Z radością mogę stwierdzić, że rok 2013 był moim rokiem. Nie tylko pod względem chińskiego horoskopu dumnie reprezentowanego przez Wodnego Węża. Ale także spoglądając na cały wachlarz sytuacji, mających miejsce w trakcie jego trwania.


Podsumowując 2013 pierwsze co rzuca się w oczy to jego różnorodność i emocjonalność. Albo dzień, albo noc, nie ma nic pomiędzy. Taka gonitwa przeciwieństw, które tworzą jedność, ale zmieniając się co jakiś czas podkreślają swoją ulotność. Rok pełen niespodzianek, radości, uroczych chwil, ale także rozczarowań i ostatecznych decyzji. 

Odkryłam w sobie wiele nowych talentów, o których istnieniu jakoś nie zdawałam sobie wcześniej sprawy. Osiągnęłam rzeczy, które wydawały się niedostępne, niemożliwe, a jednak. Bez potrzeby robienia list postanowień, a tylko słuchając tego, co mi podpowiada intuicja, śledząc własne reakcje. Jak widać tak też się da. Ten rok był bardzo soczysty. Zobaczyłam, że pod różnymi względami mogę jeszcze precyzyjniej określić, dokąd zmierzam? co mnie cieszy? jakie rzeczy są w życiu ważne? czego nie chcę? ile znaczy dla mnie zaufanie, wsparcie, solidarność, a ile jego brak? i jak wpływa na wszelkie relacje.

Ostatnio coś mnie tknęło, aby zrobić mały kolaż dotyczący ubiegłego roku. Przed sylwestrem było to niemożliwe - obowiązki, przygotowania. W 2013 roku tyle się działo, że nie sposób wszystkiego umieścić w jednym małym prostokącie. Starałam się ograniczać, aby wyglądało to czytelnie i ... estetycznie ;)


Gdybym mogła cofnąć się w czasie jak doktor Who, niczego nie zmieniłabym. Z jednej prostej przyczyny, wszystkie spotykające mnie doświadczenia niosą ze sobą jakąś lekcję. Jednak nie taką, która przywodzi na myśl nauczycielkę, bijącą dzieci po łapach, tylko sędziwego mistrza zen niczym z filmów o Karate Kid. Takiego, który nie narzuca odpowiedzi, tylko uczy zadawać pytania, popełniać błędy, wyciągać wnioski, odnosić sukcesy i przede wszystkim cieszyć się z nich całą sobą.

Większość z Was pomyśli, a co z sytuacjami niemiłymi. Czy także się z nich cieszę? Przecież nikt nie lubi czuć się źle. To wszystko o czym piszę wcale nie znaczy, że cieszą mnie sytuacje nieprzyjemne, że zapomniałam, że podejdę do jednego czy innego Gienka, poklepię po plecach i powiem dobra robota, fantastycznie mnie zawiodłeś, możesz być z siebie dumny. Wcale tak nie będzie. Powiem więcej - życie prędzej czy później wyrówna rachunki i odda wszelkie te zachowania z powrotem. Można się boleśnie przekonać i poczuć na sobie ciężar własnych decyzji. Nie rozgrzeszam nikogo, nie zapominam. Wiem, że dla niektórych ta lekcja da mocno po łapach. Może się okazać, że dla nich 7 lat chudych zaczyna się właśnie teraz.

Całej reszcie życzę, abyście znaleźli to, co jest dla Was naprawdę ważne, co nadaje życiu sens. Aby zestaw kredek na ten rok zawierał wszystkie ciepłe kolory. Abyście spełnili wszelkie założone cele, znaleźli nowe lub wcale ich nie szukali. Abyście potrafili cieszyć się swoją obecnością, co krok wprowadzając dużo świeżości i pasji w codzienne zajęcia. Aby kończąc 2014 poczucie spełnienia nie odstępowało Was na krok :) 

~~ Estetka ~~

*Happy birthday photo: Flickr/Will Clayton License Some rights reserved

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.