Dzisiejszy filmik bardzo mnie zainspirował i zamiast wstawiania go do „Weekendowych linków” postanowiłam rozwinąć temat, bo na to jak najbardziej zasługuje. Szkoda byłoby, gdybyście przegapili coś tak fantastycznego. Wy sami za chwilę podzielicie moje zdanie. Zakład? ;) Wiem, że postów ostatnio pod dostatkiem…wróć…niedostatkiem i wiele osób może odczuwać, że mało tu Estetki w Estetce – cytując jeden z grona moich ulubionych cytatów. Ale ładna pogoda i różne czynniki skłaniają do innego rodzaju rozrywek, a wczesne wstawanie powoduje senność w momencie, w którym moja kreatywność mówi „Dzień dobry”, jak na nocną wampirzycę przystało. I tak niektórzy ludzie podając gościom swój adres mówią, „Mieszkam w czerwonym domku”, a inni, jak w moim przypadku, „Kieruj się w stronę światła”. Latarnia morska w miejskiej dżungli i odstraszacz samochodowych złodziei w jednym. Ale cóż, w nocy czuję się jak ryba w wodzie.

Wirtualna rzeczywistość kusi każdego dnia. I mnie i Ciebie i wszystkich wciągniętych poznawaniem miejsc, które nie istnieją. Kolorowe widoki, zadania, bohaterowie i historie bywają świetną rozrywką. Pożerającą czas w zastraszającym tempie, szczególnie jeśli towarzystwo jest czymś więcej niż miską ciastek i ulubionym napojem. Zawierając także głosy słyszane w głowie, o dziwo nie wymagające wizyty u specjalisty od rozumku… Niby wszystko cudnie. Gra jest. Ludzie są. Ale bezpośredni kontakt z drugą osobą już nie występuje. Granie jest bardzo statyczne, a znajomi stają się jedynie wirtualnymi pixelami na kolorowej mapce i falami dźwiękowymi, a nie ludźmi z krwi, kości i H2O. Chyba, że bierze się udział w wieczornym turnieju przy konsoli lub wspomina stare gry. Zmuszając hydraulika Mariana do skoków przez podnoszenie kontrolera w górę i w dół sądząc, że to mu jakimś cudem pomoże haha :D

Dzisiejszy post pokaże Ci, że to, co do tej pory uważałeś za wspólną grę, wcale nią nie jest. A raczej, że może być jeszcze lepszą. Od tej pory stwierdzenie ‘Wczuć się w klimat’ także nabierze nowego znaczenia. Zobaczysz, jak z moją emocjonalnością widzę gry, a szczególnie horrory i przestaniesz się dziwić, że ich nie oglądam :P Męska emocjonalność bywa uboga, wiec to powinno troszkę oczka otworzyć. Symulator mojego samopoczucia? Na to wygląda :D

Co jeśli mógłbyś przeżyć grę sto razy lepiej niż dotychczas? Myślisz niemożliwe? Nie da się? I wiesz, mam na myśli zabawę z innymi ludźmi. Mało tego, twarzą w twarz… I na dodatek bez komputera. Wciąż podtrzymując, że słowo przyjemność w tym zdaniu występuje. Phiii? Niemożliwe? No tak, przecież brak magicznej skrzyneczki dla wielu osobników wyklucza słowo rozrywka, a sam spacer wywołuje śmiech większy niż w amerykańskich serialach. Ale za chwilę zmienisz zdanie i przyznasz mi rację. A obie te rzeczy przestaną być nierealne. Zamień myszkę i klawiaturę na okulary. Może nie policyjne i nie dodające +10 do atrakcyjności, ale wielkie bryle, które dzielnie udźwigną wirtualną podróż. Temat wydaje się znajomy? Z pewnością tak… ale do rzeczy…

Zabawki Oculusowo-Morfeuszowe są znane wszem i wobec. Choć wiele osób jeszcze ich w łapkach nie miało. Jednak większość rozpływała się tylko nad opcją dla jednego gracza. I musicie przyznać, że w porównaniu do projektu THE VOID ta znana koncepcja wydaje się dość uboga, zarówno w przeżycia jak i realizm, choć i tak już w tej chwili przewyższając PCtowe wrażenia razy kilka. Pole do popisu dla wirtualnych światów ma jeszcze wiele w zanadrzu, co dobrze wróży na przyszłość. Bardzo mnie ekscytując :D

