Poprzedni post wymagał dużo ruchu. Aby zapanowała harmonia pokażę coś lżejszego. Choć, aby osiągnąć dobre wyniki potrzeba równie dużo wytrwałości i zaangażowania. Kaloryfera nie gwarantuję, choć będąc nieuważnym można się nieco poobijać. Around the World + metal + delikatna rączka + zły timing = siniaczek ;P. Poniższy pomysł sprawi, że rodzice przestaną narzekać, że tyle siedzicie przed komputerami. Jednocześnie znajdziecie sposób, aby czas oderwany od wirtualnej rzeczywistości był prawie tak samo zabawny, jak i nie bardziej? Kto wie? Może dla kogoś okaże się nową, równie ekscytującą rozrywką. Pewność siebie stanie się efektem ubocznym, który bardzo przyda się w życiu. Dodatkowo kobiety ją cenią - nie mylić z egoizmem i zarozumialstwem. Po takiej rekomendacji, czego chcieć więcej?

Source: YoYo by youwatchmebleed

Jako pierwszy filmik z trickami i ładnym otoczeniem, aby nie przerazić Was zagraconym pokojem, który pójdzie jako kolejny hahah :D - świetne tricki, perspektywa jeszcze genialniejsza, ale tło rani moje oczy :P


Chcesz przezwyciężyć nieśmiałość? - kup Yoyo
W szkole nikt nie uczy wiary we własne możliwości, doceniania siebie, cieszenia się z sukcesów - nawet najmniejszych - i znajdowania atutów własnej osobowości. Zamiast tego niemiarodajne oceny, porównywanie, mankamenty. Nawet myśleć po swojemu nie można, bo przecież maturalny klucz to świętość. Gdzie miejsce na wydobywanie z ludzi ich potencjału, na kreatywność, na podbudowywanie pewności i poczucia wartości oraz na to co każdy ma do zaoferowania światu? Czyli swój wyjątkowy punkt widzenia, styl, sposób łączenia elementów, energię. Yoyo wychodzi temu na przeciw. Jest efektowne, można dzięki niemu wyczyniać cuda i wydaje się, że to głównie jego zasługa. Nic bardziej mylnego. Najważniejszym elementem tego zespołu jest człowiek, a Yoyo jest zmaterializowaniem unikalnej osobowości, kreatywności, wrażliwości, artyzmu, czasami poczucia humoru... a i flirtowanie z publicznością się zdarza - uroczo^^. Fantastyczny sport, którym można zająć się w każdym wieku.

Siedząc wygodnie w fotelu wydaje się, że to piece of cake, łatwizna, ale niech nie zmyli Was pewność siebie. Za takimi popisami kryją się godziny praktyki, siniaków, splątanych sznurków, części. Może rękawiczki od dzisiaj przestaną kojarzyć się tylko z imprezami w stylu techno i zaczną nieco inaczej, bardziej kreatywnie.


Zmiana przekonań?
Jeśli YoYo do tej pory kojarzyło Ci się z niepoważną zabawką dla nastolatków albo z reliktem przeszłości, to się dzisiaj porządnie zdziwisz. Gwarantuję. Yoyo - przedmiot, o którym świat nieco zapomniał, a może nigdy nie potrafił prawdziwie docenić jego walorów i możliwości? - przynajmniej u nas. Ten sport powinien wyjść na światło dzienne, stać się bardziej znany, aby i w miejskiej codzienności i gwarze można było dostrzec jego pasjonatów - a nie tylko na konkursach. Byłoby cudownie^^. Świetny sposób na wyrażanie siebie, rozwijanie kreatywności, cierpliwości i sportowej rywalizacji. Uwielbiam oglądać ludzi zakręconych na jego punkcie. Perfekcja - bywa, że robi wrażenie, nie zaprzeczę, ale to co prawdziwie zachwyca to serce, które się wkłada w swoją pasję. Tajemniczy składnik idealnie sprawdzający się także w kuchni. Dlatego szczególnie Ci kochający swoje magiczne kółko mocy robią wrażenie. Z pewnością jest na to lepsza nazwa, i pewnie jakieś faux pas przyszło mi popełnić, ale peany są jak najbardziej prawidłowe, więc i nikt obrazić się nie powinien. Wręcz przeciwnie. Zresztą nie wolno cudować :) Chciałabym, aby coraz więcej osób wiedziało czym jest YoYo, co można z YoYem zrobić i jak fajnie jest oglądać osoby traktujące je jak przedłużenie własnej ręki. Opowiem także nieco o moich początkach. Może nie szalonych i opiewających w sukcesy, ale sentymentalnych. Jak widzicie i ja dałam się kiedyś uwieść temu małemu przedmiotowi. Więc dowiadujecie się czegoś o mnie, jak i na nowo definiujecie to co stare, a może dopiero poznajecie, z czym to się je. Zapraszam do dalszej części :)

