"Ile razy potencjalnie cudowny dzień na plaży zepsuło ci złe samopoczucie w kostiumie kąpielowym? Wyobraź sobie, jak przyjemny i wyzwalający byłby spacer po rozgrzanym piasku bez skrępowania. Pomyśl, ile zajęć w życiu odłożyłeś w oczekiwaniu na to, że będziesz wyglądał inaczej, lepiej lub nawet doskonale..."

Z pewnością zastanawia Was, co myślę o muskulaturze? No cóż, potrafi być bardzo estetyczna, choć momentami bywa przesadzona. Miło popatrzeć, ale jak dla mnie nie jest to obowiązkowy wyznacznik męskiej atrakcyjności. Prawda jest taka, że ładne ciało, twarz z pewnością są czymś, co zachęca do poznania. Jednak jeśli nie idzie z nią w parze miły charakter, nawet facjata Orlando Blooma lub kaloryfer nic tu nie wskóra. Szczerze przyznam, że mnie egoizm, niedotrzymywanie obietnic, traktowanie kobiet jak własności, wulgarność, chamstwo czy też wieczny pesymizm odstrasza bardziej niż cokolwiek innego. Co nie znaczy, że nie musicie nic robić, że możecie rozsiąść się na kanapie, jeść cały dzień chipsy i tak tygodniami. Orientując się nagle, że kilogramy przekroczyły magiczny próg. Chodzi o to, aby nie być dla siebie zbyt surowym jeśli chodzi o wygląd, ale jednocześnie nie zaniedbywać się.

Zacznijcie siebie doceniać! :)
W telewizji, internecie, radiu wszędzie jesteśmy zasypywani poradami, produktami, które koniecznie musimy mieć. Wystarczy na chwilę przeanalizować reklamy lecące gdzieś w tle, aby zauważyć jedną prawidłowość. Praktycznie każda z nich uświadamia nam, że coś jest z nami nie tak. Używamy nie takiego szamponu - no jak to tak? przecież bez niego będziemy mieć fatalne włosy. Nie takiego kremu, to czy tamto musimy zmienić, bo inaczej będziemy wybrakowani. Całkiem dołujące, nieprawdaż? Najlepiej całkowicie przestać brać te durnowate reklamy pod uwagę. Może zabrzmi to jak frazes z filmu, ale wystarczy... siebie pokochać :) Skończcie z wiecznym wyszukiwaniem niedoskonałości! To do niczego nie prowadzi, a jedynie wpędza w podły nastrój. Lepiej zacznijcie dostrzegać to, co się Wam w sobie podoba. Dzięki temu zaczniecie patrzeć na siebie zupełnie inaczej, łagodniej, z aprobatą.

Akceptacja
Oczywiście mimo usilnych starań można wciąż nie akceptować części siebie. Czasami tak jest i już. Nie złośćcie się na siebie. W tej chwili najlepiej poczujecie się akceptując własną... nieakceptację - być może po raz pierwszy od bardzo dawna pozwolicie sobie na coś takiego. Zaprzestanie wywierania presji jest pierwszym krokiem do lepszego samopoczucia. Kolejnym jest dostrzeganie choćby najmniejszej poprawy. Tego, że coraz mniej negatywnych myśli kierujecie do np. odstających uszu, grubych nóg czy chłopięcej figury. To przecież ogromny sukces! :) Pochwalcie się za to, a jeszcze lepiej - sprawcie sobie jakąś nagrodę, obejrzyjcie ulubiony film czy serial. Bądźcie dla siebie mili :)

Wyznacznik piękna. Kto o tym decyduje?
Często może się okazać, że to co uważa się za nieatrakcyjne, takie w istocie nie jest. Wieczne dążenie do spełniania obecnie panujących norm jest bezsensu. Nie ma jednego wyznacznika, kryterium piękna. Chęć dopasowania się do gustów i oczekiwań każdej osoby, kultury to zadanie awykonalne i zupełnie niepotrzebne. Można to porównać do filmu, który będzie zawierał wszystkie gatunki, horrory, komedie i musicale. Lub do tworzenia postaci w grze będącej jednoczenie mixem różnych ras.


A co ze mną?
Jedni denerwują się swoją kościstością, inni narzekają na duże uda, jeszcze inni chcieliby być wyżsi. A ja? Swojej bladej karnacji przyprawiającej babcie staruszeczki o zawrót głowy nie zamieniłabym na nic innego, a także młodego wyglądu, którym idealnie wpasowałabym się do kraju kwitnącej wiśni. Zawsze będę mieć 17, 5 i dobrze mi z tym :D (to co w przeszłości było dla mnie ciężkie do zaakceptowania, teraz traktuję jako wielki atut. Czyli da się). Także miewałam momenty, w których akceptacja przychodziła mi wielkim trudem. Sama dla siebie byłam największym krytykiem mimo, że dla otoczenia wyglądałam dobrze, a nawet bardzo dobrze. No cóż, mój perfekcjonizm objawiał się w sposób wyjątkowo surowy. Bo ludzie myślą, że tylko osoby posiadające nadmiarowe kilogramy mogą siebie nie akceptować - a to nie prawda. Od tego czasu bardzo się zmieniłam, staram się być dla siebie przyjacielem, zamiast wrogiem i krytykiem w jednym. Czasami miewam momenty, w których chciałabym mieć więcej kształtów tu i ówdzie, ale dzieje się to coraz rzadziej, co mnie bardzo cieszy :) Mam nadzieję, że ten post podniósł kogoś na duchu, a pozostałym osobom dał do myślenia :)

Polecam przeczytać:




~~ Estetka ~~

1 komentarzy:

  1. Hej,
    To prawda, że sami zwykle oceniamy się najostrzej, jak mi ostatnio koleżanka (ładna) powiedziała, że chciałaby wyglądać inaczej bo jej wygląd nie pasuje do charakteru oO to popukałem się w głowę, albo inna która waży 46 kilo przy 165 cm wzrostu i mówi, że to sporo. Ocena piękna jest bardzo różna, mnie np. odstraszają modelki, aż człowiek chciałby oddać swoją ostatnią kanapkę tym biedaczkom, a jednak niektórym się podobają (chyba). Nie wolno popadać w samozachwyt, ale też nie należy się zadręczać i doszukiwać na siłę wad.
    Jak zwykle bardzo fajny wpis ^^

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.