza na film...

Fabuła wprawdzie jest osadzona w czasach przeszłych (ważnym wątkiem okazuje się stacjonujące na terenach przygranicznych wojsko radzieckie), jednak pokazuje jak pomimo wszystko, można było się zorganizować i to w dodatku jak! I to ta druga strona tamtych czasów, choć na przełomie lat 80 i  90-tych to było bardzo proste... W to wszystko wplątane losy ludzi, związanych z głównym bohaterem, całość dająca furtkę do samodzielnego myślenia, przemyślenia, zastanowienia się, jak postąpiłabym, będąc w takiej sytuacji. Oczywiście można jedynie pójść na film, by zobaczyć historię jakiś tam kolesi, którym przyszło kiedyś żyć na terenach przygranicznych… skoro ktoś tak lubi, jego wola :)

I teraz dochodzimy do nieulotnego filmu…na ekranie sami nieoczywiści :) Joasia Kulig - świetna rola w „Sponsoringu”, Chyra to już samo nazwisko zmusza do zapisania się na studia filozoficzne ;), imienniczka mojej córki - Magdalena Berus… najnowsze objawienie w polskiej kinematografii, a dokładnie w filmie, który niedawno wszedł na ekrany kin „Bejbi Blues”


Zwiastun "Nieulotne"

Nie dość, że taka obsada, to w dodatku nie sposób przejść obojętnie obok scenografii. Jak widzę te niby niechlujnie ułożone książki, biurko, które jest dziełem samym w sobie, bo prawie namacalnie zabierające nas do pokoju. Po co mi niszczące wzrok okulary 3D, skoro mam takie plany? Zdjęcia – Michał Englert - no comment. I na koniec zostawiłam smaczek – mianowicie muzyka. Wprost genialna. Daniel Bloom, czyli młodszy brat reżysera Jacka Borcucha. Poza tym wygląda jak wyjęty z lat 60-tych ;)
Daniel Borcuch (pseudonim artystyczny Daniel Bloom)
Z niecierpliwością czekam na soundtrack z tego filmu. Polecam Wam również przyjrzenie się uszne ;) jego poprzedniej kompozycji, właśnie jestem po przesłuchaniu „Tulipanów”. Facet wymiata, jak by to powiedziała młodzież. Czuć wpływ Możdzera, ale jednak przebija z tej płyty indywidualność, niesamowite wykorzystanie instrumentarium, a przede wszystkim wykorzystanie przestrzeni (tak trudno słowami oddać to, co czuję słuchając ubogość słów, często mnie dopada) choć oczywiście taka muzyka może się nie spodobać komuś, dla kogo ostatnim hitem jest "Ona tańczy dla mnie":)) Nie dyskredytując nikogo, uważam, że Tulipany są dla wyrobionego muzycznie słuchacza… nieoczywistego ;) Poniżej próbka właśnie z płyty "Tulipany".




Ups…miały być peany na temat gry aktorskiej Gierszała, a skończyłam na muzyce :) W moim osobistym odczuciu muzyka daje wolność, a że moja młodość miała do niej ograniczony dostęp, więc może tym bardziej lgnę do nieoczywistych kawałków :) Poza tym kto w młodości był przymuszany do brzdękolenia na pianinie, siłą rzeczy nasiąka szerszą perspektywą muzyczną.


Muszę dodać, że każda rola Jakuba zostaje doceniona i odpowiednio nagrodzona. Myślę, że choćby to mówi samo za siebie. Chciałabym bardzo, żeby zagrał rolę czysto komediową. Chociaż po jego dotychczasowych wyborach ewidentnie widać, że skupił się na ambitnym kinie. Szkoda, bo z pewnością taka lżejsza rola mogłaby pokazać inny niż dotychczasowy warsztat i możliwości Jakuba.


Ciekawy wywiad

Dla wytrwałych, czyli dla tych którzy doczytali do końca mój wpis :)

Wywiad Aliny Gutek z Jackiem i Danielem, a w zasadzie całą rodziną Borcuchów.


~~ Mama Estetki ~~

PS. (Estetka): Mamie bardzo spodobały się te filmy i uważa, że zasługują na większą uwagę, dlatego postanowiła coś tu napisać. Ktoś może pomyśleć, że to dziwne. Przyznaję, że mamy ze sobą świetny kontakt i szczerze powiedziawszy każdemu życzyłabym takiego samego ze swoimi rodzicami.
Nie widziałam wszystkich filmów, więc nie podjęłam się zadania oceny. Zresztą sala samobójców tak mną wstrząsnęła, że do tej pory, jak widzę ten film to mi zwyczajnie przykro. Przykro patrzeć na takie smutne historie i nie móc nic na to poradzić. Tak tak, wiem, że to tylko film, ale już tak mam. Widząc krzywdę ludzką mam ochotę jakoś temu przeciwdziałać. Na co dzień nie sięgam po tak ciężkie kino - dla własnego dobra. Ale szum medialny mnie namówił.
Wracając do Jakuba. Mimo, iż nie znam go osobiście uważam, że jest bardzo miłym i sympatycznym człowiekiem. Moja intuicja rzadko mnie zawodzi, szczególnie jeśli chodzi o znajomość ludzkich charakterów. Po co to piszę? W sumie bez konkretnego powodu. Taka moja refleksja nad życiem i przeczucie, które zawsze mi towarzyszy, gdy widzę go na szklanym ekranie. Bardzo bym się zdziwiła, gdyby ktoś powiedział, że tym razem się mylę.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.