Czy nastolatek może mieć dostęp do gier wykraczających ponad jego wiek, 
czy też powinien zostać wprowadzony zakaz?


Tekst jest długi, ale warty przeczytania i przemyślenia.


Jak to mówią: na dwoje babka wróżyła. W tym wypadku nawet na troje. Moim zdaniem wszystko zależy od rodziców i otoczenia. Może mój post skłoni do głębszych refleksji niż "xD".

Wiadomo, że w telewizji porusza się pewne tematy, przedstawia w taki sposób, aby wzbudzić kontrowersje. Aby później pan X czy Y został poklepany po pleckach przez zadowolonego słupkami oglądalności szefa. Bo szumem wywołanym wokół problemu przysłużył się stacji. Mimo wszystko mam nadzieję, że ten temat był powodowany prawdziwą intencją. Od początku... Telewizja TVP postanowiła przedstawić reportaż na temat gier i ich złego wpływu na młodego odbiorcę. Głównym poruszanym wątkiem była chęć wprowadzenia zakazu sprzedaży gier osobom poniżej wymaganego wieku. Tak, aby żaden nieletni nie mógł kupić gry z elementami przemocy, która oznaczeniem PEGI wybiega daleko ponad jego metrykę. Pełny reportaż znajdziecie poniżej. Warto oglądnąć. Każdy może sobie wyrobić własne zdanie. Rzecznik Praw Dziecka chce zakazać pewnych gier, wprowadzając ograniczenia wiekowe +18. A także specjalista terapii uzależnień zwracający uwagę, że gry polegające na wzajemnym tłuczeniu się po "pyszczkach" obniżają poziom wrażliwości ludzkiej. Rozumiem ich i w znacznej części zgadzam się z poglądami.

Nie ocenia się książki po okładce, ale grę już tak

Rodzice powinni zwracać uwagę na oznaczenia PEGI widniejące na pudełku. Zarówno te uwzględniające wiek, jak i dodatkowe elementy przedstawiające przemoc, hazard itp. Moim zdaniem znajomość tych oznaczeń to podstawa!
Reportaż TVP





Osoba, która nie ma wykształconego kręgosłupa moralnego rzeczywiście może zostać przez gry z dużą ilością przemocy zmieniona na gorsze. Wyobraźmy sobie sytuację. Dziecko żyje w rodzinie, w której ani matka, ani ojciec nie mają dla niego czasu. Więc nie rozmawia się o tym co dobre, a co nie. I jak taki nastolatek może wyrobić sobie prawidłową postawę na życie? Skąd ma wiedzieć, jak postępować i traktować innych? Skoro zostawiony jest bez jakichkolwiek życiowych drogowskazów i uwagi ze strony rodziców. Musi tę wiedzę zdobyć na własną rękę. Więc czerpie ją ze świata, który go otacza, internetu, filmów, YouTuba, streamów i gier. Piramida jego wartości zależy od jakości tych dziedzin. Aby tego było mało rodzice często na urodziny sami wciskają takie gry, które nic dobrego młodemu człowiekowi nie dadzą. Nawet nie zerkając na oznaczenie PEGI na pudełku (wymagany wiek od którego można grać). Są przekonani, że taki prezent nadrobi ich brak czasu i miłości, zagłuszając jednocześnie własne sumienie. Później nastolatek uczy się świata z tytułów, w których głównym motywem jest, że człowiek człowiekowi wilkiem. A skopanie kogoś do nieprzytomności czy na śmierć jest na porządku dziennym. Ba, sama gra zmusza na drodze linii fabularnej do takich wyborów lub automatycznie serwuje takie przerywniki. Później dziecko, nastolatek jest przekonane, że to co zobaczył w tym fikcyjnym świecie jest prawidłowe, a kłamstwami i przemocą rozwiązuje się problemy. Jest to taki skrajny przykład, w którym gry rzeczywiście mogą zaszkodzić. Jeśli jesteśmy zagubieni, nie mamy naturalnej bariery i wrażliwości. Później taki delikwent, żyjący w poczuciu bezkarności robi co chce, jest wredny dla otoczenia i uważa, że w życiu wszystko ujdzie mu na sucho. Co dziwne, ludzie, wśród których żyje taki mały nastoletni potworek, zwykle godzą się na takie traktowanie.

 Gdzie w tym wszystkim jest YouTube?

