1 grudzień już za nami. Według kalendarza zima tuż, tuż, ale gdzie ten śnieg? Jak dla mnie od listopada mógłby prószyć. Wtedy aura byłaby zdecydowanie bardziej świąteczna, a samo oczekiwanie na święta przyjemniejsze. A tak wszystko wskazuje, że Biała Pani w tym roku każe na siebie czekać... jak to kobieta? :D Pojawi się niezapowiedzianie tuż przed świętami, albo i po, robiąc wielkie wejście. Męska część jest do tego przyzwyczajona. A jeśli nie - radzę poćwiczyć cierpliwość. Piękno wymaga czasu :P Na szczęście na ratunek przychodzą świąteczne piosenki, oddające klimat górskich szczytów, kominka i ciepła domowego i umilające samo oczekiwanie. Poniżej wklejam jeden z utworów (Nat King Cole - The Christmas Song), który polubiłam i znalazłam dopiero tej "zimy" ;D. Spokojny, niesamowicie przyjemny, ale przede wszystkim ma w sobie dużo ciepła, optymizmu z jazzową nutą w tle, do której mam słabość. Czytanie tego posta bez jednoczesnego słuchania piosenki jest błędem. Jeśli poniższy utwór nie wywoła choćby uśmiechu, to zwątpię w czytelników mojego bloga, a tego byśmy przecież nie chcieli :P

Jazzowe klimaty zawsze mnie bardzo cieszą :)

Ktoś mógłby wskazać, że podmuchy zimnego powietrza i szczypanie w nos natychmiast ostudziłyby mój zachwyt nad zimową aurą. Myślicie, że chciałabym je wtedy wymienić na promienie słoneczne i słomkowy kapelusz? Otóż nie. Z całą sympatią do lata, funkcjonowanie bez pory roku zwanej zimą jest nudne. Chłodna aura jest uroczym, niedocenianym elementem, robiącym różnicę w naszej codzienności. Dostrzeż to, a zawsze będziesz witał ją z zadowoleniem. Jedynie w ekstremalnych przypadkach bywa prawdziwym utrapieniem, szczególnie, gdy termometr wskazuje -15, a szyby w samochodzie nie chcą dać za wygraną. Ale mężczyzna i z tym wyzwaniem da sobie radę, a kobieta zakupi gadżet, który odmrozi ją automatycznie i wszyscy będą szczęśliwi.

Gwarantuję, że w lecie będziecie włączać wentylatory, klimatyzacje, tęskniąc za chłodem. To jest właśnie problem... Polaków? Zamiast znajdować plusy danej sytuacji, jej uroki skupiamy się na defektach. Osobniki wyjątkowo uparte w każdej sytuacji znajdą powody do niezadowolenia. No cóż, wielu osobom narzekanie zbytnio weszło w krew. Pytanie: jaki w tym sens? Czy to poprawia samopoczucie? Niekoniecznie. Coś daje? Niekoniecznie. Z odrobinką chęci wszystko można odczarować. Więc może warto z tego zrezygnować dla własnego dobra? Poszukaj rozwiązania niedogodności lub postaraj się je zaakceptować, albo zignoruj. Inne opcje są stratą Twojego czasu i nerwów.

Ludzie, którzy potrafią dostrzegać w każdej sytuacji powody do zadowolenia, bardzo pozytywnie wpływają na wszystkich wkoło. Nie muszę wspominać, że taka postawa połączona z uśmiechem jest nie tylko energetyzująca, ale i mile widziana. Pomyślcie o wszystkich miłych chwilach, które Was czekają. Kobiety wyciągną z szafy kolekcje kolorowych szalików i gustownych czapek, bawiąc się ich dobieraniem. Mężczyźni znajdą świetny pretekst do zaproszenia dziewczyny na coś gorącego, na przekór panującej aurze lub podwiozą rycersko do domu - oczywiście bezpiecznie i bez szaleństw - inaczej moja groźna mina będzie nawiedzać Was w koszmarach buahaha :P Nic tak nie zbliża jak wspólne marznięcie haha :D. Jedzenie, prezenty, słodycze i tylko śledzia brak do pełni szczęścia :D

Urocze zdjęcie. Nie mogłam się powstrzymać ^^
Można przyjść do ciepłego domu, napić się czegoś dobrego – taka mała rzecz, a cieszy. Ściągając uprzednio zimowy płaszcz, szalik, a butami oczywiście rzucając w kąt – tylko żartowałam. Bałaganiarstwo tworzy chaos, w którym ciężko się skupić, więc odradzam. Później piję gorącą herbatę z cytryną lub maliną, piszę, czytam książkę, coś przeglądam, zawijam się w koc, jeśli to konieczne i już jest uroczo.

