Za górami, za lasami, lata świetlne temu żyła sobie mała Estetka ze swoim malutkim komputerkiem. Wzdychała, tęskniła, nie mogła się doczekać, bo wielkimi krokami zbliżała się zimowa beta WildStara.... Wróć, to nie będzie bajka, lecz rzeczywistość :D Zaczynam jeszcze raz: któregoś pięknego dnia zapisałam się do bety, wypełniając ankietę i grzecznie czekając na wiadomość. Innej niż: "Jesteś wybrańcem losu" nie przyjmowałam do wiadomości. Ale od początku... jak to wszystko się zaczęło? i dlaczego Estetka nie przyznała się wcześniej? Post podzielę na 2 części, inaczej wyjdzie esej ;)




Po pierwszym oglądnięciu trailerów i gameplayów WildStara przeszedł mnie dreszcz podniecenia i pewności, że jest to gra wręcz stworzona dla mnie. Mein Platz für die nächsten 10 Jahre zu leben. W wolnym tłumaczeniu, że będę grać długo i często :D Dlatego nikogo nie powinien zdziwić fakt, że strasznie chciałam zobaczyć grę od podszewki i załapać się na zimową betę. Może duszy nie sprzedałabym, aby zagrać. Ale sernik hand-made na wymianę skusiłby ich, na tysiąc procent. Na szczęście w efekcie udało się dostać normalnym sposobem.
Bo to jest nieludzkie, aby zrobić mi taką ochotę na grę, pokazać ją przez szklaną szybkę i zabrać, jak dziecku cukierka. Aby tego było mało, co jakiś czas wyjawiając nowe klasy, informacje i podrzucając kolejne zapowiedzi Streamów na Twitchu. Przez co moje zniecierpliwienie sięgało w tym czasie zenitu. Sprawdzałam wiadomości ukazujące się na ich stronach po kilka razy dziennie... a nuż pojawi się coś nowego. Coś, co oczywiście sprawi, że moja ochota na grę wzrośnie kilkakrotnie. I tak koło się zamyka. A propos... Łamanie kołem odchodzi do lamusa. Czekanie na tę wyśnioną grę - oto są dopiero tortury 21 wieku :P

Miałam nadzieję, że moja chęć udziału w becie także zostanie wzięta pod uwagę i wysłuchana przez stwórcę wszechrzeczy. W starożytności w tej intencji musiałabym udać się do świątyni, złożyć ofiarę z cielaka, podskoczyć 3 razy, spędzić samotną noc w lesie i może ewentualnie moje modły zostałyby spełnione. Co się zresztą udało, ale o tym nieco więcej w następnym poście :)


(Od czasów tego Streama trochę się pozmieniało, ale nie aż tak, aby był nieaktualny. Dodatkowo jest Scooter, fajny gość i Frost, który jest bardzo sympatyczny, nie znam go osobiście, ale sprawia takie wrażenie, a ja przeważnie się nie mylę ... intuicja ... kobieca ... zdecydowanie #TeamFrost :))

Od czasów WoWa testuję różne MMORPG. Jedne zachwycają bardziej, inne mniej. Nie łapię każdej sroki za ogon tylko robię selekcję - ale często aż kusi mnie, aby wypróbować coś nowego i później muszę z tym walczyć (czekając na WildStara miałam moment słabości i byłam o krok od zainstalowania Aiona. Na szczęście dzielnie się trzymałam i nie uległam pokusie). Do każdego posiadanego MMORPG żywię wiele pozytywnych uczuć, ponieważ mają w sobie coś, co nie raz czy dwa mnie urzekło. Coś unikalnego i niespotykanego gdzie indziej. I tak na przykład kiedyś myślałam, że w Guild Wars 2 zostanę na dłużej, później w Terze byłam o krok od składania podania do guildii itd. Obecnie wracam do nich co jakiś czas, grając do momentu aż szał opada i wkrada się rutyna. Myślę, że kiedyś napiszę post podsumowujący wszystkie MMORPG, ich zalety, wady, co poszło nie tak i dlaczego nie gram w WoWa skoro mam o nim tak dobre zdanie.

Oczywiście było wśród nich kilku kandydatów na poważny związek, ale WoW jako pierwsza miłość, taki kawaler nie z odzysku, a idealny materiał na męża, postawił wysoką poprzeczkę i co najgorsze zostawiając również sentyment. Przez to wszystkie inne porównuję właśnie do niego. Można powiedzieć, że WildStar jest dla mnie kolejnym związkiem, może nie identycznym, ale równie ekscytującym (gdzie się podziały moje elfy? swoją drogą nie wiem, dlaczego budzą takie negatywne emocje skoro to atrakcyjna rasa. Tak uważam i.... deal with it :P. Jako ciekawostkę powiem, że mając 2 znajomych równie sympatycznych grających: jeden Orkiem, drugi Blood elfem. To właśnie ten drugi podświadomie wydawał mi się przystojniejszy przez to, że grał ładniejszą postacią :P Może dzięki temu większość przestanie marudzić i dostrzeże nowy potencjał w rasach podobających się kobietom, które przecież w gry także grają! ^^).

Potencjał jaki posiada WildStar: miła atmosfera, grafika ciesząca oko i wszystkie genialne elementy, których nie sposób wymienić zachęcają, aby stworzyć coś razem  na parę lat... 10 lat?...Będę mieć wtedy 35... Toż to prawie czterdziestka dla zwykłych śmiertelników, a dla mnie wieczne 17,5 :D, które notabene świętuję co roku. Kto mi zabroni? ;)

Tak czy inaczej ja w WildStara grać będę, gdyby ktoś się jeszcze nie domyślił hihi :)

Czy Was także ogarnie gorączka dzikiej gwiazdy? - nie mylić z gwiazdą śmierci.
Choć tematyka Swtora także jest bliska memu sercu :)

~~ Estetka ~~

c.d.n.

3 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki ^^ Rzadko publikuję posty tego typu. Może powinnam to zmienić...hmm... Napisałeś komentarz, więc zdradzę Ci, że kolejna część będzie jutro. Tylko nie mów nikomu ;)

      Usuń
    2. hmm czytając ten fragment "Post podzielę na 2 części, inaczej wyjdzie esej " myślałem, że żeby przeczytać 2 część trzeba wykupić pakiet premium :P

      Usuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.