Wychodzi pełne przemocy Mortal Kombat czy GTA V. Cała masa przeróżnych Youtuberów tuż po premierze czy wiele tygodni później zaczyna nagrywać z niej gameplaye. A powinni po zapoznaniu się z takim "cudnym" tytułem, wrzucić tę grę do szuflady pod nazwą: "stop przemocy" i zapomnieć o jej istnieniu. Nie oszukujmy się, kontrola rodzicielska w internecie nie ma wielkich możliwości. Czasami łapię się za głowę. Mam wrażenie, że ta pełnoletnia część YouTub'a zupełnie nie zdaje sobie sprawy, że średnia wieku ich widzów, to uczniowie z gimnazjum. Dlaczego nie mówią np.:"słuchajcie, gra jest bardzo brutalna, bezsensowna. To jest niepotrzebne epatowanie agresją i promowaniem zabijania drugiego człowieka, ot tak, dla sportu." Tak niewiele, a zrobiłoby kolosalną różnicę. Zdaję sobie sprawę, że pominięcie popularnej gry wiązałoby się z mniejszą oglądalnością. Jednak uważam, że przysłużyłoby się wyższym celom. Nie chcę później w życiu czy też na starość spotykać osób, które będą wychowywane przez osoby czerpiące wzorce z takich gier. Czasami trzeba spojrzeć na sprawę z szerszej perspektywy.

Zabijanie zabijaniu nie równe

Oczywiście nie każda gra z przemocą jest aż tak brutalna. Większość z nich nie wykracza ponad zwykłe strzelanki. Chociaż są wśród nich wyjątki, które rzeczywiście powinny mieć ograniczenia. Jednak o tym napiszę dalej... Tytuły przedstawione w filmie są nazbyt demonizowane. W większość z nich sama grałam lub też oglądałam zmagania innych. Potrafię je rzetelnie ocenić, ponieważ mój poziom wrażliwości jest wyższy niż płci przeciwnej. Strzelanka wymaga zabicia przeciwnika, taki gatunek, nic na to się nie poradzi. Na przykład Battlefield. Nie ma tu rozbryzgującej na boki krwi, łamania kości czy tym podobnych rzeczy. Po prostu zostajesz zestrzelony, padasz i tyle. Odradzasz się w kolejnym punkcie i starasz się ustrzelić innych. Czysta rywalizacja i przejmowanie punktów na mapie. Dla mnie to bardziej taktyczna gra, aniżeli agresywna. Trzeba umieć się skradać, wypatrywać innych, celować, być zwinnym i myśleć logicznie. Nikt nie planuje, jak rozszarpać kogoś na kawałki.

Gdybym miała doradzać...

Gdybym miała doradzać rodzicom, którzy już muszą jakąś z tych gier kupić (zbliża się okres świąteczny), to polecałabym Battlefielda 4 lub Call of Duty: Ghosts. Natomiast GTA V radziłabym omijać szerokim łukiem. Dlaczego? Już wyjaśniam. Ta ostatnia to istny horror. Co można powiedzieć o grze, która promuje bezpośrednią brutalną przemoc dla samej przemocy, a nie wyższych celów - ocalenia kompana, świata, przetrwania? W której postacie są niezwykle agresywne. Nie mówiąc już o sposobach rozwiązywania konfliktów w grze. W GTA V króluje tylko JEDEN - przez kulkę w łeb!!! Uważam za skandaliczne dodawanie elementów, w których skopanie kogoś do nieprzytomności, skakanie komuś po głowie jest czymś naturalnym, częścią gry.

Sprzedawać czy nie sprzedawać?

Uważam, że niektóre z gier nie powinny być w ogóle dopuszczone do sprzedaży. Do tej zakazanej grupy mogłabym zaliczyć na przykład pierwsze z brzegu Mortal Kombat: Komplete Edition (wyrywanie serca z piersi, odrąbywanie głowy, taka cudowność, że aż słabo od samego patrzenia), GTA V (wyjaśnienie powyżej), a nawet League of Legends (które nie ma typowych elementów przemocy, ale emocje, jakie wywołuje w młodych ludziach, są nawet przez samo środowisko negatywnie komentowane). Uważam, że egzekwowanie ograniczeń wiekowych nie byłoby wcale taką krzywdą, jak się powszechnie sądzi. Gry mają duży wpływ na graczy. Jak wszystko z czym ma się kontakt przez wiele godzin. Nawet ludzie, którzy nas otaczają mogą w większym czy mniejszym stopniu wpłynąć na nasze postrzeganie świata. Znikąd przecież nie wzięło się powiedzenie: "Z kim przestajesz, takim się stajesz". Tak samo jest z grami. Ich jakość i tematyka też ma duży wpływ na postrzeganie świata... Tylko od nas zależy do jakiego stopnia damy się wciągnąć w zawarte w grach pozytywne elementy lub wręcz przeciwnie w agresję czy brutalność. Do jakiego stopnia pozwolimy na zmianę naszej osobowości?...

~~ Estetka ~~

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.