Google właśnie zaprezentował swój najnowszy samoprowadzący się samochód. Kilku szczęśliwców miało szansę przetestować go osobiście podczas jazdy próbnej. Poniżej możecie zobaczyć, jak przebiegała i co myślą osoby, które na ten szalony pomysł się zdecydowały. Ten prototyp jest w pełni elektryczny. Jednak największe zdziwienie budzi brak kierownicy oraz pedału gazu i hamulca. Jest tak prosty, że wystarczy przywołać samochód z aplikacji w smartfonie lub prostu nacisnąć znajdujący się w samochodzie przycisk "Go". Oprogramowanie pojazdu i czujniki będą czuwać nad bezpiecznym dotarciem do miejsca docelowego. Posiada także przycisk stop - na tym kończy się kontrola człowieka. Teraz można jedynie obserwować trasę na ekranie. Zespół Google wymyślił sobie, że aby przekonać ludzi do tej technologii, muszą wywołać w nich pozytywne emocje. Jak wiadomo nic nie robi tego lepiej niż uśmiechnięta buźka. Pomysł dobry, ale ich wykonanie kuleje. Uśmiech jest zdecydowanie zbyt pusty i za mało uśmiechnięty. Mnie napawa niepokojem :/ A co Wy o nim sądzicie?

Auto ma rozwijać maksymalną prędkość 40 km/h
Zespół Google chce wyjść naprzeciw ułatwieniu ludziom codziennych spraw. I na przykład aby można było wybrać się do śródmieścia w porze obiadu bez kilkunastominutowego poszukiwania wolnego miejsca parkingowego. Samochody mają być zdolne do bezpiecznego poruszania się bez potrzeby interwencji człowieka. Planują zbudować setki prototypów i w ciągu około roku zacząć je masowo testować. Więcej można przeczytać na blogu Google, jak i śledzić ich postępy. Artykuł BBC także jest godny uwagi :)

Mimo wszystko chyba jestem tradycjonalistką bardziej przyzwyczajona do tego, że ktoś ten samochód prowadzi, czuwa, patrzy na otoczenie i reaguje w taki sposób, aby bezpiecznie przewieźć mnie z punktu A do punktu B.

Na dzień dzisiejszy nie zdecydowałabym się na jazdę nawet już ukończoną wersją. To jest jak chodzenie po przezroczystym dachu nad kanionem. Niby wiemy, że nic złego stać się nie może, ale jednak gdzieś w głowie siedzi obawa. Poza tym chyba oglądnęłam za dużo odcinków "Impersonalnych", w których przejęcie kontroli nad systemem w samochodzie odbywało się na odległość, skazując jednego czy innego człowieczka na rychły koniec. Lubię technologie, w wielu przypadkach jest wyjątkowo pomocna, ale bezwiedne godzenie się na wszystko, co ktoś wymyśli i oddawanie swojego losu w ręce innych jest średnim pomysłem, nawet jeśli jest to Google. Ten post taka ciekawostka :)


Tak sobie siedzę, patrzę przez okno pisząc tego posta. Wprawdzie na zewnątrz jest szaro, ponuro i zimno, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Taka angielska pogoda z deszczem w tle nie dość, że kojarzy mi się wyjątkowo miło, to jeszcze sprawia, że bez problemu mogę się skupić na wszystkim, co mam do zrobienia :)


~~ Estetka ~~

2 komentarzy:

  1. Czy ten model nazywa się Kamikadze? To oczywiście taki żart, bo przecież od lat bezpiecznie latamy dzięki systemom, które dla uproszczenia można opisać mianem autopilota.

    Może następnym krokiem Googla będzie blog, który nie wymaga prowadzenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w przeciwieństwie do samolotów, prawo jazdy jest rozdawane zwykle młokosom, którzy przecież jeżdżą "dynamicznie" i później także w takim samym stylu lądują na poboczach - narażając przy tym innych uczestników ruchu. Dlatego moje zaufanie do tej technologii jest równe zeru :\

      Najlepiej blog, który obserwując nasze życiowe perypetie pisze się sam dodając tu i ówdzie swoje własne przemyślenia :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.