Kiedyś mawiało się "Myślę, więc jestem". Tylko tyle wystarczyło. Dzisiaj ten cytat ewoluował do dziwnych kształtów "Nie ma mnie na Facebooku, więc (tak naprawdę) nie istnieję".

W sumie dzisiejsze czasy sprowadzają internetową obecność do dokładnie czegoś takiego. Nie ma Cię w sieci - nie istniejesz. Aż musiałam chwycić za lusterko i uszczypnąć się... hihi Madziu a zatem dzisiaj w końcu się narodzisz...hehe choć z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć tę tendencję.



Estetka Facebook:

Znajdziecie go pod adresem = facebook.com/PannaEstetka


Śmieszne, że człowiek w dzisiejszych czasach jest zmuszony do założenia Facebooka. Nie z własnej inicjatywy i chęci posiadania, lecz aby nikt się pod niego nie podszył :P Taka prawda. Przynajmniej moja motywacja do założenia go była właśnie taka. Ale jak mus to mus. Po pytaniu o moje konto zawsze odpowiadałam: "Facebook, o nie - moja noga tam nigdy nie postanie". Nikt nie będzie mnie śledził...Osoby, które mnie znają pewnie się teraz za głowę złapią i uśmieją, bo zawsze zarzekałam się, że tego nie zrobię. Dodatkowo posiadanie setek znajomych tylko po to, aby się nimi chwalić, nigdy mnie nie interesowało. Nie twierdzę jednak, że każdy posiadający tam konto kieruje się takimi przesłankami...co to, to nie.
Jak się z Facebookiem jakoś zaprzyjaźnię, będę tam wklejać informacje o moich najnowszych postach. Przynajmniej do czegoś się przyda... chociaż tyle - niech mam z niego jakiś pożytek :D
~~ Estetka ~~

13 komentarzy:

  1. Życzę wytrwania w trzeźwości umysłu. Kiedy widzę jak to ludzi wciąga ("pierwsze co zrobię jak wrócę do domu to się wykąpię... ale najpierw wejdę na fejsa"), czuję obrzydzenie. I to całe "lajkowanie", "fejmowanie"... żenada. Co to robi z językiem polskim? Co w ogóle internet z nim robi? I potem zero czytania, bo wszystko i tak jest w "necie".
    Nienawidzę swojego pokolenia, serio.
    Kończę, bo włączył mi się tryb dydaktyczny...
    Pozdrawiam, wyłącznie blogowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne odczucia. Broniłam się rękami i nogami. Jednak w tym przypadku zwyciężyła pragmatyka - niektóre z informacji nie mogę zamieścić na blogu.
      I znam siebie, więc wiem, że się nie zatracę..niech to będzie jakąś pociechą :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Całość moich przemyśleń chciałbym zawrzeć w bardzo streamowym "Kamasz +10"
    Ja też od lat zarzekałem się, że nie założę facebooka, ale moje plany osobiste i zawodowe sprawiają, że w końcu będę musiał. Póki co pozdrawiam jako osoba szczęśliwa - bo nie posiadająca.
    Do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiriś + 10 for Ju tu ;)
      Mam nadzieję, że pomimo założenia konta na Facebook'u nadal będziesz szczęśliwy ^^

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Hah! no to zostałem sam :D
    Ostatni bastion nicości, anonimowy buntownik, nieistniejący rebeliant haha!
    Tylko komu zamanifestuję moją odrębność skoro nie mam ,,fejsika'' ;(
    Ale nie będę narzekał... Listy, maile i telefon na razie spełniają swoją rolę.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Żordą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubawiłeś mnie :D Nie martw się o manifestację - zawsze możemy zrobić jakąś malutką, choćby przejście z transparentami pod Pałac Kultury hihi lub łot ewa ;)
      Jestem pod wrażeniem. Nadal piszesz odręczne listy? Ostatnio próbowałam kupić papeterię i nie udało się. Oto znak naszych czasów - po co ozdobny papier listowy, skoro mamy maile...

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Piszę, ale tylko z elitą tzn. z ludźmi dla których warto kontynuować tę wspaniałą sztukę komunikowania się (na marginesie jest ich bardzo niewielu). Trzeba nie lada wysiłku aby w sensowny, składny i estetyczny sposób poskładać nieuczesane myśli na papierze. Poza tym to taka przyjemna celebracja zabawy słowem. Ja jako przyszły językoznawca, bądź tłumacz winien jestem czynić to jak najczęściej, mimo wszystko i tak nie robię tego zbyt często. Może dlatego, że nie jestem wylewny, a przecież o to w tym chodzi :)

      Co do wspólnej manifestacji to z chęcią, może będziemy tymi małymi kamyczkami co wywołają lawinę. A teraz mykam, bo autobus mi ucieknie :P

      P.S. Kiedyś na strychu u matki znalazłem ryzę starego pożółkłego papieru, który jest cudowny do pisania listów. Spija atrament i słowa w jednym momencie. Także pozwolę sobie przywołać twoje słowa, które mi kiedyś powiedziałaś: Kto szuka, nie błądzi :P

