Bywają gry, którym trójwymiar robi wielkie kuku. Zupełnie jak filmowe matki zmuszające dzieci do założenia najbrzydszego sweterka pod słońcem, wybierając akurat dzień szkolnej fotografii. Elementy się gryzą, a ogólne wrażenie nie powala na kolana. Sprawiając, że refren „Co ja robię tu uuu?” powstaje do życia. Śmichy chichy za każdym razem, gdy spoglądamy na nie w latach późniejszych. Jak i refleksje, że bez niego byłoby o wiele lepiej. Ale są takie tytuły dla których 3D jest wręcz stworzone. Niczym idealnie skrojony garnitur na przystojnym mężczyźnie. Nie tylko dobrze się prezentuje, ale i sama zawartość ma coś ciekawego do powiedzenia. Rzec by można zaskakująco dużo.

Z dzisiejszym postem postanowiłam się pospieszyć, bo grę można kupić na HumbleBundle jeszcze przez 3 dni! Od dnia premiery widniała na mojej liście „koniecznie chcę zagrać”, ale odkładanie wszystkiego na potem, wynikające z dnia urodzenia, czasami daje o sobie znać :P Ale nie tym razem. Szkoda by było, gdybyście nie mogli upolować jej w okazyjnej cenie wraz z innymi RPGowymi braćmi. Bo zdecydowanie warto.


Spodziewajcie się, że nad dzisiejszą grą będę się rozpływać jak nad maślanymi bułkami z dżemem malinowym. Wystarczy spojrzeć na „Rollers of the Realm” i już człowiek robi się głodny, a jeszcze nie spróbował nawet kęsa. Najlepsze jest to, że smakuje nawet lepiej niż wygląda. Jest to gra, w której wszystko od początku do końca mi się podoba. I nie jest to wynik marketingu, hypeu czy innych cudów-niewidów. Tylko dobrego pomysłu. A jak wiadomo dobry pomysł obroni się sam. Gra niczym ślubna przysięga łącząca to co stare – Pinball – z tym co nowe – RPG. Tylko niebieskiego brak do pełni szczęścia. Ale są świetne akcenty, więc mała wymiana nie zaszkodzi. I tak nikt nie zauważy :D

Pamiętam jak dziś wyprawy do pobliskiego salonu gier, aby móc chociaż przez chwilę zagrać na przeróżnych automatach. Od tych wypasionych jak na tamte czasy, przypominających sportowe samochody – wywołujące efekt łał, bo jak to tak siedzieć na fotelu, który się rusza i reaguje razem z grą. Przez bijatyki z kilkoma kolorowymi guzikami omijanymi przeze mnie szerokim łukiem. Aż po ulubiony Pinball, który najbardziej odznaczył się w mojej świadomości i zdzierał ze mnie ostatnie kieszonkowe w wieku dziecięcym. Jak długo grałam? Dotąd aż drobne się kończyły i trzeba było wracać do rzeczywistości bez komórek, komputerów i tym podobnych luksusów postępu technologicznego. Jednak pewne rzeczy nie są w stanie przetrwać próby czasu. Jak jest teraz? No cóż…

Czy podobnie jak mi, Pinball kojarzy Ci się obecnie z nudą, podbijaniem piłki bez celu wśród metalowych prętów i świateł Las Vegas? Tak migających i ostrych kolorów, że… nauczyciel z plastyki, który uznał mój diss na obraz „Kapela dziecięca” i autora jako intrygujący, określiłby je w sposób bardzo prawdziwy i dosadny. Nie przytoczę, bo cenzura byłaby nieunikniona. Jednorazowa nauczycielska szczerość do tej pory wywołuje salwy śmiechu, a minęło już ponad 11 lat. Nawet mnie, posiadającej w swoich wspomnieniach epizod z blaszanym pudłem Pinball nie jest w stanie przykuć na tyle, ile dzielny komisarz ulicznego zbira. Na tyle, ile kiedyś... Pojawia się nuda, frustracja, gdy z 3 szans zostaje jedna, a pobicie wyniku odchodzi w sferę marzeń. Dzisiejsza gra przywraca wiarę, że jednak da się coś z tym zrobić.


