Z pewnością wiele osób zastanawia się, dlaczego ostatnio tak mało postów pojawia się na blogu. Odpowiedź nie powinna nikogo zdziwić, biorąc pod uwagę moje słabości. Nie, nie wyjechałam na plantację pistacji ani na światowe tournee z jazzowym zespołem. Koncert Arctic Monkeys także mnie nie skusił tudzież anime. To Słabość do... 



mmorpg jest głównym winowajcą. Tak, tak. Dzika Gwiazda aka WildStar porwał mnie do swojego świata i nie chciał wypuścić. W sumie teraz też biję się z myślami, czy aby sobie na chwilkę nie zagrać. Ale będę dzielna i dokończę posta. Więc co ja w tym WildStarze robię? Co mnie tak absorbuje? Tym razem post o grze. Osoby, które nie gustują w takiej zabawie, następnym razem będą zadowolone. Napiszę o czymś bardziej życiowym - można powiedzieć, że ślub mnie nie ominie :)

Kobiece podejście do ubrań vs wirtualna rzeczywistość
Pomnażam swoją fortunę - a tak na poważnie, to owszem zbieram golda. Jednak nie dla wewnętrznej satysfakcji, że „mom„ (ironia :P kto zrozumie, ten zrozumie) lecz potrzebne mi miejsce w banku. Ilość surowców, które gromadzę, już dawno przekroczyła 250 sztuk, więc teraz składuję je, gdzie się da. Jest to o tyle śmieszne, że bank kojarzy się osobom nie związanym z mmorpg z miejscem do przechowywania kosztowności, natomiast połowę mojego dobytku stanowi drewno, kwiatki i kamienie ;D Rozważałam nawet stworzenie kolejnej postaci, aby z jej plecaka uczynić przenośny tartak ;D 40 wolnych miejsc - kuszące. Może nie wszyscy wiedzą, że czwarty slot, powiększający miejsce w banku, kosztuje 1000 golda, trzeci dla przykładu zaledwie 50. Niezły przeskok. Ludziki z Carbine też muszą z czegoś żyć i mieć na ciasteczka :) Dodatkowo kobiece podejście do spraw ubioru dorzuca swoje 3 grosze. Za chiny nie mogę się zdecydować na 2 komplety kostiumów. Resztę miałabym wyrzucić? Toż to zbrodnia. Jak wiadomo sloty na kolejne odblokowują się wyjątkowo wolno, więc muszę sobie jakoś radzić i też lądują w banku.

Profesje, czyli nikt nie chce klepać biedy
Długo zastanawiałam się, którą wybrać. Chyba nie ma nic gorszego niż męczenie się z profesją, nawet za cenę kokosów i cudawianków. Ostatecznie zdecydowałam się na Survivalist (ze ścieżką Eksplorera - fajnie się dopełniają), a Tailor jest oczywistym wyborem dla Spellslingera i mojego poczucia piękna. Aby sobie stworzyć ubrania, które zaspokoją mój estetyczny apetyt i będą mieć odpowiednie statystyki. Kusił mnie niezmiernie Relic Hunter, ale odradzono mi ten wybór. Teraz trochę żałuję, bo w mmorpg zawsze bawię się alchemią i herbalismem - jak przystało na rasowego Maga :D Może kiedyś przebranżowię się.

Nowe rozwiązanie, które mnie pozytywnie zaskoczyło... na miarę Kuchennych Rewolucji
...to cooking. Takie dodanie papryki, pieprzu i może trochę tymianku, i voila Kuchenne Rewolucje w świetnym wydaniu z niespodzianką w tle. Na początku trzeba zdobyć odpowiedni składnik - przykład: mięso pająka. Dana receptura ma kilka wersji smakowych, np. skrzydełka na ostro i na słodko. Ale to nie wszystko. Istotne jest dodanie konkretnych przypraw w odpowiedniej kolejności, tak aby trafić nie tylko w zaznaczony na zielono obszar, ale i konkretną jego część - ukrytą. Po każdej nieudanej próbie strzałka od ostatniego składnika pokazuje nam, w którą stronę powinniśmy się kierować. Świetny pomysł. Oczywiście są addony, które pomagają. Można też w internecie poszukać co i jak, ale osobiście uwielbiam niespodzianki, więc bawię się bez podpowiedzi. Odkrywam kolejne i kolejne. Nie chodzi mi o to, aby jak najszybciej wylevelować profesję i być wyrobnikiem bez emocji, lecz o fun. Jak stracę przy tym 10 składników - żaden problem. Zdobędę nowe. Idealny pretekst do urozmaicenia sobie czasu. Dodam, że za wykonanie konkretnych przepisów można dostać punkty wykorzystywane na ulepszenie profesji. Co poziom, coś nowego. Naprawdę fajnie wymyślone :)


