Oj Agatha, Agatha znowu mnie oszukałaś. Wywiodłaś w pole, tak zręcznie mieszając fabułę. Tym razem przekombinowałam, myślałam, że część serwowanych przez Ciebie faktów to kolejna gierka, mistyfikacja - jednym słowem wierutne kłamstwo. Jak widać co do zasad gry, można liczyć na Twoją prawdomówność. Honorowo. Muszę przyznać.

Zabawić towarzystwo tak niecodzienną atrakcją. To byłoby jak rozpętanie burzy sprzed lat



Gdyby ktoś patrzył z boku, mógłby się nieźle zdziwić. Młodo wyglądająca dziewczyna, wynosząca z biblioteki stertę kryminałów. Nie jest to codzienny widok, musicie przyznać. Czasami śmieję się, że do pełni obrazka brakuje ciągniętego po ziemi misia i czarnej sukienki z białym kołnierzykiem. No cóż, mój charakter nijak się ma do tej wizji, więc takie zabawy pozostawię jedynie na imprezy Halloween'owe. Lecz w książce Agathy, którą Wam dzisiaj przedstawię, pewna osoba nie bała się z takim wizerunkiem zmierzyć, a wręcz utożsamiać. Ba! Pasował do niej idealnie pod wieloma względami.

Kolekcjoner żywych eksponatów

Mefistofeles - we własnej osobie - zaprasza do bliższego poznania. W dzień lubujący się w wyciąganiu ludzkich tajemnic, w nocy ekscentryczny gospodarz przyjęć z niespodzianką. Potrafiący jednym zdaniem odmienić losy wieczoru. Amator mrocznych klimatów, ryzyka, towarzystwa morderców i wyznań igrających z przeznaczeniem. Chełpiący się światłem fleszy i odgrywaniem swojej makabrycznej, roli kolekcjoner żywych eksponatów. Czyżby to mefistofeliczny pan Shaitana był sprawcą zamieszania?

Agatha zmienia zasady gry

Tym razem Agatha zmienia zasady gry. To igranie z losem jest niezwykle klimatyczne. Podpuszczanie ludzi i obserwowanie rozwoju wypadków. Pozwalanie, aby historia potoczyła się własnym torem. To jak drażnienie lwa i balansowanie nad przepaścią w jednym... Nie próbuje lwa tresować! Wypuszcza go, obserwując co też się stanie dalej... Agatha Christie znowu bawi się z nami, a raczej nami... w chowanego. Zmieniając konwencję jak kobieta garderobę. To ona jest panią i mistrzem tej gry. Podaje zasady, podrzuca porcję wskazówek, dodaje kilku detektywów do smaku i patrzy. My, błądząc w labiryncie pytań i domysłów, staramy się zebrać wszystkie informacje w jedną logiczną całość. Co nie przychodzi tak łatwo, jak można by sobie tego życzyć. Tym razem już od pierwszych stron dostajemy cenne wskazówki:

4 podejrzanych i 4 detektywów - każdy mógł zabić, mieli motyw i sposobność.
Pytanie kto to zrobił? i dlaczego?
Czyżby zbrodnia doskonała była możliwa?
~~Estetka

PS Żadna z książek Agathy nie zaskoczyła mnie aż tyle razy. Człowiek myśli, że to koniec historii, a tu figa ;)

3 komentarzy:

  1. Nade wszystko, dzięki za brak "spoilerów". Oczywiście, że Agatha zaskakuje, dlatego niczego nie można być pewnym... Ostatnio odkryłem ją na nowo, jednym słowem wróciłem do książek z Poirotem. Tak, z ambicją rozwikłania zagadek (kiedyś czytałem tylko Pannę Marple, która wyprowadzała mnie w pole w wieku 16). Siadam więc z notesem i dumam, udaję dedukcję...
    Przeczytałem "Przyjdź i zgiń" - wielki sukces odniosłem wskazując mordercę, większą porażkę wskazując motyw i przebieg zbrodni. Czyli i tak przegrałem, użyłem złych argumentów. Nic tak nie pobudza przed rokiem akademickim jak walka z geniuszem zła bądź po prostu odpowiednio pogmatwaną zagadką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat z moimi mini "recenzjami" książek Agathy Christie jest o tyle trudno, że trzeba zdradzić małe co nieco, aby zaciekawić, ale jednocześnie uważać, aby nie zepsuć intrygi. Czyli jednym zdaniem: zainteresować przypadkowego wirtualnego wędrowca skaczącego od bloga do bloga.
      Uważam, że jest więcej nieodkrytych wielbicieli zagadek, którzy nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Osoby, które lubią jej książki i tak po nie sięgną. A te które do tej pory uważały czytanie za nudziarstwo, być może zmienią zdanie zaintrygowane małym wstępem.

      Właśnie tę niepewność, którą serwuje Agatha szczególnie sobie cenię. Kilka razy chciałam prowadzić notatki, jednak fabuła tak mnie wciągała, że odkładałam je na bok. Innym razem z kolei byłam tak pewna swego, że notowanie uznałam za zbędne. Taka równoważnia, na końcach której znajduje się osobista satysfakcja z wykrycia sprawcy oraz natychmiastowa chęć poznania tego, co będzie dalej. Decyzja jest nader trudna :) Może następnym razem pójdę inną drogą, kto wie...

      Gratuluję wykrycia sprawcy, to nie lada sztuka. Nie powinieneś być w żaden sposób zawiedziony pomyleniem motywu i przebiegu zbrodni. Nie każdy dociera nawet do tego momentu. Może podświadomie pozwoliłeś się zaskoczyć, aby nie tracić części zabawy. Taka może być Twoja linia obrony, gdy ktoś Cię na tej niewiedzy przyłapie ;)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Problem w tym, że motyw był absolutnie inny! Kiedy spojrzałem ponownie na notatki, Poirot miał rację. Ale jak w takiej sytuacji trafiłem w sprawcę, skoro bazowałem na złym pomyśle? Szczęście, nic więcej.

      Swoją drogą, mam problem z serialem, gdyż wiem, że istnieje. I co z tym zrobić? Z jednej strony - dla Herkulesa warto oglądać. Z drugiej - jak? Może odcinki, które się wcześniej przeczytało? Ale to mniej zabawy. A może te, których jeszcze się nie zna z pierwowzoru literackiego? To już zupełna głupota! I nie oglądam...

      Ciekawostka: powstaną nowe książki o Poirocie!!!!! Choć umarł w którejś z części, spadkobiercy Agathy Christie przekazali prawa do postaci jakiejś autorce kryminałów. Nowa książka w przyszłym roku. Przeczuwam kontrowersje... i pozdrawiam.

      Usuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.