Świat pokryty zarazą. Wirusem, który zmienia ludzi w istoty bez rozumu... Zombie... może nie jest tematem wybieranym przez każdego i zawsze. Jednak słowo czarna komedia z porządną dawką sarkazmu nawet Ciebie przekona. Pisana w sposób zabawny z licznymi dylematami, intrygami i główną bohaterką płci żeńskiej, która musi zmierzyć się z nową codziennością. Zarówno panie, jak i panowie będą się przy niej dobrze bawić :)

Zawsze wchodząc do biblioteki mam mniej więcej sprecyzowane, co chciałabym przeczytać. Nie wzgardzam szaleństwami Agathy Christie ani ludźmi uwikłanymi w średniowieczne intrygi i romanse z posagiem w tle. Tak dla odmiany, aby ścielący się trup nie stał się czymś normalnym i naturalnym. Ale ileż można czytać o kobietach w opresji wśród rycerskich objęć, jak i zawistnych szeptów brutali, kłamców i obrzydliwców. Każda cierpliwość kiedyś się wyczerpuje. A druga kategoria ludzi zmusza do znalezienia nowego książkowego zauroczenia. Bez powodowania nerwów i chęci obcięcia paluchów owym bohaterom spod ciemnej gwiazdy. Aby nie okazało się, że książki zamiast rozwijać wyobraźnię powodują agresję i chęć odcinania kończyn niegrzecznym mężczyznom :P

I tak, z którychś z kolei bibliotecznych łowów wróciłam ze zwierzyną sztuk jeden. Zamiast głowy dzika i średniowiecznych romansów przytargałam coś brzydszego, co bulgocze i jęczy. Brzmi strasznie, ale niech nie zwiedzie Was dramatyczny opis. Książka "Po moim trupie" jest thrillerem pełnym czarnego humoru. Trafiłam na nią przez przypadek. Buszując w książkowych regałach postanowiłam zerknąć na półkę, która nigdy wcześniej nie przykuła mojej uwagi. Nie oczekując niczego w zamian, chwyciłam książkę znajdującą się najbliżej mnie. I jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że ten handel będzie niesamowicie udany. Opis okazał się nadzwyczaj zachęcający. W ten sposób ostatnia deska ratunku dla mojego popołudnia w stylu relaks & herbatnik miała opiewać w słowo zombie. Miła i uśmiechnięta bibliotekarka zachwalała mój wybór. Cóż za pokrzepienie! Skoro ona bawiła się świetnie oznacza jedynie, że mój ślepy traf jest w istocie strzałem w dziesiątkę. I tak w towarzystwie ciasta z gruszką czytałam o zielonych brzydalach i życiu w niecodziennych warunkach. Skończyłam dopiero po przeczytaniu ostatniej kartki. Ku zdziwieniu moim jak i osób znających moją słabość do delektowania się fabułą i wydzielania czasu niczym z poligonu wojskowego lub warsztatu zegarmistrza. Ciekawa, zabawna, wciągająca i powodująca wiele przemyśleń. Słownictwo może być zaskoczeniem. Tutaj wyjątkowo pasuje do historii i sytuacji, straszliwie nie rażąc. Na co dzień takiej dawki nie lubię słuchać. Bo ludzie, którzy wiecznie przeklinają wypadają jako nieinteligentni i agresywni, mijając się ze słowem atrakcyjność na kilometr. Przymknąć oko można, gdy jest to sporadyczne. Jedyne do czego się nie przyznałam oddając lekturę, iż owa komedia/thriller w kilku momentach mnie wzruszyła. Podczas czytania powodując pytania: Dlaczego płaczesz? Skoro to podobno komedia. Reakcja w stylu O_o i w tym przypadku byłaby nieunikniona. 

Czarna komedia z zombie w tle
Nuda? Oklepane powiadasz? A co jeśli tym razem zobaczysz coś świeżego i nowego. Wskazując ten temat nikt nie myśli o dodatkowych aspektach, które zostaną Ci w tej książce objawione. Nazwanie jej poradnikiem przetrwania jest wyjątkowo trafne. A oderwanie się następuje dopiero po przewertowaniu ostatniej kartki.

Mamy do czynienia z Zombie. To już wiesz. Jeden nieuważny ruch. Fiolka wędrująca z jednego laboratorium do drugiego. Epidemia stworów, którym powiedzenie "niewyraźnie dziś wyglądasz" byłoby nad wyraz łaskawe. Jak to się stało? Uwierz, że nie będzie Cię to zbytnio obchodzić, gdy dorwiesz się do książki. Ważniejsze staną się późniejsze perypetie energicznej bohaterki, fanki działania, aniżeli wielogodzinnego kalkulowania zysków i strat. Będziesz ciekaw, jak też sobie poradzi nie tylko z zarazą, ale i innymi aspektami zazombionej rzeczywistości? A Ty co byś zrobił, gdybyś usłyszał w telewizji, że mamy do czynienia z apokalipsą? Zostać w swoim mieszkaniu, uciekać na tereny nieskażone? Rodzice daleko od domu mówiący w telefonicznej rozmowie, że dasz sobie radę, zupełnie się tym faktem nie przejmując.

W podobnej sytuacji znalazła się Karolina. Jej plan na przeżycie fali krwiożerczych tępaków był prosty. Zabarykadowanie w bloku niczym średniowiecznej twierdzy. Zajadanie konserw, aż do wyczerpania zapasów, czekając na ratunek lub "nieco" gorszy scenariusz. Lecz z godziny na godzinę pojawiają się argumenty świadczące o słabych punktach jej idealnego planu. Coraz więcej luk, coraz mniej czasu. Że też wcześniej o nich nie pomyślała! I tak wakacje z drinkiem i palemką zmieniają się w walkę o przetrwanie. Chwila. Moment. Jeden znak. Coś wypatrzonego przez balkonowe okna sprawia, że zaczyna się wahać. Impuls do działania. Teraz albo nigdy. Co zrobi? Co ją tak zmotywowało, skoro nie chciała ruszyć się stamtąd na milimetr? A może... przed kim musiała uciekać? Albo... komu chciała pomóc? Albo... Dowiesz się gdy sięgniesz po książkę ;)

Co się stanie, gdy wrzucimy do jednego kotła: ...
...Apokalipsę Zombie. Miotacz ognia z dezodorantu. Studentów. Wybuchy. Przekleństwa nad wyraz beztroskiej dziewczyny, amatorki 7mego piętra, konserw typu tuńczyk i cały kilogram sarkazmu? Nie zapominając o mężczyznach, będących wisienką na tym zielonym torcie. Jeśli nie zachęci Cię ten opis, to chyba nic na świecie tego nie zrobi. Jak Karolina odnajdzie się sama w domu, z dala od rodziny, która w telefonicznej rozmowie zapewniała ją, że przecież da sobie radę. Przecież zawsze tak jest. Ale apokalipsa zombie to raczej ekstremalna sytuacja czyż nie… mamo!? *Automatyczna sekretarka dała znak, że po odsłuchaniu wiadomości można się nagrać…* Książka pokazuje, że tężyzna fizyczna i regularne ćwiczenia są postawą w sytuacji typu kataklizm. Jak widzicie lepiej chuchać na zimne, więc do roboty :D

Powieść została napisana w ramach akcji „National Novel Writing Month”.

Źródło okładki: zaczytani.pl


Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:
Facebooku, Google+, Bloglovin lub e-mailowo :)

Estetka

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.