Pirackie opowieści, morskie skarby i czasy WoWa
Fishing, czyli łowienie ryb po polskiemu ;P zawsze mnie bawiło - w WoWie. Uwielbiałam siedzieć w Booty Bay i łowić ryby z pływających skrzyń i desek. Nie ma to jak niespodzianka ^^ Nigdy nie wiadomo, co jest w środku wyłowionej skrzyni. Mam nadzieję, że dodanie tej profesji jest jedynie kwestią czasu i chęcią pozostawienia czegoś na deser. Na ich miejscu zrobiłabym tak samo. Podawanie graczom tortu, ciastek, pączków i tiramisu jednocześnie na zdrowie nie wyjdzie. Lepiej co jakiś odkrywać coś nowego. Starzy wyjadacze docenią, nowym nie zrobi to różnicy, a najważniejsze, że będzie się coś działo.

Estetyka to estetyka, nie ma dyskusji, a porządek musi być ;D
Zamawiając pre-order dostałam, jak większość osób, standardowy rakietowy apartament. Jednak o dziwo powróciłam do typowego domu Aurin. Jest o wiele bardziej przytulny i ma dodatkowy pokój. Mały, ale uroczy. I bardziej do mnie pasuje. Od jakiegoś czasu zabieram się do urządzania, ale idzie mi to nieco opornie. Za dużo różnych koncepcji, a trzeba się zdecydować tylko na jedną. Przecież nie stworzę pięciu postaci, tylko po to, aby móc urządzić różne domy z różnymi klimatami... chociaż... hmm... niezły pomysł... w sumie jestem do tego zdolna hihi ^^ Estetyka to estetyka, nie ma dyskusji, a porządek musi być ;D Dlatego tymczasowo poustawiałam wszystkie elementy, dające bonusy, w jednym miejscu i czekam na wenę. 


Dostawanie prezentu urodzinowego w przepełnionym autobusie
Uwielbiam niespodzianki, więc losowanie przedmiotów zdobytych w ramach challengów jest szyte na miarę. Zdradzę, że mam swój rytuał, który jest z nimi związany. Zamiast od razu sprawdzać nagrody, czekam, aż nazbieram ponad 10 ukończonych. Wtedy wracam do swojego domku, siadam przy grillu (strzelanie ognia też kapitalnie brzmi, dlatego trzymam ten bezproduktywny budyneczek ;D) i losuję. Kolejną niespodzianką jest otwieranie plecaków, skrzynek i obserwowanie, co z nich wypadnie. Gdy tych przedmiotów nazbieram więcej, rzeczywiście mam poczucie, że coś dostaję, a sam fakt losowania staje się nieco bardziej wyjątkowy :)

