"Pozytywne poniedziałki"
Seria postów pomagająca zhakować otaczającą rzeczywistość na Twoją korzyść. Porzuć negatywne nastawienie. Oswój poniedziałek. A w czasie, gdy inni będą bezproduktywnie narzekać, Ty staniesz się szczęśliwszym człowiekiem. Wyrusz ze mną w pozytywną podróż i zobacz tę stronę życia, którą zawsze chciałeś dostrzegać/widzieć/doświadczać. Co Ty na to? Niezależnie czy polubisz poniedziałki czy choćby zaczniesz je tolerować, każda najmniejsza zmiana będzie Twoim sukcesem :) 


Czy zdajecie sobie sprawę, że codziennie, wkładając na uszy słuchawki, podejmujemy ważny wybór. Niebagatelny. W końcu to, co nastąpi po wciśnięciu przycisku play, będzie miało wpływ nie tylko na najbliższe kilkanaście minut, a także na resztę dnia i kolejne dni. Wybór muzyki nie jest jedynie odzwierciedleniem osobistych gustów. Zdecydowanie częściej bywa wieloletnim zbiorem sytuacji życiowych, chęci pokrzepienia się lub wypłakania w poduszkę, piosenek kojarzących się z dawnymi miłościami, smutnymi momentami w życiu, ludźmi, którzy zawiedli - ot kilka przykładów.

W czwartkowym poście opowiadałam Wam o mojej przygodzie z muzyką. O tym, jak pozwalałam, aby mnie raniła i nie zdawałam sobie z tego sprawy. Nadszedł czas, w którym przejrzałam na oczy. Mam nadzieję, że zainspiruję Was do przewietrzenia własnej biblioteki o te utwory, które już nie pasują do Waszego obecnego życia, ale przede wszystkim do tego, jak chcecie się czuć. Dzisiaj konkretnie pokażę, co z tym fantem zrobić i jak zaprowadzić zmiany. Mogłabym od razu zarzucić Was pozytywną muzyką. Jednak na wiele się nie zda, jeśli 8 na 10 utworów z Waszej kolekcji bądź codziennej playlisty będzie wprowadzać w zdenerwowanie, smutek, "no future" i rozpamiętywanie przeszłości. Pozbądźcie się tego, co rani. W końcu kto tu jest mężczyzną?! Dahh. Chyba, że wolicie przeżyć życie w smutku i ze skwaszoną miną? No cóż, nie posądzam moich czytelników o masochizm. 

Pomysł na pozytywny poniedziałek i resztę tygodnia:  
Rozpraw się z negatywną muzyką!