Gdy sen staje się rzeczywistością

Dzisiejszy filmik i koncepcja jest połączeniem gier, realnych i wirtualnych miejsc. Z całą masą chodzenia, dotykania i interakcji w specjalnie przygotowanej do tego przestrzeni. Z bajerami, przedmiotami i innym atrakcjami w 4D. Angażując nie tylko wzrok, ale i pozostałe zmysły. Wykorzystując coś więcej niż wykreowaną rzeczywistość. Miejsce ma być tak realne, jak to tylko możliwe. Zmiany temperatury? Wibracje pod stopami? Wybuchy dymu? Pajęczyny? Blehh. Żaden problem. THE VOID – Miejsce, w którym szara ściana i kolumna w 3 sekundy przemienia się we wnętrze statku międzygalaktycznego lub ciemną grotę, kryjówkę hobbitów, *elfów^^. Chowających się przed czyhającym na zewnątrz smokiem. I tak powstaje coś na kształt wesołego miasteczka dla graczy i miejsce pielgrzymek fanów. Do pełni szczęścia brak mi tylko waty cukrowej i sklepiku z pamiątkami. W końcu dzielna bohaterka nie wyrusza w podróż na głodniaka, bez talizmanu i nie opuszcza jej bez nowych świecidełek dahhh :D // *(lubię, musicie się z tym pogodzić haha :D) 

Jeśli myślisz, że potrzeba jeszcze wielu lat, aby taką bajkę wskrzesić do życia to Cię zaskoczę. THE VOID czyli "Vision Of Infinite Dimensions” nie jest jedynie fantazją, a miejscem, które już w tej chwili istnieje w Salt Lake City, w stanie Utah. Planowane otwarcie tego parku wirtualnej rozrywki przypada na rok 2016. Ale spokojnie twórcy nie zamierzają się ograniczać zamykając we własnej piaskownicy. Mają nadzieję, że takie centra będą mogły powstać na całym świecie. Pierwsze w Europie miałoby być w Wielkiej Brytanii. Jak sami przyznają największym wyzwaniem jest wyeliminowanie mdłości powodowanych przez wirtualną rzeczywistość. Gdy siedzisz w swoim salonie używasz kontrolera i jednocześnie biegasz w wirtualnym świecie to nie czujesz się naturalnie. Wszystko dlatego, że Twoje ciało się nie porusza. Podobne doświadczenia można przeżyć na tylnym siedzeniu samochodu, gdy Twój znajomy jedzie krętą drogą. Ty przeżywasz chorobę lokomocyjną, a kierowca czuje się znakomicie mimo nagłych zmian kierunków. Wszystko dlatego, że to on ma kontrolę. Dlatego środowisko w THE VOID ma być jak najbardziej prawdziwe jak 1:1 i doskonale dopasowane do ludzkiego ruchu. Już setki osób miały szanse przetestować, jak ich projekt się sprawuje. Kobiety, mężczyźni, dzieci i osoby starsze do 80 roku życia. Podobno nie było osoby, która czułaby się źle wewnątrz ich zabawki. Cudnie. Przyznam, że dla mnie nawet kino 3D jest ciężkim przeżyciem, więc nie chadzam. W tym projekcie pomyślano o wielu rzeczach, ale ta, która mnie wyjątkowo cieszy to stopniowanie intensywności wrażeń. Co mam na myśli? Ojciec chce zobaczyć naprawdę hardkorowe wersje zombie w swojej grze, ale jego córka mogłaby mieć przez to traumę do końca życia. Więc dziecku można pokazać wersję w stylu "Plants vs. Zombies" niepoważną, dziecinną w zabawnym środowisku, gdy w tym samym momencie ojciec ujrzy przerażające maszkary. Na początku przewidywane są 3 gry: sci-fi, fantasy i puzzle dla dzieci. Jednak THE VOID ma być otwartą platformą dla developerów, dzięki temu powstanie wiele świetnych gier, a raczej przeżyć. Z biegiem czasu twórcy chcieliby także uzyskać licencję na Grę o Tron włączając ją do swojej podstawowej oferty gier. Polecam zerknąć na ich Instagrama i stronę. Dłużej rozwodzić się nie będę. Inaczej post przebije Modę na Sukces i nikt do końca nie dotrwa :P