2A - Może nie każdy pała radością odnośnie Azjatów, ale postarajcie się odrzucić wszelkie stereotypy. Wywija genialnie. Co za energia, pozytywne podejście, czarowanie i mały pokaz sprawności fizycznej. Fantastycznie ^^. Już nawet na szare sportowe spodnie do czarnej bluzki można przymknąć oko. Zawodnicy mogliby większą uwagę zwracać na dobór kolorów, ot co :P



Chcecie być wtajemniczeni? Nieco teorii.
(Aby nie wymyślać koła na nowo zacytuję za Wikipedią)
Yoyo (inaczej zwane kołem Maxwella) – rodzaj zabawki w postaci ciężarka-szpulki zawieszonego na sznurku. Ciężarek, opuszczony na sznurku trzymanym za nieumocowany koniec, rozwija go wpadając w ruch obrotowy. Po pełnym rozwinięciu sznurka ciężarek zachowuje moment pędu ruchu obrotowego i nawijając sznurek wędruje w górę. Istnieje wiele teorii o pochodzeniu jojo, lecz prawdopodobnie wywodzi się ono z Chin.
Obecnie zabawka zmieniła formę. Posiada kulkowe łożysko, które powoduje, iż po opuszczeniu jojo na koniec sznurka, zaczyna się ono kręcić w miejscu. To umożliwia wykonywanie różnego rodzaju sztuczek (tricków).

Wyróżnia się pięć podstawowych stylów jojowania, różnią się one sposobem mocowania jojo do sznurka i palca, co w zależności od stylu zmienia możliwości wykonywania tricków. Style te to:
  • 2A (Looping) – dwa jojo, każde obsługiwane przez oddzielną rękę, wykonywane tricki to tzw. loopy (tricki zapętlające się)
  • 3A (Double strings tricks) – tak jak 2A, z różnicą tricków, które zaczerpnięte są ze stylu 1A
  • 4A (Offstring) – jojo nie jest przyczepione do sznurka, bawiący się wyrzuca je w powietrze, nadając mu tym samym ruch wirowy
  • 5A (Freehand, Counterweight) – jojo nie jest przyczepione do palca, zaś na końcu sznurka, umieszczona jest przeciwwaga (np. w formie kostki)
(1A - Uśmiech, a tyle zmienia ^^)