„Rollers of the Realm” pokazuje, że król jest nagi. A sam oryginalny Pinball nudny jak flaki z olejem. Dodanie do niego RPG, jest niczym odnalezienie zaginionego brata bliźniaka, brakującego elementu. Dopiero teraz rodzina jest w komplecie. Odświeża to, co bawiło przed laty, dodając wiele od siebie, że aż chce się zagrać. Celowo nie rozpisuję się nad każdym aspektem, bo chcę, abyście mieli niespodziankę. Moje posty mają być przekąską, zachęceniem i elementem rozrywki w jednym. Ale nie mogę pominąć jednej rzeczy. Postaci. Każda inna, unikalna. Nie tworzona, aby wypełnić czymś grę, tylko będąc kluczową jej częścią. Genialne akcenty, szczególnie tytułowej bohaterki są poezją. A słysząc „iojnks” podczas gry, nie można się nie uśmiechnąć z sympatią. Często wybieram właśnie ją mimo podszeptów gry o niesłuszności tej decyzji, bo rzucane komentarze z charakterystycznym akcentem są przegenialne. Healer z „stay bakh” i przypomnieniem o szacunku także. Bez niego ani rusz. Można pomyśleć, że dialogi nie idą w parze z grami tego typu. A przewijanie ich po 2 sekundach, aby jak najszybciej zacząć bywa koniecznością. Ale tutaj aż szkoda im przerywać. Muzyka rodem ze średniowiecza z harfą, w tle dopełnia obrazka. I czego chcieć więcej?

Jeśli wolisz włączyć coś na 10 minut w przerwie między jedną pracą a kolejną, opcja casual będzie jak ulał. Pozostałym polecam challenging. W innym wypadku gra jest zbyt prosta. Po zakończeniu kampanii można rywalizować z innymi na arenie, pobijając własne wyniki i pnąc się w górę tabelki.

Blogspot jak zwykle zbrzydził zdjęcia mimo zmienionej opcji. Normalnie nie mam w tym temacie już do niego siły...
W skrócie: „Rollers of the Realm” jest nietypową grą, łączącą w sobie elementy Pinballa z RPGiem. Wszystko to w świecie fantasy, wśród historii, ciekawych i oryginalnych postaci, trójwymairowych plansz, genialnych akcentów, wyzwań. I tajemnic czyhających na każdym rogu. Gdzie mała niepozorna szczelina może okazać się przejściem do kolejnego pomieszczenia. Zmieniając gracza w Indiana Jonesa. Archeologa którego sprawność fizyczna budzi zdziwienie, jak i sam sens istnienia i wpływu na historię zaginionej Arki ;) Kto oglądał "The Big Bang Theory" doskonale wie do czego piję hihi^^ Piąteczka :D

Niestety gra w którymś momencie się kończy. Jednak na potrzeby posta nie zamierzam jej przechodzić niczym klient fast fooda, jedzący w pośpiechu, aby było. W końcu gry mają być przyjemnością, a nie życiową karą. Jestem w połowie. Jednak to, co do tej pory zobaczyłam, bez problemu pozwala polecić grę. Bo w tym przypadku im dalej w las tym lepiej :)

Mały tip na koniec: warto zmienić konfigurację klawiszy. Moje w kolejności od góry. Escape, Space, A, L, S, K, J, D. Gdy przesuwanie kulki znajduje się zaraz koło przycisków flippera, jest prościej i przyjemniej :)

Za mało Ci gier? Polecam poszperać: tutaj i tutaj. 



Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:
Facebooku, Google+, Bloglovin lub e-mailowo :)

Estetka

1 komentarzy:

  1. Tak ciekawie piszesz o grach, ze gdybym miał za dużo wolnego czasu, to pewnie bym w nie grał. A może wolałbym o nich czytać Twoje posty?:)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.