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Piszę listy, ale tylko do 'elity', tzn. do ludzi dla których wiem, że warto się męczyć przelewając myśli na papier (tak na marginesie jest ich niewielu). A jest to sztuka nie łatwa, bo i tworzenie sztuki do łatwych nie należy. Bo chyba można już stwierdzić, że w dzisiejszych czasach, pisanie listów - coś co kiedyś było powszechną formą komunikacji, urosło do rangi sztuki? Bynajmniej nie mówię tutaj, że ,,Żordą wielkim poetą był'', nadal zazdroszczę ludziom pióra swobody opisywania swoich przemyśleń, perfekcyjnej składni i estetyzmu słowa. Przecież oni w 15 minut robią coś co mi zajmuje pół dnia kruca bomba!!! No ale znam swoje miejsce w szeregu, do literata jeszcze mi bardzo daleko, mimo to rąk nie załamuję, bo sprawia mi to wielką radość. A nuż może kiedyś ja sam, w kwadrans napiszę pani z dziekanatu co o niej myślę tak, aby ona się nie obraziła, tylko zostawiła sobie ten list na pamiątkę! :D Zresztą jako przyszły językoznawca, bądź tłumacz winien jestem bawić się słowem, formą i treścią, co też staram się robić.
      Co do wspólnej manifestacji to jestem jak najbardziej za, a i ukochaną Stolicę odwiedziłbym z radością! Kto wie, może to właśnie my będziemy tymi kamyczkami co wywołają lawinę :)

      P.S. Kiedyś znalazłem całą ryzę przeżółkłego papieru na strychu u mamy. STYLÓWA :D Jest cudowny do pisania listów: chłonie atrament i słowa, jak dziewczyna komplementy. Także pozwolę sobie przytoczyć to, co kiedyś mi powiedziałaś: ,,kto szuka, nie błądzi'', mimo że czasy zdają się być parszywe :P

      Załączam uściski w pliku: *hugs*.jpeg

      Żordą

      Usuń
    4. WTF mam konto na blogu?!? Wysyłając komentarz zapomniałem odpowiedzieć anonimowo i myślałem, że komentarz przepadł. Dlatego później wysłałem drugą wersję jak już wróciłem do domu. Sorki za spam :D

      Usuń
    5. Mam włączoną moderację komentarzy - dlatego nie martw się, gdy któryś od razu nie pojawia się - bo na pewno się pojawi :) Dlatego nie ma powodu, byś przepraszał za spam. Mogłam wprawdzie nie publikować tego drugiego komentarza, ale nie mogę ograniczać Twojej twórczości. I cieszę się, bo być może kiedyś mój blog stanie się sławny, ponieważ pisywał na nim Żordą :)
      A co do pisania listów - to prawda, że papier wymaga większego skupienia. Jednak mimo wszystko lubię klawiaturę, właśnie ze względu na możliwość dowolnego poprawiania. Takie czasy, dawniej w zasadzie człowiek żył wśród dźwięków natury raczej, a teraz... o skupienie trudniej :) Jednakże namawiam Cię gorąco - pisz. Nie martw się jakimiś rozterkami...nie sądzę, żeby np. Mickiewicz siadł sobie przy jakieś dzięcielinie ;) i ot tak trzasnął swój poemacik xD To z pewnością również wymagało korekt, poprawiania. Więc jaka jest różnica między Tobą i nimi? Jedynie taka, że za mało w siebie wierzysz :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    6. Haha dzięcielina mnie rozbawiła! Coś mi to przypomniało :D
      Dzięki za ciepłe słowa, lecę na egzamin XD

      Pa!

      Usuń
  4. Listy... sprawa jest epicka względem elity. Pisaliście kiedyś list do swoich guru literackich? Usiłuję od kilku lat napisać list do Mrożka i mam ich już siedem, niewysłanych. Podchodzę do skrzynki, ręce drżą, serce blokuje krtań. Po prostu mi wstyd, że tak niewiele mogę zaoferować, tak niewiele mam do przekazania. Obiecuję sobie, że w końcu wyślę, wezmę się w sobie i zaryzykuję.
    Tymczasem, maila wysłałbym bez mrugnięcia powieką. Ba, gdybym posiadał konto na jakimkolwiek portalu społecznościowym, te rozterki zniknęłyby zupełnie. I tego się boję, że utracę odpowiedzialność za słowa. Papier ma większą moc, większe znaczenie, budzi respekt. Komentarz na onecie napisać może średnio wykształcony szympans, a i wstydu nie zazna. A list?
    Tak, prowadzić korespondencję listową - piękna sprawa. Być może jeszcze kiedyś do niej dojrzeję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Kamasz,
      Powinieneś wysłać te listy! Znam to uczucie gdy boisz się, że ktoś czytając twoje słowa będzie cię sądził, niczym sam Pan Bóg patrzący srogim okiem na ludzkie czyny gdzieś z firmamentu nieba. Ale tak nie jest, ci ludzie też byli młodzi i też wiedzą jakim trudem dla młodego człowieka jest ,,uczesanie'' tych wszystkich przemyśleń, wątpliwości, idei. Myślę, że takie osobistości wiedzą, że osądzając ponosimy klęskę. Nie masz się czego obawiać, bo w sumie jest to podobna sytuacja do tej, jaką jest strach przed odrzuceniem przez kochaną osobę - zupełnie jak z miłością, będziesz żałował, jeśli się nie odważysz!
      A Mrożek do najmłodszych już nie należy, także spiesz się brachu.
      Mogę Ci jeszcze powiedzieć, że mimo wszystko wolałbym zaznajomić się np. z literatem, drogą listowną, gdyż w rozmowie oko w oko, zapewne cofnąłbym się w rozwoju i zatrzymał na poziomie ameby. Natomiast kłam mojej teorii zadaje rozmowa, którą miałem przyjemność mieć z Maciejem Stuhrem. Ale mój umysłowy regres nie nastąpił tylko dlatego, że Maciek jest niesamowitym człowiekiem i potrafi w kilka minut wytworzyć atmosferę długoletniej przyjaźni. Coś niesamowitego, persona z niebywałym dystansem do samego siebie. Życzę Ci takiego samego doświadczenia z Mrożkiem i nie zwlekaj dłużej.

      Pozdrawiam,
      Jordan

      Usuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.