Zdradzić Wam sekret dobrego samopoczucia? To otaczanie się miłymi ludźmi i rzeczami zabawnymi, a poniższy to wprawdzie nietypowy, ale bardzo lubiany przeze mnie przykład. Polecam przesłuchać choćby fragment, aby zobaczyć, co też tajemniczego Estetka słucha, śmiejąc się w głos. Odrzućcie wszelkie stereotypy i pozwólcie sobie na chwilę śmiechu przy tak - dla niektórych - niepoważnym tytule :)

To, co czytam i jak czytam, zależy od: chwili, nastroju, otoczenia, pory dnia i wielu innych czynników. Każda opcja ma swój urok. Na wielki księgozbiór miejsca brak, więc e-booki i audiobooki są nieocenione, tak samo jak miejska biblioteka. Chociaż cudne wydania prosto z księgarni także wzbudzają mój niewątpliwy zachwyt i kuszą okładką^^. Wieki temu taki prezent uznałabym za karę boską. Teraz jest inaczej. Nie licząc tytułów z opisami odciętych głów i inną makabreską. Wtedy można poddawać pod wątpliwość tajemniczą naturę kupującego :D Tak czy inaczej dobry kryminał nie jest zły. Przeniesienie swojej kolekcji na czytnik lub ekran komputera bywa niełatwą decyzją, przyprawiająca momentami o ciarki na plecach. Gdy się przyzwyczaiło do realnych tomów, a nie pixelowych, trzeba się zastanowić, co sprawia większą frajdę. W średniowieczu nie byłoby z tym problemu, posiadając zamek na własność. Choć kwestia ogrzewania, wody i podciągnięcia kabla do internetu mogłaby być małą niedogodnością hihi^^ nie mówiąc już o chodzeniu w tych niemalże 8 kilogramowych sukniach. W tamtych czasach noszenie kobiety na rękach było niezłym achievementem :D Teraz nie jest, więc... do roboty :P


Już jako nastolatka zaśmiewałam się, czytając "Dynastię Miziołków". Nazwa brzmi niepoważnie, nie zaprzeczę, ale zdecydowanie nie warto się tym zrażać. Tekst jest fantastycznie napisany: zabawny, momentami ironiczny, pokazujący pewne sytuacje życiowej komórki o nazwie rodzina oczami dziecka, ale w tak komediowy sposób, że czyta się ją ze szczerym rozbawieniem. Ba! osoby starsze ode mnie o 10, 20 i więcej lat także chętnie sięgają po ten tytuł szczególnie w formie czytanej przez Artura Barcisia - istne mistrzostwo. Niezłą sztuką jest przeczytanie książki w taki sposób, aby być poważnym i śmiesznym zarazem. Tutaj udało się to znakomicie. Z taką dozą ekspresji, która nie jest ani denerwująca, ani infantylna, jak to można w książkach tego typu zaobserwować. Pasuje jak ulał. Poza tym nie czuć fałszu czy wysilania się - i to jest klucz. Historia mnie bawi, bo to fikcja. Ta interpretacja jest przykładem na to, że nawet z książki dla dzieci można stworzyć bestseller, który trafi na stałe do mojej biblioteki :) To był mój weekendowy umilacz czasu. Humor mam zazwyczaj dobry - chyba, że się zdenerwuję haha - ale śmieszniutkich rzeczy nigdy dosyć ;D 

Uważaj: jeśli nie chcesz stać się bardziej tolerancyjny, nie słuchaj ;)

(Fragment książki. Więcej ironii w kolejnych częściach. Jeśli komuś się spodoba, zawsze może skusić się na całość :)
Zabawa wprost proporcjonalna do wieku słuchacza. Czyżby target został pomylony? :D


Świetny i przede wszystkim piekielnie zabawny sposób na oderwanie się od spraw codziennych :) Chroni od zgorzknienia na starość. Nikogo nie namawiam do bycia dziecinnym, niepoważnym i jeżdżenia 3kołowym rowerkiem do pracy, tylko wspierania własnej beztroski, szczęścia i zdolności do miłości. Każdy z nas był kiedyś dzieckiem, choć po latach w szkolnych ławkach mało kto o tym pamięta hihi :P Zaopiekowanie się tą małą cząstką osobowości raz na jakiś czas jest niezbędnym minimum. Szczególnie dla osób, które na co dzień są bardzo poważniutkie z racji wykonywanej pracy lub charakteru, a beztroska jest im obca. Nie wiedzą, że można być i takim i takim vide ja :D 17,5 i 80 lat zarazem... W urodzinowych postach już to tłumaczyłam, haha :D Powyższego audiobooka posłuchajcie choćby dla sprawdzenia, co mnie w nim śmieszy. Taki fortel, bo przecież to nie była Wasza decyzja hihi^^.


