„Niewidzialny chłopak” i „Niewidzialna dziewczyna” to portal, który pozwoli Ci wykiwać rodzinę, przyjaciół, a nawet współpracowników albo po prostu pokazać innym, że rozchwytywany z Ciebie towar – jak sugerują twórcy. Cóż za szalony pomysł!

Serwis udaje Twoją dziewczynę/chłopaka w taki sposób, aby inni uwierzyli. Ty zrzucasz ciężar z plecków, a inni zmieniają obiekt plotek. Brzmi prosto, łatwo i przyjemnie. Myślisz, że to niemożliwe? Bardzo się zdziwisz. Przecież, gdybyś mógł uniknąć pytań znajomych, już dawno wymyśliłbyś coś podobnego. Można namówić koleżankę, aby została Twoją facebookową dziewczyną na miesiąc, ale co dalej? Wierzysz, że jest coś, co potrafi zapewnić Ci święty spokój z wiecznymi pytaniami „Dlaczego się z kimś nie umówisz?”. Dzisiejszy pomysł brzmi bardzo prosto, wręcz kusząco dla tych dręczonych przez społeczeństwo, bo nie chcą wiązać się z byle kim byle było. Ale może być i pułapką – o czym napiszę później.

Pomysł nie jest żartem!
Myślisz: Jak w dobie Internetu można wiarygodnie udawać związki, skoro życie toczy się także w realu? Tam pojawiają się nowe przeszkody – kwestia smsów, rozmów telefonicznych, bukietów kwiatów przysyłanych do pracy – tak popularnych w amerykańskich filmach, odręcznie pisanych liścików, wiadomości głosowych i tak dalej. Rozmów, których przecież nie można prowadzić ze sobą! No ba. Prawdziwa dziewczyna powinna co jakiś czas wysłać Ci smsa, zadzwonić. Bez tego wygląda to nieco podejrzanie.  I zdjęć – najważniejszego dowodu w tym społecznym śledztwie, aby ten cały cyrk wydawał się prawdziwy. 



Jak to działa?
Trzeba się zalogować invisiblegirlfriend.com/invisibleboyfriend.com. Wykupić miesięczną subskrypcję za np. 29,99 dolarów miesięcznie – obejmuje 100 wiadomości tekstowych, 10 głosowych i 1 odręczną notatkę. Później użytkownicy będą mogli wybrać swojego partnera z „bogatej biblioteki” – zdjęcie, imię, wiek, osobowość i tak dalej. W przyszłości miesięczna subskrypcja może zawierać wiadomości głosowe i listy, prezenty, osobiste notatki, wysyłkę kwiatów, podłączenie z social media. Tak w dużym skrócie. Usługa jest mixem wiadomości generowanych przez bystrego bota oraz pracowników. Intrygujące nieprawdaż. Zawsze, gdy napiszesz wiadomość, otrzymasz w szybkim czasie odpowiedź od swojej „Niewidzialnej dziewczyny” lub „Niewidzianego chłopaka”. Usługa jest obecnie w fazie beta i dostępna za oceanem (USA, Kanada). Jeśli zbiorą fundusze poszerzą o kolejne państwa.

Source: buzzfeed.com
Na stronie twórców jest więcej informacji, o tym, co najważniejsze w tym całym udawaniu. A mnie ciekawiło, jak wygląda program od kuchni? Jak się go używa? Jak ludzie się czują z taką komputerową połówką? Poszperałam i znalazłam wypowiedzi kilku kobiet, które przedstawiły drugą stronę medalu (jeden przykład: I paid $25 for an Invisible Boyfriend, and I think I might be in love.). Bo co, jeśli między jednym słowem, a drugim człowiek zdaje sobie sprawę, że rodzi się jakaś emocjonalna więź, do której wcale nie dążył. Okazuje się, że zrezygnowanie z niej może być odczuwane jako jakiegoś rodzaju strata. Ten niewidzialny chłopak, który słucha co się do niego mówi. Proponuje romantyczny obiad zamiast wypadu z kumplami. Pociesza. Obsypuje komplementami. Nawet jeśli tylko smsowymi. Można mu nadać ulubione imię. Wybrać kolor włosów, wiek, zainteresowania, a nawet sposób poznania. Brzmi śmiesznie, wręcz naiwnie cukierkowo, simsopodobnie ale... czy rzeczywiście można zauroczyć się czymś co prawdziwe nie jest? Wygląda na to, że tak. Czyżby popularność tej aplikacji sprawiła, że mężczyźni będą musieli zacząć się starać? Ludzie vs Roboty? Hahah :D Kto wie. Odsyłam do filmu "Ona" [ang. Her]. 