Jeśli już w tym momencie nie występuje u Ciebie reakcja „Chcę wziąć w tym udział” oznacza jedynie, że pochodzisz z innej planety… i chyba powinnam się bać hihi ^^. Nie powiesz mi, że nad przyszłą rozrywką bierze górę niechęć do ruszania rączką czy nóżką. Nikt nie każe grać w symulator maratonu, więc w czym problem? :D Proponuję oglądnąć filmik. Bez tego ani rusz. A jak wiadomo gracze skorzy do ruchu nie bywają, więc to wszystkim wyjdzie na dobre. Bo gdy wirtualny awatar jest wysportowany wypadałoby, aby realny odpowiednik za nim nadążał. Fakt iż mężczyzna robiący pompki czy stający na rękach wygląda wyjątkowo atrakcyjnie, powinien niejednego gagatka zmusić do poważnego zastanowienia, czy nie włączyć ich do swojej codziennej rutyny :P

Nie ukrywam, że od wiek wieków ostrzę sobie zęby na gry przygodowe (te prawdziwe, czytaj strzelanie nie wchodzi w grę – Sherlock, Hitchcock i tym podobne), z możliwością grania w przestrzeni. THE VOID – opcja równie kusząca, co wizja zagadek i wąsatego lekarza u boku, próbującego wyprzedzić nasz tok rozumowania. Któremu ciągle trzeba powtarzać indeed. Moja mama uwielbia przygodówki nawet bardziej niż ja. Wspólna gra byłaby świetna i mam nadzieję, że kiedyś będę mogła ten plan zrealizować :)

Ostatnio coraz bardziej mam ochotę na łączenie gier z ruchem. Siedzenie i granie przestaje mi wystarczać. Może to kwestia zbliżającego się lata i już panującej wiosny, ale długie partyjki przy komputerze mnie męczą. Z chęcią pograłabym w coś, co zawrze nie tylko moją inteligencję, umiejętność dedukcji, ale przede wszystkim ruch. Aby jakoś przetrwać do czasu rozpowszechnienia powyższych pomysłów i technologii planuję zabunkrowanie się w miejskiej przestrzeni i wykorzystanie Xboxa, którego w łapkach nigdy nie miałam. Kiedyś przecież trzeba się z nim zapoznać :D 



Bardzo częste raczenie się widokami rodem z Amnezji, strachem i ucieczką przed potworem tak namacalnym i realnym, że puls sam z siebie przybiera wysokie tony, będzie ciągnął człowieka w dół. I wtedy trzeba się zastanowić, czy życie w wiecznym strachu jest tym, czego chcemy i potrzebujemy.

Pomysł może dać dużo zabawy, ale nie jest bez wad. Co chcesz w niej widzieć? Jaki rodzaj rozrywki doświadczać? Oto jest pytanie. Bo technologia pędzi naprzód, ale ludzie powinni z równym zaangażowaniem poznawać siebie, swoje upodobania i adekwatnie do tego dobierać własne otoczenie. Aby nie okazało się, że ono rządzi Wami.

Aby dobrze się bawić trzeba mieć świadomość, że zawarte w 3 dynamice Newtona stwierdzenie, że każda akcja przynosi reakcję nie jest jedynie twierdzeniem rzucanym na wiatr tylko prawdą życiową. Łącznie z inną: z kim przestajesz takim się stajesz. Więc to czym się otaczasz stanie się wkrótce Tobą, więc wybieraj mądrze. Wybierasz wieczną rywalizację? Wtedy drugi człowiek zaczyna Ci się kojarzyć jedynie z celem lub rywalem, a troska o inne jednostki znacznie się zmniejsza. Lubujesz się w siekaniu wszystkiego co chodzi? Twoja tolerancja na agresję i brutalność może wzrosnąć, jak i brak reakcji, gdy komuś dzieje się krzywda... Bo twierdzenie, że gry nie mają żadnego wpływu na człowieka jest dziecięcą naiwnością! Nie można wiecznie chować głowy w piasek. Trzeba w końcu stać się dorosłym, który bierze odpowiedzialność i jest świadomy konsekwencji, jak na mężczyznę przystało. Tak jak z zapałkami. Można dzięki nim ugotować pyszny obiad, albo porządnie się poparzyć.



Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:
Facebooku, Google+, Bloglovin lub e-mailowo :)

Estetka

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.