Kilka słów dla singli… szczególnie kobiet. Statystycznie częściej przejmują się, że nie mają z kim spędzać Walentynek. Zawarte w dzisiejszym poście zasady i porady odnoszą się również do mężczyzn. Przeróbcie sobie końcówki na odpowiednie :)

Dziewczyny, które aktualnie nie są w związkach niech zaprzestaną smucenia się i wcinania słodkości przy rzewnym filmie, aby jakoś zapomnieć o Walentynkach i wszechobecnej miłości w powietrzu. To nic nie da. Brzmi dobitnie, ale taka jest prawda. Za rok, w Boże Narodzenie, na ślubach, w kinie czy w kawiarniach, widząc obściskujące się pary, Twoje emocje powrócą. I co wtedy? Za każdym razem będziesz starać się zagłuszyć je tonami cukru albo alkoholem? Możesz, ale czy to coś zmieni? Czy sprawi, że poczujesz się lepiej? Czy emocje znikną na zawsze? Niestety będą powracać jak bumerang do czasu, aż nie zrozumiesz ich źródła. Bo czy przysypywanie chwastów ziemią kiedykolwiek sprawiło, że przestały rosnąć?

Czekając na księcia z bajki

O wartości człowieka nie świadczy fakt bycia z kimś w związku. Niezależnie co rodzina czy otoczenie na ten temat sądzi. Ich poglądy nie świadczą o Tobie, lecz o nich. O tym, że sami czuliby się zerami bez pary. Psychicznie nie podołaliby. Zatem jak udało im się przeżyć do czasu poznania żony/męża? ;D Społeczeństwo wmawia, że bycie z kimś jest normalne, a bez już nie. Że związek nawet najbardziej popaprany miałby być lepszy, aniżeli umiejętność przebywania ze sobą, lubienia swojego towarzystwa. Błędna logika, bo przecież wszystko zaczyna się właśnie od jednostki.

Warto zastanowić się, co naprawdę stoi za pędem do związku. Strach przed samotnością? Wpasowanie się w oczekiwania otoczenia? A może bez „niego” czujesz się zagubiona i słaba? Dlatego decydujesz się na bycie z kimkolwiek, aby tylko czuć bliskość, ciepło i wsparcie?

Zapełnianie deficytów przez przypadkowe związki jest jedynie naklejaniem kolejnych plastrów na głęboką ranę, która wymaga lepszej opieki, zeszycia i przede wszystkim zastanowienia, co ją powoduje.


Myślisz, że związek za Ciebie załatwi deficyty i braki?

Nie darzysz siebie miłością i myślisz, że mężczyzna to za Ciebie zrobi? W większości przypadków jest to złudne i naiwne. Kobieta o niskiej samoocenie, którą pokochał najprzystojniejszy facet w okolicy, słysząca kolejny komplement, będzie się dziwić i zastanawiać „Co on we mnie widzi?”. Czuć presję, że nie jest dość ładna, zgrabna czy mądra. A później bać się, że on odejdzie. Podświadomie przyciągnie do życia dokładnie takie sytuacje, które w efekcie spowodują, że on rzeczywiście odejdzie – i tylko dlatego, że 1) chciała mieć rację, 2) nie widziała, że może być inaczej – bo każdy poprzedni facet robił awantury – 3) nie potrafiła zmienić własnych podświadomych przekonań, bo nie zdawała sobie sprawy z ich istnienia i wpływie i 4) nie była otwarta na to, aby facet dobrze ją traktował, bo w życiu doświadczała jedynie wymagań.

Jak widać pomysł z rzucaniem się na faceta w stylu motylkowym wcale nie pomaga. Bywają uroczy mężczyźni, którym udaje się pomóc w zmianie, ale tylko jeśli problem jest niewielki. Bo czasami kobieta siebie lubi, jednak tyle razy spotykała głupków, że normalni i mili faceci wydają się abstrakcją. Musi się przyzwyczaić do myśli, że może być miło i dobrze. Film „Nigdy w życiu” sprawdzi się w roli przykładu :)

Zdecydowanie lepiej zadbać o swoje poczucie wartości już teraz, aby nie przegapić księcia z bajki lub nie odstraszyć go przez opieranie własnych przekonań na przeszłych zdarzeniach, niekorzystnych przekonaniach czy związkach. Nie można naznaczać przyszłości negatywnymi myślami tylko dlatego, że w przeszłości trafiło się na kilka uszkodzonych egzemplarzy. Nawet jeśli wydaje się niełatwym wyzwaniem, trzeba zacząć coś robić. Bo nie dość, że kiedyś napsuli Ci krwi, to jeszcze teraz! mieliby wpływać na Twoją przyszłość?? Nie daj im satysfakcji! Niektóre kobiety lubią motywację w stylu przekory, jak ostatnio zauważyłam :)


Walentynki nie muszą być powodem do smutku?

Jeśli ktoś lubi siebie, sprawia sobie przyjemności i okazuje sobie miłość, wtedy, patrząc na zakochanych, nie czuje, że oni mają jakiś skarb, coś czego mu brak. Ponieważ sam potrafi tworzyć środowisko pełne miłości i akceptacji. Nie dlatego, aby usprawiedliwić swoje położenie. Dorobić teoryjkę, aby nie czuć się źle lub aby inni przestali się litować. Po prostu kochanie siebie jest podstawą! Jednak ludzie zwykle się buntują, zaprzeczają, uważają, że to całe kochanie siebie nie jest im potrzebne. Ale czy darzenie siebie dobrem, ciepłem, troską, szacunkiem, wsparciem, zauważanie swoich potrzeb, marzeń i docenianie sukcesów ma być zbędne? Jeśli przytrafi się związek oparty na miłości, to się przydarzy. I będzie kolejną okazją do tworzenia w swoim życiu atmosfery miłości, w nieco innej formie i z kimś, ale z pewnością nie będzie wynikiem walki i strachu, bo w telewizorni straszą upływającym czasem. Gdy człowiek siebie kocha, rozwija się, ufa życiu, i nie wywiera na nim presji, nie goni za partnerem z obłędem w oczach wtedy smutek w tym temacie całkowicie znika. Pojawia się zaufanie i spokój. 

Zakończenie: Wykorzystaj w sposób konstruktywny nawet smutki, jeśli się pojawią. Niech Ci się – pierwszy raz od dawna – do czegoś przydadzą. Dzięki temu Walentynki nie będą dla Ciebie dniem słodyczy i przybieraniem na wadze, tylko zmiany na lepsze. Im lepiej będziesz rozumieć własne reakcje jak i to czym są powodowane tym łatwiej sobie z nimi poradzisz. Znajdziesz źródło i zmienisz negatywne przekonania na takie, które sprzyjają. Może nie będzie to super przyjemne, bo grzebiąc w emocjach zahacza się o smutne czy denerwujące sprawy. Ale kiedyś zrobić to trzeba. Chyba lepiej nie tracić czasu, lat, które można spędzić w radości i harmonii ze sobą. Dzięki temu przewrotnie Walentynki przybliżą Cię do takiego życia, które chcesz prowadzić i związku, jaki chcesz tworzyć :)


Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:
Facebooku, Google+, Bloglovin lub e-mailowo :)

Estetka

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.