Jakich piosenek się pozbyć? 
Poniższe przykłady pomogą Wam w porządkach.
  1. Muzyka zawierająca smutne melodie lub teksty. Nawet najbardziej optymistyczny tekst opakowany w piękną muzyczną rozpacz nie przebije się ze swoim radosnym przesłaniem. Podobnie jak narzekanie ubarwione radosną melodią. Czujesz zgrzyt, smutek? Do kosza. (Dillon - Tip TappingDillon - Thirteen ThirtyfiveEmpire Of The Sun - We Are The PeopleVarius Manx - Piosenka księżycowaAlice In Chains - Would?Adele - Someone Like You)
  2. Muzyka, która denerwuje lub męczy. Wiesz, że sam na własne życzenie serwujesz sobie tortury 21 wieku? I to nie z piórkiem w tle. Czasami mimo chęci pewne rzeczy denerwują. Więc jeśli słuchając, coś Cię wkurza: sposób śpiewania, miliony ozdobników, których nie sposób znieść, skrzeczący wokal, spojrzenie na życie, wredny charakter, tempo, cokolwiek. Zrób sobie tę przyjemność i nie męcz się dłużej. (Beyoncé - Run the World, Taylor Swift - Blank Space, strasznie wredna, aż widać, LCNVL Feat Tailor - Dreamcatcher – lubię ich, ale te mroczne tony są blehh, jak mogą iść w tę stronę, aż przykro patrzeć i słuchać).
  3. Muzyka kojarząca się z ex. Z osobami, które coś znaczyły, ale się popsuło. Gdy słuchacie danej piosenki, a fala uczuć wraca piorunem. Przeszłość to przeszłość. Zamknąć i ruszyć dalej. (Republika - OdchodzącGuns N' Roses - Don't CryJeden Osiem L - Jak ZapomniećThe Last Shadow Puppets - My Mistakes Were Made For YouBrodka - Miałeś być)
  4. Muzyka kojarząca się ze zgubionymi przyjaciółmi. I każdą osobą, która zostawiła niemiłe wspomnienia. Wasze drogi się rozeszły, nierzadko w przykry sposób. I piosenki, które kiedyś cieszyły, obecnie kojarzą się ze straconym zaufaniem i zachowaniami nie fair. Do kosza z nimi. Tyle jest świetnej muzyki, cały ocean, więc bez problemu znajdziecie następców. Wystarczy się zaangażować w poszukiwania :) (Grzegorz Turnau - Znów wędrujemy)
  5. Muzyka przypominająca tak zwane stare dobre czasy, które przeminęły. Trzymasz w swojej pamięci takie złote cudowne lata, w których czułeś się fantastycznie. Byłeś rozumiany, popularny, wielbiony, a samo życie układało się świetnie, lecz niestety należą one do przeszłości? Wcale nie musisz być starcem. Ot lata studenckie, szkolne, dzieciństwo... Wspominanie o nich jest dobre tylko, jeśli dodaje Ci energii, nastawia pozytywnie do życia. Czerwona lampka powinna się zapalić, gdy zamiast radości nadchodzi fala "kiedyś było lepiej" "świetne stare czasy" połączona z głęboką tęsknotą za tym, co minęło i poczuciem, że nie znajdziesz już takiego fajnego środowiska/ludzi/emocji/beztroski/ czegokolwiek co dla Ciebie jest ważne. Żyjesz przeszłością. Tęsknisz do kiedyś? Wiesz, że przez to tracisz coś o wiele cenniejszego, a wręcz najważniejszego? Chwilę obecną. A tak muzyka odciąga Cię od czegoś, od cieszenia się tym, co przynosi życie i zainteresowania się ulepszaniem własnego życia tu i teraz. Aby było równie fantastyczne, jak i lepsze niż kiedyś. Znajdź nowe piosenki, twórz nowe świetne chwile, bo życie tylko czeka, aż wydostaniesz się z tej przeszłości. A chcieć to móc! :) (Basshunter - DotA, Bregovic - Prawy do lewego (ft Kayah) podstawówka nad morzem, najlepsza klasa ever)
  6. Muzyka, która Was przygnębia i smuci. Po jej włączeniu macie wrażenie, że świat zmienił barwę na szary, jak nie czarny kolor. Niekoniecznie musi zawierać smutny tekst czy melodię. Czasami kojarzy się z jakimś nieprzyjemnym momentem w życiu. Wy powiedzieliście komuś o kilka słów za dużo albo ktoś uraczył Was zgryźliwym komentarzem. Albo wtedy, gdy było bardzo nieprzyjemnie. Piosenki, które sprawiają, ze czujesz się źle w swoim życiu. Dobijają Cię, pogarszają sytuację, uświadamiają braki… (Alanis Morissette - IronicP!nk - Family Portrait, Christina Aguilera - HurtDKA - Jakby to byłoKAZIK - Los się musi odmienić - tak powiało optymizmem)
  7. Muzyka, którą trzeba słuchać/powinno się. Popularna, na czasie – jak zwał tak zwał. Taka, której brak na odtwarzaczu wskazuje na Twoją nieznajomość trendów i zacofanie. Hipsterskie czy popularne - nieważne. W każdym razie w Twoich kręgach wymagane/oczekiwane. W ogóle aż dziw, że żyjesz na tym świecie, jeśli ich nie słuchasz – ironia. Jeśli coś Cię nie bawi, nie cieszy, nie ma co zawracać sobie tym głowy, niezależnie ilu fanów posiada i kto tak twierdzi. (Chyba, że dziewczyna lubi, a Ty jesteś tak miły, że przymykasz na to oko podczas samochodowych eskapad na przykład) Ale to co innego niż własny mp3jkowy wybór. A gdyby nagle wszyscy zaczęli słuchać „One Direction” uważając ich za „must have”, hipsterskie cudawianki, dałbyś się namówić? Jak widzisz, jeśli sam z własnej woli słuchasz muzyki tylko dlatego, że jest popularna, ale Cię nie bawi, zachowujesz się jakbyś włączał One Direction. Justina Biebera lub cokolwiek, co wywołuje ciarki na plecach hihi :P Oh baby baby baby ohh :D (Przykładzik randomowy. Rozumiem, co to znaczy ukochany boysband w latach młodzieńczych. I want it that way…tell me why….nananan ;D)
  8. Muzyka określana słowami "klasyka gatunku". Na zasadzie: nie wyrzucę Oasis … z playlisty, bo każdy szanujący się fan gatunku powinien znać, słuchać, najlepiej tysiąc razy dziennie przed domową kapliczką. Bzdura! Jeśli każde przesłuchanie wprowadza Cię w zły nastrój, rzutujący później na pracę, szkołę, przyjaźnie. I zamiast uśmiechać się do świata, na ustach widnieje skwaszona mina, będąca efektem tychże klasyków, coś tu jest nie tak. Nie muszę chyba dodawać, że przy okazji tracąc dużo na atrakcyjności. Myślisz, że warto składać taką ofiarę? Życie jest za krótkie, żeby się zmuszać. W końcu kto tu rządzi? (Guns N' Roses - November Rain, Chopin - Prelude No 4)
  9. Muzyka, która sprawia, że czujesz się samotny. Można natknąć się na wiele pozytywnych piosenek o miłości czy związkach. Tekst pokazuje jak to cudownie być w związku. Muzyka dopełnia tego cukierkowego obrazka. A Ty czujesz, że Ciebie to szczęście omija szerokim łukiem. Mnie cieszą, ale wiele osób wkurzają. Albo czujesz się nie dość dobry/fajny/miły/inteligentny et cetera.
  10. Muzyka, która wywołuje w Tobie negatywne emocje. Złość, gniew, smutek, rozczarowanie. Dodatkowo wpędzając w negatywne nastawienie do życia. Że ludzie są źli, życie ciężkie, kobiety zdradzają, wszyscy oszukują, człowiek człowiekowi wilkiem i tylko kombinuje jak postawić nogę… itp. To z pewnością życia nie ułatwi, wręcz przeciwnie. Wyśpiewasz sobie własną przyszłość i będziesz mógł mieć pretensje jedynie do siebie, że uwierzyłeś tekstom piosenek. Zamiast sam być panem swego losu. Chcesz, aby rządziły Tobą negatywne teksty - Twój wybór. (O.N.A. - NiekochanaEvanescence - Bring Me To LifeSweet Noise feat. Edyta Górniak - Nie było
  11. Muzyka, w której ciągle ktoś narzeka. Bo ileż można? Oczywiście rozumiem, że czasami życie nie napawa optymizmem. I słysząc, że ktoś przeżył podobne historie, uczucia, rozczarowania, czujemy się pokrzepieni, zrozumiani, zjednoczeni. Pierwszy raz od dawna? Bywa i tak. Ale dwa, trzy razy wystarczy. Wyrzucić z siebie emocje, a później wyrzucić piosenkę. Kolejne odtwarzanie jest masochizmem, który z pewnością niczego dobrego nie przyniesie poza jeszcze większym rozdrapywaniem rany wymagającej zeszycia. (Eminem - Cleanin' Out My Closet).
W dzisiejszym poście dodałam przykłady konkretnych utworów opisujących moje odczucia. Bardzo ciężkie zadanie, bo nie słucham od dawna smutnych piosenek i do nich nie wracam. Akurat jeśli chodzi o muzykę ciężko mi wczuć się w męskie gusta. Moje wybory mogą być jedynie drogowskazem, inspiracją. Zawsze dążę do pokazywania pozytywnych przykładów, ale uznałam, że tym zrazem inna strategia będzie bardziej pomocna. Aby Wasza rewolucja była jeszcze bardziej skuteczna. Za tydzień będzie wesoło ^^