Połączenie konia, pancernika i wypchanego misia pluszowego?
Jedno co mnie czasami wkurza, to komputerek i brak współpracy z jego strony. Nie ma mowy, abym w głównym mieście jeździła na swoim mouncie - więc poruszam się pieszo. Nie dlatego, że mnie nie stać, ale mam duże lagi. W zwykłych miastach jest okej. A propo's tematu mounta, od czasów bety jednym, który skradł moje serce poza "Flux Hoverboard" jest „Equivar Mount”. Może nie wygląda wystrzałowo = połączenie konia, pancernika i wypchanego misia pluszowego bez oczu. Ale gdy jadę, pyszczka nie widzę, więc nie ma problemu haha :D Za to dźwięki są genialne. Charakterystyczny odgłos strzemion, obijających się o metalowe elementy połączony z twardym stukotem kopyt, stąpających po powierzchni. Stwarza poczucie, że rzeczywiście jeździ się po ubitej ziemi. W WildStarze jest wiele dźwięków, które budzą moje uznanie. NPC z rasy Mordesh są wprost genialni. Tak charakterystyczne przeciąganie wypowiedzi, nieco mroczne (ale nie straszne) modulowanie głosu ma w sobie jakiś taki urok. Wskakiwanie i wyskakiwanie z wody także, jakbym ważyła 2 razy tyle, ale miły dla ucha :D Przypomniał mi się jeszcze jeden dość zaskakujący. Gdy schodzi się do pierwszego Exo lab, grając Aurin - tego z zieloną roślinnością - słychać w tle dziwny dźwięk. Metalowy, drażniący charkot, mający w sobie niepokój. Od razu skojarzył mi się z short horrorem Don't Move - o którym pisałam w jednym ze swoich postów. Wybitnie podobny, zresztą sprawdźcie sami - idealny pretekst do zagrania rasą Aurin. Polecam tropić i doceniać przyjemne dźwięki. Jeśli masz jakiś swój ulubiony, chętnie poczytam o nim w komentarzu :)



Dla amatorów cyferek
Obecnie mam 24 level i skoczyłam questy w Algoroc. Bardzo spodobała mi się ta kraina i postanowiłam nieco przedłużyć zabawę na tej mapce. Teraz muszę się męczyć w Whitevale. Zwykle mroźne krainy odbieram bardzo pozytywnie, ale ta sprawia wrażenie jakieś nieprzyjaznej. Widziałam jedynie połowę, więc może rozczaruję się miło? Liczę na to. W Guild Wars 2 podobne klimaty były bardziej intrygujące i przyjemne.

Determinacja, rakietowy plecak i zmyłka Studia Carbine
Ścieżka Eksplorera mnie nie zawiodła. Są osoby, które narzekają, że trzeba skakać i te pe i te de. Że ich to frustruje. Dla mnie wręcz przeciwnie, mam z tym dużo frajdy - ale nie każdy musi to lubić. Momentami bywa niezłym wyzwaniem w dodatku połączonym z niepewnością, czy uda się na tę ostatnią platformę wskoczyć, czy może palec się omsknie. Nie twierdzę, że jestem najlepszym skoczkiem, bo nie raz czy dwa zdarzyło mi się upaść. Z tym wyjątkiem, że ja się nie poddaję. Rockridge Hollow w Algoroc, jeśli ktoś z rakietowym plecakiem wskoczył na najwyższą górę w centrum, to piąteczka ;D. Quest okazał się źle oznaczony, co na początku mnie zdziwiło. Sądziłam, że to taka radosna twórczość Carbine i wyjątkowo trudne wyzwanie... po męczeniu się z rakietowym plecakiem wdrapałam się. I co? Okazało się, że na górze nic nie ma. Zonk. 

Czasami mam wrażenie, że ludzie zapominają o tym, że gra ma bawić. Że ścieżki nie wybiera się, aby być zawsze we wszystkim najlepszym, lecz by urozmaicić sobie czas. Tworząc postać zastanawiam się raczej, co do mnie pasuje, co będzie mnie bawić i umilać czas, zamiast wybierania tego, co ma największy dmg, najwięcej korzyści, najlepszy build, po to żeby być naj naj, super hiper ego na 6 kilometrów ;P

Ogłoszenia końcowe ;)
Część osób z pewnością dobrze wie, co to znaczy wciągnąć się w grę mmorpg, więc te osoby całkowicie mnie zrozumieją. Pozostali będą się dziwić. Poza tym moja postać jest tak urocza, że ciężko mi się z nią rozstać hihi ^^ Aurin to nie rasa, lecz charakter :) Teksty NPCów mają w sobie tyle akceptacji i dobrych emocji, aż dziw, że to mmorpg.

Dzisiaj dużo zdjęć i tekstu, aby się jakoś wykupić i nadrobić. Mam nadzieję, że przyjemnie się czytało. Za sam fakt przebrnięcia do końca, dostajesz ode mnie 100 punktów ;)

~~ Estetka ~~

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.