Patrząc przez okno widzi się ciepło ubranych ludzi, którzy gdzieś zmierzają. Nawet to ich radosne przemieszczanie z zakupami mnie cieszy. Zakupy. Wystawy sklepowe. Jak i wszystkie porady świąteczne, piosenki, filmy i pomysły na ozdabianie domu. Jedynie konieczność noszenia czapki jest lekkim utrapieniem, które staram się czasami obejść. Chociaż nawet to nie jest w stanie zniszczyć mojego humoru. Do tego trzeba się o wiele bardziej postarać. Nie powiem, aby to było mądre, ale w liceum uparcie odmawiałam wszelkiego rodzaju okrycia głowy – akurat tym razem gorąco odradzam brania przykładu. I tak całą zimę, przechodziłam radośnie z blond grzywą na wierzchu. Jednym słowem Estetka była wtedy Estetką, ale musiało minąć kilka lat, aby na to wpadła :D Tak się dziwnie składa, że jest mało modeli czapek, które wydobywają moje rysy zamiast je przytłaczać. Dziewczyny z prostymi włosami nie mają takiego problemu. Chociaż moje wyczyny to nic w porównaniu do chłopaka, który na półmetek wybrał się w krótkim rękawku, w otoczeniu śniegu i ludzi w kurtkach. Faktu posiadania mięśni nie trzeba prezentować zawsze i wszędzie szczególnie, jeśli buźka prezentuje się uroczo, a rozumek bez problemu ogarnia fizykę. Zawsze jak o tym myślę, jestem rozbawiona. To się nazywa gorąca krew haha ;D

Zima zimie nie równa? Dokładnie. Kiedyś przez pewien czas mieszkałam nad morzem i ta sama temperatura w dwóch miejscach na mapie wcale nie oznacza takich samych doznań. I tak nad morzem już przy -2 odczuwa się straszny chłód. W Małopolsce, aby doznać tego samego potrzeba -15, jak nie więcej. Oczywiście pomimo tej niedogodności tereny są niezwykle urocze. Polowanie na bursztyny po sztormie - zadanie wprost dla mnie. Zajmę się tym zawodowo, co Wy na to? :D Chodziłam tam do podstawówki przez ponad rok i wspominam niezwykle miło. Był to czas, który dodał mi energii, wiary w siebie, ale przede wszystkim w ludzi, którzy przyjęli mnie niezwykle ciepło, chociaż wcale nie musieli. Bez rywalizacji, nerwów, złych emocji. Zawsze to podkreślam, dlatego i tym razem się o to pokuszę. Najlepsza klasa jaką miałam w ciągu całej mojej edukacji właśnie tam zamieszkiwała. Zawsze myślę o nich bardzo ciepło nawet mimo tego, że nasze drogi się rozeszły :)


Chyba dopadło mnie świąteczne roztargnienie, bo przez przypadek skasowałam jednego posta. Na szczęście pozostałe przeżyły ufff. Dane nie do odzyskania, więc tym razem nie obeszło się bez większych ofiar :(. Przykro, ale widocznie tak miało być. Zawsze mam milion kopii, a tym razem klops. Więc szczególnie w tym czasie kopiujcie wszystkie ważne teksty, pliki, projekty, zadania gdzieś, gdzie nie zginą i będą pod ręką, gdy nadejdzie odpowiedni moment :) Pisanie na ostatnią chwilę jest średnim pomysłem. Szczególnie prezentacje. Nauczyciel czy szef może kręcić nosem i świątecznej premii nie uświadczysz, jak i przyzwoitej oceny ;P Chociaż wiara w swoje umiejętności połączona z dobrą nawijką działa cuda, gdyby kogoś spotkał podobny pechowy los warto o tym pamiętać ;) Cenna szkolna umiejętność :)

* Estetka *

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.