Dzisiejszy post będzie swego rodzaju dedykacją. Jak to z dedykacjami zawsze bywa musi się pojawić nadawca i adresat. W tym przypadku będzie podobnie, jednak z małym wyjątkiem... Tożsamości adresata nie zdradzę  jednak myślę, że będzie doskonale wiedział, że to o niego chodzi :) (aby rozwiać wszelkie wątpliwości - 16.02.2013 14:50)

Cała sytuacja, która przyczyniła się do napisania tego posta, bardzo mnie pokrzepiła. Myślę, że coś takiego było mi ostatnio bardzo potrzebne. Świadomość, że wokół mnie są mili ludzie, szczerze cieszy. Przyznaję, że tylko nielicznym udaje się mnie wzruszyć... a właśnie tak stało się tym razem... Tym bardziej cenię sobie takie momenty i chętnie do nich wracam myślami :) Moja dedykacja łączy w sobie tekst "The passenger" i miłe odczucia względem teledysku "Misread" (a dokładnie 3: specyficzne ciepło, akceptację i samą obecność). Pozostali czytelnicy też znajdą coś dla siebie. Postanowiłam dodać szerszą interpretację piosenki "Misread" i pokazać, co jeszcze mnie w niej urzeka. Jeśli chcecie odkryć tajemnicę, to zapraszam do lektury ;D

Kings Of Convenience - Misread



Kings Of Convenience - The passenger
"I didn't know you were there
Until you said "hello"
You had been watching me
For I don't know how long
I hit my head against the lamp
As by surprise I stood up
"Don't be afraid" you said
"It's only me, the door wasn't locked"

The voice I'd heard in the hall
Was hard to recognise
But now we know he's onboard
Wearing our disguise
If only you and I could trust
Each other through this
Then together we could
Work out who the enemy is"
Kings of Convenience jest zespołem, który zdecydowanie lubię słuchać zarówno w momentach zdenerwowania, jak i relaksu. Znalazł się w mojej kolekcji zupełnie przez przypadek, gdyż ich piosenki były tłem dla filmu "Herz uber Kopf", który akurat miałam okazję obejrzeć. Grała  w nim bardzo młodziutka Alicja Bachleda-Curuś - taka ciekawostka. Ich muzyka bardzo uspokaja. Bije z niej takie specyficzne ciepło, które jest niezwykle przyjemne, jednak trudne do zdefiniowania (bardzo lubię momenty, w których na nie napotykam... nie tylko w piosence, ale także w życiu). W ostatnich dniach słucham ich z upodobaniem szczególnie wieczorami.
Piosenka "Misread" była jak miłość od pierwszego wejrzenia... a raczej przyjaźń... Już na samym progu oczarowała mnie subtelnym wokalem i miłym dla oka teledyskiem. Muszę przyznać, że praktycznie każda z ich repertuaru działa na mnie niezwykle relaksująco, dlatego nigdy nie skupiam się przesadnie na tekście. Ważniejszy jest dla mnie sam klimat. "Misread" pod tym względem bardzo mnie zaskoczył, ponieważ tekst mówił o czymś nieco innym niż moje odczucia odnośnie tej piosenki mogłyby wskazywać.
To, co dociera z tej piosenki (przynajmniej do mnie) to niezwykła relacja. Mówi o ludziach, którzy nie muszą rozmawiać, żeby się rozumieć. Robią to praktycznie bez słów. Znają swoje pasje i poglądy, nie próbując się nawzajem zmieniać, tylko cieszą się wspólnie spędzonym czasem. Każde z nich może robić w tym samym momencie zupełnie coś innego, jednak mimo to czują swoją obecność i więź. Ich wspólne milczenie nie wprawia w zakłopotanie, a czas spędzony razem jest niezwykle przyjemny i relaksujący. Taka nić porozumienia między dwojgiem ludźmi. Bez podtekstów. Ta piosenka kojarzy mi się właśnie w ten sposób, a teledysk dodaje jej niezwykłego uroku. Ja odbieram "Misread" właśnie w ten niezwykle miły sposób nawet teraz, gdy znam dokładnie jej sens. Zresztą czasami odczucia są bliższe prawdy niż sucha interpretacja. Może własnie to, co wcześniej napisałam chodziło im po głowie, gdy pisali tekst, ale musieli go z jakichś powodów zmienić. Tak jak z ludźmi, których się nie lubi, mimo, że wyglądają na miłych...  pod fasadą chowają prawdziwą naturę i myślą, że nikt jej nie widzi. Przykład przewrotny, ale obrazuje najlepiej to, co chcę powiedzieć :)
Teledysk wkomponował się w mojego bloga wprost idealnie. Zarówno feeling, jak i jego wygląd bardzo dobrze do mnie pasuje. Mój blog to takie tajemnicze, miłe i normalne miejsce, do którego każdy może przyjść, jeśli będzie miał tylko ochotę. Będąc jak zwykle mile widzianym gościem ale tak prawdziwie bez oceniania kogokolwiek. Cieszę się, że osoby, które dalej tu zaglądają mimo lekkich wahań w ich ilości, doceniają to, że jest on właśnie taki - miły. Nawet, jeśli rzadko piszą komentarze... Widzę Was :D

P.S. Po północy czas staje się dla mnie wyjątkowo łaskawy, jeśli chodzi o pisanie postów.. najlepiej jest mi zebrać myśli i jestem w stanie dobrze określić to, co chcę przekazać... 1..2..3... godziny mocy. Co najmniej jak czakram w Krakowie ;)

~~ Estetka ~~

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.