Masz pomysł na kolejny podpunkt? Chcesz coś dodać?



Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:
Facebooku, Google+, Bloglovin lub e-mailowo :)

Estetka

4 komentarzy:

  1. Powiem Ci, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale może chyba coś w tym jest, czasem leci coś w radio, a my bez zastanowienia słuchamy i wpędzamy się w negatywny nastrój. Od dzis same pozytywne brzemienia! :)
    Zapraszam do siebie: fochzprzytupem.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzone na własnej skórze.

      Pozdrawiam pozytywnie! :)

      Usuń
  2. Jeżeli o muzyce mowa, to muszę ci się przyznać, że o takim sposobie eliminowania depresyjnego nastroju z poniedziałku jest dla mnie na prawdę czymś nowym. Tak mnie to zaintrygowało, że musiałabym spróbować. Ja jako, iż słucham muzyki Trance to przyzwyczaiłam się z takim faktem, iż to tworzy człowiek. A jak przystało człowiek musi przeżyć wszystkie uczucia, zarówno te szczęśliwe prowadzące aż do euforii do tych smutniejszych tj. depresyjne. W każdym utworze próbowałam znaleźć złoty środek, mimo, iż było to czasem porównywane do szukania igły w stogu siana. Wyrzucanie dla mnie piosenek z którymi jestem przywiązana, a nie mają pozytywnego nastroju byłoby dla mnie dziwne. Spróbuję może nie usuwać a omijać te utwory. Niestety schody zaczynają się od momentu ,że Trance każdy słyszy inaczej. Jeżeli utwór jest dla mnie negatywny to co zrobić jeżeli większość uważa go za pozytywny ?... Niestety to dowód na to że muzyka jest bardzo złożonym bytem w dziedzinie naszego życia. Pozdrawiam :)

    PS Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz ze względu na to, że już dawno tutaj nie zaglądałam. Niestety obowiązki zarówno licealistki jak i córki nie pozwalają mi na pracę nad blogiem, oraz czytanie i komentowanie postów innych blogerów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze musisz zdać sobie sprawę, że to Ty kierujesz swoim życiem, a nie muzyka Tobą. Jeśli chcesz słuchać smutnej/denerwującej/niepasującej muzyki, musisz liczyć się z tym, że najprawdopodobniej będzie Cię unieszczęśliwiać, co w dalszym kroku będzie rzutować na Twoje życie. Pytanie czy Ci to pasuje, czy też nie.