Co ja o tym myślę?
Aplikacja może być dobrym rozwiązaniem do ćwiczenia konwersacji dla osób wyjątkowo nieśmiałych. Odpędzenia natrętnych czy niechcianych adoratorów/ek nierozumiejących słowa nie. Lub odbudowania wiary w płeć przeciwną w sposób nieinwazyjny. W momencie, w którym program sprawia, że człowiek czuje się lepiej, lżej jest okej. Jeśli zaczyna uwierać lub sprawia, że niemożliwym jest stworzenie realnego związku, wtedy warto się zastanowić, czy jest sens dalej to kontynuować. Zadać sobie pytanie: czy udawany związek jest lepszy niż jego brak? I czy życie w sieci kłamstw jest czymś, czego się chce. Wiecznego tłumaczenia, udawania i kręcenia. 

Myślę, że dopiero wtedy jesteśmy prawdziwie wolni, gdy potrafimy wyznać prawdę. Później przychodzi temat pracy, pieniędzy, dzieci, ukończonych szkół. I do tych wszystkich rzeczy trzeba będzie tworzyć alibi? Czy nie prościej byłoby po prostu się nie przejmować?



Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:
Facebooku, Google+, Bloglovin lub e-mailowo :)

Estetka

6 komentarzy:

  1. Jak by nie było pomysł niezły jeśli ma się dość natrętów i brak własnych pomysłów na kłamstwa... ;) Pierwsze co sobie pomyślałam w trakcie czytania, to to, że jest szansa zakochać się w takim bocie.. i też przyszedł mi na myśl film 'Her', swoją drogą świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, byleby się tylko nie przywiązać zanadto. Podczas użytkowania lepiej też nie wytykać mu błędów i literówek, bo może się zbuntować. Jeden z tych wyszkolonych „chłopaków” zamiast ciągnąć farsę i grzecznie odpisywać wytknął kobiecie, że jest tylko aktorem, a nie omnibusem językowym - w dużym skrócie. Ale to dopiero beta i wszyscy się szkolą na idealnych facetów i idealne kobiety hihi :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Gdy przeczytałam tytuł posta powiem szczerze że mi ulżyło , bo w wieku licealnym w mojej klasie już większość dziewczyn chwali się swoimi "man'ami" i czasem zastanawiam się czy jeszcze muszę poczekać na "tego jedynego" czy jest coś na prawdę ze mną nie tak :-? . I ta coroczna tradycyjna sytuacja : Wigilia . Dziadkowie i wujowie w domu . Nagle pytanie ... - A masz już chłopaka Karolcia ? -... KEVIN SIĘ ZACZYNA ! . I nie uważam to jako problem pierwszego świata ale sam fakt że koledzy rozpoczynają rozmowę ze mną od "Dasz spisać?" a nie powiedzą nawet "Cześć" . Gdy później zapoznałam się ze wszystkimi tajnikami to jednak mnie strona odrzuciła bo nie zniosłabym uczucia że za ekranem telefonu komórkowego lub pod ksywką "Tajemniczy Wielbiciel" stoi osoba która (mówiąc wprost) pobiera opłaty w zamian żeby mi ulżyło na sercu . Jednocześnie może poznać nasze sekrety. Z drugiej strony jak wspominałaś może to i byłoby alibi żeby ukryć prawdę przed dociekliwym otoczeniem . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna dziewczyna znajdzie chłopaka, inne nie chcą być gorsze i też wiążą się z kimkolwiek byle by było. Boją się odrzucenia przez środowisko, wyśmiania, że są same, że coś z nimi nie teges, że nikt ich nie chciał. A tak z facetem u boku są taaakie dorosłe i cool ;) Gdyby rzeczywiście było w tych związkach jakieś uczucie, były poważniejsze, lub chociaż zależałoby im na tych „Manach”, nie traktowałyby facetów jak trofea, którymi można się chwalić. Jak głowę dzika w salonie ;D Bo sam fakt związku z takim ktosiem byłby przyczyną radości, a to czy otoczenie wie, czy nie, nie miałoby większego znaczenia. Za moich czasów hmm może się i chwaliły, chociaż nie jestem pewna. Potem okazywało się, że ich faceci mają dziwne wybuchy agresji i etap rzucania przedmiotami. Jak widać szukanie kogoś na siłę nigdy nie przynosi nic dobrego ;D

