„Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.”

Source: http://karladelrincon.tumblr.com

Walentynki...  albo się je lubi, albo nienawidzi. Z reguły jest to podyktowane aktualnym statusem: te kilka liter (w związku/wolny) zmienia zupełnie podejście do tematu. Ci mogący określić siebie jako Facebook'owych szczęśliwców "w związku" bardzo wyczekują tego dnia, prezentów i rożnych czułości. Ci, których to szczęście jakoś przegapiło z reguły bojkotują walentynki, kwitując ich istnienie za niepotrzebne. Jest jeszcze trzecia grupa osób, która nie lubi zapożyczania amerykańskich świąt pokroju Halloween do Polski.

 Czy naprawdę Walentynki muszą być tak spektakularne?  
nie lepiej odrzucić presję, oczekiwania i spędzić je spontanicznie?
Mam wrażenie, że jest to najbardziej może nie znienawidzone, ale depresyjne święto. Nawet jeśli aktualnie znajdujecie się w związku, to święto wywiera na Was niemałą presję. Czyli podejścia do tematu w sposób oryginalny, zaskakujący i spełniający oczekiwania 2giej połówki w każdym calu. Mam wrażenie, że mężczyźni mają w tym temacie więcej stresów, aby uczynić ten dzień nadzwyczaj wyjątkowym i romantycznym. Kobieca wyobraźnia i różne kolorowe pisma tego z pewnością nie ułatwiają. Jedni są ich wielkimi przeciwnikami, a drudzy fanami. Ja zgadzam się zarówno z jednymi, jak i z drugimi. Jestem w stanie zrozumieć obie strony medalu...
Jedne z milszych rzeczy jakie mnie spotkały, nie wypadały w Walentynki. Były zupełnie spontaniczne, miłe i przede wszystkim podyktowane sercem. Miłość przychodzi wtedy, gdy za nią nie gonimy. Nic na siłę :) 
Zresztą jestem zdania, że prawdziwy przyjaciel, na którym można polegać jest warty więcej niż jakakolwiek miłostka... ale co kto woli :)
Source: senerii.tumblr.com
Kilka słów dla "samotnych" ;)
Tyle razy obiecałam sobie, że nie będę się zbytnio uzewnętrzniać na blogu. Jeśli ludzie zbyt dobrze kogoś znają, a przynajmniej tak im się wydaje, są bardziej skorzy do komentowania, krytykowania i wydawania osądów o czyimś życiu czy charakterze danej osoby... jednym słowem mogą zranić. W przeszłości zbyt wiele razy tego doświadczyłam...
Ale niech to zrobię kolejny wyjątek, bo mam wrażenie, że moje wyznanie doda wielu osobom otuchy. Pośród tych cukierkowych reklam, nierealnych komedii romantycznych i presji społeczeństwa odnośnie Walentynek (życia także, ale to temat na inną okazję) Nie wiem jak Wy, ale ja w czasach szkolnych nigdy w szkole nie dostałam Walentynki. Szczerze powiedziawszy widząc jak moje (jakby to ładnie ująć) mniej urodziwe koleżanki otrzymywały ich praktycznie naręcza to szczerze szlag mnie trafiał. Nigdy nie byłam typem dziewczyny, która pragnęła wiwatu tłumów na swoją cześć, ale tej jednej walentynki. Taki miły gest, a jeśli dodatkowo byłaby ona od osoby bliskiej memu sercu to już w ogóle pełnia szczęścia. Więc jeśli naprawdę podoba Wam się jakaś dziewczyna lub chłopak, to nie wahajcie się ani chwili. Nie chcecie chyba, żeby jej/jego jedyne wspomnienia związane z Walentynkami wprowadzały w nastrój melancholii czy niespełnionych oczekiwań. Zresztą każdy lubi mieć świadomość, że pozostanie zapamiętany na długo, a kartka jest tego gwarancją.... Jeśli Was także w szkole nie objęła poczta Walentynkowa, to wiedzcie, że Estetka jest z Wami duchem :)
Blog czasami stanowi dla mnie formę uwolnienia negatywnych czy pozytywnych emocji. Dzięki za wszystkie komentarze...btw...Tomek1044 oficjalnie dostajesz +1 :) - jednak ktoś tu zagląda ^^
P.S. <piorunek ;)> Estetka: !time 02:58 czas zapisać posta i iść spać.
Przyznaję, najlepiej myśli się nocami i słucha Kings of Convenience.
~~ Estetka ~~

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.