      Najważniejsza jesteś Ty. Najważniejsze jest to, co Ty myślisz, Ty czujesz i Ty uważasz. Kieruj się własnym wewnętrznym kompasem, intuicją i emocjami. Nie przyjmuj bezwiednie wszystkiego, co piszą, mówią czy sądzą inni. Ktoś może nawet chcieć jak najlepiej, ale w danym momencie dana rzecz, pogląd czy rada może nie być z Tobą spójna, nie być dla Ciebie. Nie chodzi o negowanie i uważanie, że wszystko to same bzdury. Jeśli czyjaś rada wydaje Ci się pomocna, bierzesz ją pod uwagę. Później sprawdzasz, co czujesz.

      Jeśli propozycja usunięcia piosenek wydaje Ci się zbyt drastyczna, możesz przenieść je do innego folderu/playlisty i sprawdzić, jak Ci się bez nich żyje. Potraktuj to, jak tygodniowy test. Niezależnie, co po tym czasie postanowisz, z pewnością będziesz znała siebie nieco lepiej.
      1. Stwórz playlistę z piosenek, które wprowadzają w dobry nastrój. Słuchaj jej przez tydzień, resztę swoich zbiorów zostawiając na boku. Nie wracaj do nich. Niech sobie leżakują w spokoju.
      2. Po tygodniu porównaj swoje samopoczucie i odpowiedz sobie na pytania: Jak się czuję bez ulubionych/smutnych piosenek. Czy było to trudne, czy nie? Jak mój nastrój zmienia się w zależności od tego, czy jest to pozytywna muzyka, czy smutna? Jak mój nastrój wpływa na relacje z innymi ludźmi? (A co najważniejsze. Konfrontując pozytywne piosenki z własnymi, do których nie jesteś pewna, bo bywają smutne i negatywne, odczujesz różnicę. Zobacz, czy po tym tygodniu nastrój, w jaki Cię wprowadzają, pasuje Ci, czy też nie. Wtedy albo nadal będą siedzieć w osobnym folderze/playliście, albo przywrócisz je do początkowego stanu :)

      Inne sposoby:
      Całkowite odstawienie czasami bywa najlepsze, ale jeśli taki radykalny krok Ci nie pasuje, a chciałabyś coś zmienić są także inne opcje. Możesz:
      • Na ich miejsce znaleźć inne z danego gatunku, które są może bardziej neutralne.
      • Ograniczyć ilość negatywnych melodii,
      • Słuchać od czasu do czasu,
      • Ustalić zasadę, że 75% piosenek będzie pozytywnych
      • Tylko np. w środy słuchać smutnych piosenek
      • Tylko np. od 18-19

      To nie chodzi o to, że negatywne piosenki są złe, bo tak. Ja podjęłam decyzję, że się ich pozbędę, bo nie pasował mi stan, w jaki mnie wpędzały, szczególnie z moją emocjonalnością. Głęboki smutek, no future, zdenerwowanie. Napisałam o tym w tym poście (http://pod-lupa-estetki.blogspot.com/2015/04/heavy-metal-estetka-moja-historia.html). Wiem, że czasu Ci brak, ale warto przeczytać. Tam znajdziesz także kilka innych wskazówek. Dodatkowo widzę wielką różnicę pomiędzy tym, jak się czuję teraz, a tym, jak się czułam kiedyś.

      W życiu chodzi o to, aby z całego wachlarza możliwości wybierać to, co jest z nami spójne. Co nam się podoba, cieszy, interesuje, pasuje. Nie trzeba lubić wszystkiego i się do wszystkiego zmuszać. Tak naprawdę nic nie musisz. Np. jeśli smucenie się nie pasuje Ci, to robisz wszystko, aby się na taki stan nie narażać. Masz do tego prawo. Jak z jedzeniem. To, że istnieją krowie języki, flaki i inne tego typu potrawy, wcale nie znaczy, że trzeba je lubić i je jeść, bo tak ;) Dzięki temu, że istnieją wiesz, że takie jedzenie Ci nie smakuje i jednocześnie bardziej doceniasz to, co smaczne.

      Najważniejsze, abyś nie rozpoczynała dnia negatywnymi piosenkami. To nic dobrego nie przyniesie i wpłynie na cały Twój dzień.

      Pozdrawiam :)

      Usuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.