Yoyo wyzwala w mężczyznach to, co najlepsze
Im bardziej odblaskowe, dające po oczach kółko mocy, jak i sznurki, tym genialniej to wygląda. Na co dzień nie jestem fanką żarówiastych kolorów, ale w tym przypadku te zasady zostają zamknięte w sejfie, zakopane w ogródku i uklepane z 3 razy, dla pewności. Oczywiście muszą iść za tym pewne umiejętności, aby robiło wrażenie. Ale wszystkiego można się nauczyć z odrobiną chęci i zaangażowania. Dla mnie zabawa, dla niektórych praca, jest super atrakcyjna, czysta poezja. Wyzwala w mężczyznach to, co najlepsze. Pewność siebie i taki rodzaj kreatywności (szczególnie na wyższych poziomach), który uwielbiam, a tym bardziej doceniam. Gdy występując na konkursach trzeba wziąć wiele aspektów pod uwagę: dobrać muzykę podbijającą tricki i wprowadzającą w określony klimat, łącząc ją z własną pasją, sercem, uśmiechem i czarowaniem publiczności. Nawet jeśli coś się nie uda, to łapie się Yoyo i jedzie dalej. Najgorsze co można zrobić, to zniechęcać się niepowodzeniami. Uczy także zdrowej rywalizacji, jedynego rodzaju, który akceptuję. Na zasadzie jestem pewny siebie, pokazuję światu efekt własnych ćwiczeń, jak i to, co stworzyłem na dzisiaj. Za wszelkie sukcesy i błędy odpowiadam ja sam, zamiast obwiniania innych. Taka postawa wykazuje siłę charakteru mężczyzny. Ci, którzy myślą, że podkopywaniem, podkładaniem nóg, obrażaniem przeciwników, zagraniami nie fair zyskają wiwat tłumów, ba, staną się przez to lepsi, są w błędzie. Bywa, że znajdzie się ktoś lepszy i trzeba umieć znieść to z godnością, a nie jak 3 letnie dziecko haha :D

Czy można na nie dziewczyny wyrywać? 
Nie, bo wyrywać to można buraki w polu. Zaintrygować swoją osobą, przełamać skrępowanie i owszem. Wystarczy w publicznym miejscu pobawić się, oczywiście umiejąc co nieco, a z pewnością znajdą się osoby, które chętnie przystaną, aby popatrzeć. Nie wykluczając dziewczyn. Byleby tylko się nie rozproszyć zanadto, bo metal w połączeniu z cenną buźką zaowocuje bolesnym siniakiem ;D W moich oczach jest to bardzo atrakcyjne.

O moim yoyo słów kilka
Większość z mojego pokolenia w wieku lat nastu miała do czynienia z tą podstawową wersją, zupełnie bez bajerów i cudawianków. Może i świeciła, zatrzymywała się w powietrzu, ale szaleństw z nią wyczyniać się nie dało. Choć i tak ten prezent gwiazdkowy wspominam z łezką w oku. Po latach, gdy zobaczyłam w internecie przełomowy filmik, obecny jego potencjał i tysiąckroć lepsze modele, tak mnie zaczarowało, że nie było odwrotu. Uparłam się, że to moja nowa miłość, że mój Ci on i że nie spocznę póki nie znajdę własnego. Poszukiwania były bardzo intensywne, opiewały w trudności, nieznajomość tematu, jak i osób, które ewentualnie mogłoby doradzić i brak sklepów. Dark Magic II wydawał się idealny. Chciałam czerwone, ale skończyłam z żarówiasto zielonym. Ku mojemu zaskoczeniu kolor spisywał się świetnie. Większość podstawowych tricków byłam w stanie opanować. Potem zaczęły się schody. Nie wiem czy to moja nieumiejętność czy felerny model, jakiś niewyważony, ale to co miało się udawać, nie chciało. Wydawało się nieco przekrzywione na jedną stronę, minimalnie przez co zamiast kręcić się długo było z tym średniawo. A może to ja nie potrafiłam się porządnie zamachnąć. Tak czy inaczej nie dało się wykonywać kolejnych tricków. Potem nadeszły zupełnie nowe obowiązki i sytuacje, które kojarzyły mi się na tyle przykro, że musiałam usunąć wszystko, co było związane z tym momentem w życiu. I tak yoyo poszło w zapomnienie. Obecnie myślę, że jestem w stanie zmierzyć się z tematem na nowo. Jak z mmorpg. To, że porzuciło się dany tytuł z powodu braku czasu, słabego sprzętu i nerwów, nie oznacza, że sentyment zniknął. Kto wie, może w niedalekiej przyszłości pochwalę się nowym zakupem. Wszystko jest możliwe, czas pokaże :)

Jak Wam się podoba spędzanie czasu w ten sposób? 
Widzicie siebie z czymś takim w ręce? 
Który styl jest najbardziej widowiskowy? :)



~~ Estetka ~~

PS. I nie marudzić mi tam, że dawno posta nie publikowałam. 
Trzeba współczuć, bo złapało mnie przeziębienie :(

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.