      Nigdy nie myśl o sobie negatywnie. Z Tobą jest wszystko w porządku tylko niepotrzebnie się przejmujesz. To ze społeczeństwem jest coś nie tak. A dlaczego? Ponieważ ludzie przyjmują błędne założenia i później tak patrzą na innych i wywierają presję – nastolatki w liceum to już wybitnie. Ludzie (uwaga tu nastąpi część komediowa) uważają, że człowiek sam nie jest wiele wart, ale z kimś to już ho ho istne eldorado ;D Nawet jeśli wiąże się z pajacem. Czy to nie jest komiczne? Czyli wszyscy od urodzenia do nastego dajmy na to roku nie są nic warci, skoro nie są w związku ;D Ubaw po pachy :) Trzeba zrozumieć, że człowiek zasługuje na wszystko co najlepsze, bo jest, istnieje właśnie w tej chwili. Bez żadnego „ponieważ”, „związku” czy spełniania jakichś kryteriów. Bez zbędnych dodatków jak tytuły, stan konta, znajomości, gusta muzyczne, ilość adoratorów/ek. Nie potrzeba okładać siebie rzeczami, które pokażą, że człowiek jest coś wart. W tym sęk. A związek to jedynie wybór jednej z wielu opcji, jakie dostarcza życie. Czasami bardziej świadomy, innym razem w stylu strzała Amora. Oczywiście może chciałabyś z kimś być, bo to w gruncie rzeczy miłe, ale nie gódź się na byle kogo. Facet powinien Cię lubić, szanować i troszczyć się. A jeśli tak nie jest, warto poczekać na kogoś, kto będzie na tyle mądry, aby takim być. Bo związek z kimś kto zjawia się, gdy czegoś potrzebuje, ale sam z siebie nic nie daje, nie troszczy się, jest bez sensu. Będziesz się z takim jegomościem męczyć, aż w końcu z frustracji i nerwów – bo ileż można – powiesz mu baj. A wiążąc się z kimś, komu zależy, odczujesz wielką różnicę. Lepiej w tym okresie oczekiwania na fajnego chłopaka wzmacniać własne poczucie wartości. Im będziesz siebie bardziej kochać, doceniać i uważać, że zasługujesz na wszystko, co najlepsze, tym fajniejszy się znajdzie. Taka ironia życia, które jest jak lustro. To co masz w sobie odbija na zewnątrz. Dlatego nie można być dla siebie surowym i denerwować za brak perfekcji. Traktuj siebie tak jak chciałabyś być traktowana przez innych.

      Usuń
    2. A koledzy zachowują się tak, bo za mało od nich wymagasz. Traktują Cię jak darmowe lekcje i nic poza tym. Kobiety robią ten błąd, że są za dobre. Sądzą, że faceci sami powinni wiedzieć, jak się zachować. Bo to nie przedszkole, aby uczyć podstaw tego co oczywiste. Którymś razem jak będą odpisywać spytaj ich o poradę: „Adrian, co byś zrobił, gdyby koleżanka prosiła Cię, abyś przynosił jej notatki ze szkoły do domu, gdy jest chora, a później na imprezach udawała, że Cię nie zna? Zdenerwowałbyś się?”… I sam siebie wkopie. Powiedz: „Właśnie dlatego ostatni raz odpisujesz ode mnie zadania.”. Nie ma prawa się złościć i robić problemów.

      A rodzinie następnym razem, gdy natrętnie będą pytać o bojfrenda, odpowiedz pytaniem na pytanie: Czy według nich jesteś nic nie warta, ponieważ nie masz chłopaka? I nawet nie musisz czekać na ich odpowiedź, bo powinni w końcu zrozumieć, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła hahaha No chyba, że pytanie wynika jedynie z troski, a nie ze zwykłego wścibstwa, bądź zadania pytania jedynie po to, aby przerwać ciszę. Jeśli chcą porozmawiać i poznać Cię lepiej, to opowiedz im np. o swojej nowej pasji lub hobby.

      Nie mam w zwyczaju pisać, aż tak długich komentarzy, ale się przejęłam :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź w komentarzu :) Ja uwielbiam czytać takie długie komentarze bo wtedy wiadomo że ktoś chce przekazać w wyrazisty sposób jakąś rację bądź opinię na dany temat . Swoją drogą to co napisałaś wyżej jest również i odzwierciedleniem mojego poglądu ale z czasem gdy rzeczywiście ten świat już zaczyna mieć chorobę psychiczną pt. "Dowartościowanie się na siłę" z dnia na dzień można i tą chorobą się zarazić szczególnie gdy nie ma się oparcia wśród rówieśników o tym samym problemie . Dziękuję za tą radę z kolegą i lekcjami :) Na pewno zapamiętam ją na długo bo przez gimnazjum tak ciężko mi było powiedzieć "Nie" więc teraz chciałabym żeby to się zmieniło . Co do rodzinnych pogawędek to sądzę że raczej krewni pytają z miłości i troski do mnie bo widuję się z nimi max. raz na miesiąc a to czasem osobom starszym wydaje się mało . Tak czy siak dziękuję za odpowiedź bo otworzyłaś mi oczy na ten cały problem . Pozdrawiam :)

      Usuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.