Niektórzy nie traktują audiobooków, jak książki. Kiedyś także zaliczałam się do tej grupy. Taka niby książka, niby nie. Gdzie kartki? Gdzie cudna okładka? Ale zmieniłam zdanie za sprawą pewnego tytułu. Tym razem nie powiem jakiego. Bez wytłumaczenia, co w niej lubię, sam wybór mógłby wydać się kompletnie niezrozumiały. Tajemnica, o! :D Gdy można słuchać historii i jednocześnie patrzeć na góry, podziwiać widoki, czuć promienie słońca na policzku, wiejący wiatr lub zamknąć oczy i w takich okolicznościach wczuwać się w historię. Tego nie da się zastąpić kwadratem w A4 (Urocze wakacje w górach, miło wspominam ^^) Albo siedząc na ławce w parku, patrzeć na przemieszczających się ludzi, którzy (jeśli wybierze się coś bardzo klimatycznego) stają się częścią naszej opowieści. Innym razem wręcz przeciwnie tworzą kontrast. Podczas gdy ja słucham fikcji o tajemniczych komnatach, artefaktach i przepowiedniach niczym prawdy objawionej. Oni gdzieś zmierzają, nie będąc niczego świadomymi! :D Akurat dzisiejszego audiobooka odtwarzałam w domowym zaciszu (przecież nie powiem, że w towarzystwie placka z masą i polewą czekoladową, bo jeszcze zgłodniejecie... wiec Wam nie powiem ;D) Gdy ktoś co chwilę wybucha salwami śmiechu, ludziki chodzące ulicami nie mogą tego pojąć. Dosłownie obca cywilizacja, bo jak to tak się cieszyć w biały dzień? Niepojęte hihi^^


Kobiety, makijaż i książki
Równie ważne jest to, że audiobooka mogę zabrać ze sobą dokądkolwiek zechcę, nie przejmując się brakiem miejsca w torebce. Bo oczywiście kobiety muszą nosić w nich niemalże wszystko. Aby zarówno być przygotowaną na niespodziewane wyjście do kina, jak i atak zombie. I metr można znaleźć i kosmetyki, wodę, taśmę klejącą, igłę z nitką, a to dopiero początek całej litanii, która niejednego przedstawiciela płci przeciwnej przyprawia o zawrót głowy. Nie do pomyślenia. Prawdziwa zbrodnia, że chcemy wyglądać dobrze w każdej sytuacji ;) Racja, powinno się tego zakazać ;D Od dzisiaj zero dbania o wygląd ;P. Chociaż upiększanie się na przykład w samochodzie na światłach jest złym pomysłem. Tego nie popieram. Sama przyznam, że już od wiek wieków staram się ograniczać mój przenośny torebkowy dobytek. Kiedyś pewien cudak uświadomił mi ważną rzecz, orientując się jakie ciężary tam noszę (potrzymał chwilę moją torebkę, bo musiałam coś w niej szybko znaleźć). Dla niego było to niepojęte, aby tyle dźwigać i że się martwi, i chyba powinnam nieco ograniczyć te wszystkie rzeczy. Było to urocze, bo wynikało ze szczerej troski^^, a nie nakazów czy poczucia, że ja będę rządził :P Kobiety potrafią tak funkcjonować przez wiele lat, nie zdając sobie z tego sprawy. Przyzwyczajenie, a czasami i konieczność wynikająca z pracy, rodziny (gdy  trzeba mieć wszystko pod ręką) czy osobistego poczucia estetyki. Ale dzięki tej uwadze przemyślałam sprawę. Doszłam do wniosku, że w sumie nie pasuje mi to całe dźwiganie i rzeczywiście warto byłoby przeglądnąć dobytek, nieco odciążając kręgosłup. Od tamtej pory staram się w miarę możliwości pakować rzeczy prawdziwie niezbędne do życia. Audiobooki są w tym względzie nieocenione. Wystarczy wgrać na telefon i już. Nie odczuwam ani grama różnicy w wadze, a historia potrafi być równie - jak i nie - bardziej wciągająca niż papierowa.

Tak sobie obiecywałam, że tym razem będzie krótko. I wyszło...
Zakończenie, jak zakończenie hihihi :)

~~ Estetka ~~

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.