Problem ze świętami jest taki, że ludzie nie potrafią się ze sobą komunikować w sposób radosny i szczery, a także nie mają nic do roboty... to tak w wielkim skrócie.


Zastanów się, jak wyglądają święta statystycznego Polaka? 



Zasiada się do obiadu, później drugiego dania, kompocik, deserek, miliony ciast, pierogów, sałatek i innych czarów marów. Później osuwanie się na krześle z przejedzenia, a w między czasie pilot i rozmowy na jedyny temat, który się znajdzie, czyli plotki, obgadywanie, docinki, głupie komentarze, ponownie pytania, chwalenie się lub traktowanie wszystkich z góry. Dzieje się tak, ponieważ ludzie po pierwsze nie mają pasji, o których mogliby z entuzjazmem opowiadać. Jeśli już się takowe znajdą, to pozostała część rodziny nie wykazuje zainteresowania np. sklejaniem modeli czy zdjęciami dzikich zwierząt. Choć powinni chociaż spróbować i porozmawiać na ciekawe tematy. Po drugie ludzie za dużo pracują, za mało odpoczywają i za rzadko zajmują się rzeczami, które ich interesują. Gdyby każda osoba spotkana przy stole zajęła się swoim hobby lub choćby rzeczą sprawiającą radość, to opowiadanie o tym byłoby łatwe, lekkie i przyjemne. Przede wszystkim wtedy rodzinna ciekawość i wściubianie nosa w nie swoje sprawy znikłyby na zawsze. Okazałoby się, że dopiero teraz ma się cel w życiu, wstaje z entuzjazmem na samą myśl o świetnie spędzonym czasie przy swoim hobby. Osoby najbardziej wścibskie w rodzinie zwykle nie mają żadnych zainteresowań. Ich egzystencja i rozrywka opiera się jedynie na plotach i radości z czyichś nieszczęść. Im dziwniejsze i gorsze tym lepiej. Można sobie krytykować i już człowiek czuje, że żyje? - ironia... Wtedy nie razi własny brak działania ani osiągnięć, bo jest cudownie, że komuś noga się podwinęła...

Problem jest także w tym, że po trzecie tak naprawdę mało kto potrafi słuchać. Szczerze skupiać się na tym, co mówią inni, zamiast na własnym ego i przytaczaniem argumentów, które mogłyby daną osobę przelicytować. Na przykład większej ilości zwiedzonych państw albo ceną markowego obuwia. Jedna rodzina wywiera presję na inną, ta nie chce być gorsza, a ja łapię się za głowę. Wśród nich jest tylu dorosłych, a żaden rozsądny nie powie wreszcie dosyć. Nie potrafimy rozbudzić w sobie chęci poznania innych. Dlaczego? Ponieważ, gdy ktoś prezentuje postawę licytatora, wściubia nos i krytykuje, nie szanuje ludzi, to oczywiste, że nie chce się takiej osoby poznawać. Skoro ktoś ma gdzieś moje poglądy, nie mam najmniejszego zamiaru interesować się życiem korporacyjnego ludka z ironicznym uśmieszkiem. 


Zdarza się, że nie potrafimy słuchać również, gdy towarzystwo jest całkiem przyjemne i kulturalne. Na ogół ludzie łakną zainteresowania sobą, a nie innymi. Są jak narkomani emocji, akceptacji, miłości, uważności swoją osobą. Być może od czasów dzieciństwa doświadczają ich deficytu, może przez jakieś niemiłe zdarzenie, stratę czy nieumiejętność pokochania siebie. Więc jak ktoś kto sam ma braki, miałby potrafić oddać swój ostatni kawałek sernika drugiemu? Nie docenia ludzi, bo niewystarczająco ceni siebie. Gdy żyjemy miłością, to cieszymy się swoim towarzystwem, dostarczamy sobie rozrywek, a czas spędzany sam na sam z własnym ja cieszy. Gdy rozpieszczamy, chwalimy, doceniamy siebie, dopiero wtedy stajemy się otwarci na innych.

Oczywiście są tematy lub osoby, które swoimi opowieściami zanudzają. Różnie bywa. Jednak nie ma potrzeby ironicznie tego podkreślać. Zawsze można coś ciekawego wynieść dla siebie. Zacznijcie pytać, dociekać. Dlaczego warto słuchać innych? Nie mylić ze zgadzaniem się z każdym poglądem. Słuchanie opowieści innych pozwala na przeżycie ich doświadczeń, sytuacji w ciągu kilkunastu minut i wyciągnięcie wniosków dla siebie zupełnie bez potrzeby znalezienia się w podobnej sytuacji. To tak jak uczenie się życia z Simsów, zamiast realnych sytuacji i kłótni.


Priorytety, priorytety...

Nie byłoby tego całego cyrku z domowym wywiadem CIA, gdyby ludzie zmienili priorytety. Ten cały problem pytań świetnie obrazuje to, jakim wartościom hołduje i jakie jest nasze społeczeństwo. Skore bardziej do krytykowania, oceny, wścibstwa zamiast życzenia innym wszystkiego najlepszego ze szczerego serca czy wspierania w wyborach i decyzjach. Trochę jest to nasza wina, a trochę nie. Historia nas nie oszczędzała, więc i mniej czasu mieliśmy na poukładanie pewnych spraw. Pokolenia uczą pokolenia jak potrafią, ale myślę, że już czas, aby co nieco zmienić, przyspieszyć, aby wszystkim żyło się lepiej. Czy nie milej byłoby jechać do domu rodzinnego z radością? Aby myśl, że cała rodzina będzie w komplecie sprawiała, że ciepło robi się na sercu, że będzie zabawnie przez uroczy harmider, zamiast mierzić wizją krzyżowych pytań. Spotkamy się, pogadamy, pośmiejemy, wymienimy zabawnymi historyjkami i poradami. Z kuzynem będzie można pogadać o głupotach i pograć wspólnie w jakieś FPsy, z wujkiem porozmawiać o ciekawych książkach, z ciotką nieco o kobietach i ich spojrzeniu na życie, z babcią o tym jak kiedyś wyglądały flirt i zaloty. Jak i wspólnie z całą rodziną coś zrobić? Pograć w ping-ponga, kibicować grającym na konsolach, ulepić bałwana (pod warunkiem, że w końcu spadnie śnieg), pośmiać się z filmów w telewizji, cokolwiek byle razem i z ochotą... Znaleźć wspólne tematy. Zacznijmy się słuchać, rozumieć, wspierać, akceptować, porzucając jednocześnie stare wzorce myślenia i tą zżerającą ciekawość i radość z czyichś potknięć czy zacierania rąk z nieszczęścia. Jeśli potrzebne jest do tego wyrzucenie wszystkich żalów, to może rodzinne katharsis byłoby dobre? Aby każdy napisał to, co leży mu na sercu. Nastąpiło wyrzucenie z siebie emocji i zastanowienie się, jak to naprawić? Jak zadośćuczynić krzywdzie i jak nauczyć się przebaczać? Aby kolejne święta były wreszcie mile widziane?


Photo 3: Christopher.Michel "Merry Christmas!"
Photo 4: Andrew.petro "Tree_Hearth"



Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:
FacebookuGoogle+Bloglovin lub e-mailowo :)

* Estetka *

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.