Nie, większych zdjęć nie było hihi ;) Raz, a porządnie :D
Z wielu zdobyczy technologii i mozolnej pracy ludzkich rąk korzystamy na co dzień, jednocześnie uznając je za pewnik. Wydaje się jakby po wielkim wybuchu między drobnymi organizmami stały nowiutkie laptopy, elektryczność, samochód i obowiązkowo szampon do włosów, aby dobrze się prezentować na planecie zwanej Ziemią. Informacje o starożytnych odkryciach obijają się o uszy między jednym zdaniem nauczyciela, a kolejnym.


Słuchając na lekcjach historii o wielkich odkryciach nie zdajemy sobie sprawy, ile czasu trzeba było poświęcić i wiary w sobie obudzić, aby im sprostać. Nie każde z nich było przypadkowym złączeniem dwóch kabelków produkując prąd, a wielkimi wyprawami pociągającymi za sobą ogromne koszty i ciągnącymi się w nieskończoność. Gdy wszyscy myśleli, że czegoś się nie da, zjawiał się człowiek pełny fantazji i wiary, pokazujący, że się mylą, przywołując swoje wizje do życia. Właśnie o tym jest dzisiejszy post. Niezależnie czy pomysł Wam się spodoba, czy też nie, można wyciągnąć z tego jedno – warto marzyć. Jako bonus przezabawny serial pokazujący jak rodzina kosmitów, udająca Ziemian, radzi sobie z ziemskimi dylematami. I jedna z moich ulubionych kosmicznych playlist dla tych średnio zainteresowanych tematem. Dobry chillout nie jest zły. 18:31 – moja ulubiona część ^^

Czym jest misja "Mars One"? Reality show?
Ironiczny obserwator mógłby nazwać dzisiejszy post kosmicznym reality show, którego dalsze etapy możemy obserwować właśnie teraz. Przyznaję, że gdy w 2012 roku usłyszałam o jego założeniach, uznałam go za jeden wielki żart. Prima Aprillisowy niewypał leżakujący o kilka miesięcy za długo. Pewien człowiek wymyślił sobie, że skolonizuje Marsa (program „Mars One”). Wyśle tam ludzi, aby żyli, zbierali informacje i dostarczali nam nowych odkryć, które łączą się bezpośrednio z naszym istnieniem i funkcjonowaniem w kosmosie. Aby tego było mało proces przygotowań, (7 miesięcznej) podróży i lądowania (w 2025) będzie transmitowany w mediach. W dodatku co dwa lata będą wysyłane kolejne czteroosobowe załogi, przy czym pierwsza zostanie wybrana spośród co najmniej 6 ekip w wyniku głosowania. Brzmi ekscytująco, gdyby nie fakt, iż stamtąd nigdy nie wrócą. Tak, nie przesłyszałeś się. Misja Mars One wydaje się na pierwszy rzut oka dobrą rozrywką, ale to podróż bez możliwości powrotu. Jeśli nie przechodzą Cię ciarki po plecach, to cóż... wydajesz się idealnym kandydatem. Choć zapisy dawno skończone.

Na początku sądziłam, że jest to rozrywka ubrana w mądre słówka i założenia. Odwołując się do Avatara, pędu do zagarniania wszystkiego, łupienia z surowców i braku ludzkich odruchów. Jednak wystąpienie w TedX (ma swoje lata, ale warto zerknąć) przekonało mnie nieco do większych idei. Można wietrzyć wszędzie podstęp, czasem mając rację, czasem nie. Ale jednak wolę myśleć pozytywnie, wierząc w ludzi i ich dobre przesłanki. Bo skoro ja chcę, aby było lepiej, to dlaczego ktoś inny nie miałby myśleć podobnie, ot w nieco bardziej szalonych dziedzinach. Z negatywnego nastawienia nic dobrego nie wynika. I właśnie dlatego w polityce jest takie bagno, bo ludzie zamiast wspierać tę dziedzinę pozytywnymi myślami, że "Jest coraz lepiej, w rządzie jest coraz więcej kompetentnych osób, którym zależy na dobru ogółu", wychodzi jedynie "Jest fatalnie, źle, w ogóle katastrofa". A Ty sam jakie myśli do tego dokładasz?...

Podobno aspekt reality show, istnieje, aby zyskać dodatkowe fundusze potrzebne do kontynuowania przedsięwzięcia – producent jest prywatny. Koszt umieszczenia pierwszych czterech astronautów na Marsie to niebagatelna kwota około 6 miliardów USD (4,7 mld €). Gdy dwa lata temu zachęcano do zgłaszania się, skusiło się na tę podróż życia ponad 200.000 osób. Co ciekawe do drugiego etapu dotarło 13 osób z Polski. 3 dni temu ogłoszono listę zredukowaną do 100 osób, do której dotarła trójka Polaków [ – Klik – ]. Co się stanie, gdy kolejne 4 osobowe ekspedycje się nie polubią lub wewnątrz dojdzie do kłótni? Jak żyć w otoczeniu ludzi, którzy denerwują, a my nie mamy możliwości powrotu?...

Dlaczego chcą opuścić Ziemię i kogo pozostawiają za sobą?
Poniższy świeżutki ;D mini dokument w sposób bardzo osobisty opowiada o trójce potencjalnych astronautów, chcących zmierzyć się z wyzwaniem kolonizacji Marsa. Zobaczycie studenta fizyki z Wielkiej Brytanii, młodego lekarza z Mozambiku i Amerykankę pochodzenia irackiego. Oni wszyscy z radością poświęcą swoją przyszłość, aby zapisać się na kartach historii. Dlaczego chcą opuścić Ziemię i kogo pozostawiają za sobą? – pytania nasuwające się od razu. Wyjaśniają o swoich pobudkach, misji, obawach i innych tematach związanych z opuszczeniem Ziemi. A nawet tych bardziej osobistych, o których myśli się w dalszej kolejności.


Posiadasz ducha zabawy? Zadajesz pytania, aby zrozumieć, a nie by uzyskać odpowiedzi? Ufasz w siebie i utrzymujesz zaufanie do innych? Ochotnicy musieli nie tylko zdecydować się na tę szaloną misję, ale jednocześnie wykazać określonymi predyspozycjami z szerokiej gamy. Podstawą jest emocjonalna i psychiczna stabilność, wspierana przez osobistą motywację i cel. Na tym opiera się cała zabawa. Głębokie poczucie celu pomoże każdemu astronaucie w utrzymaniu stabilności i koncentracji na pracy, wspólnym dobru i lepszej przyszłości. Także umiejętność autorefleksji jest bardzo ważna. Bez tych rzeczy te 5 kluczowych cech sensu nie mają. 

Ponad 200.000 osób zgłosiło się, aby stać się członkiem załogi. 
Zastanawia mnie, jaki procent z nich traktował to jak żart i Facebookowe trofeum, którym można się pochwalić? A ilu z nich, w momencie wysyłania swojej aplikacji, świadomie decydowało się na bezpowrotny lot? Wiedząc, że nie jest to zabawa, rozrywka czy sen na jawie, z którego się zaraz obudzą. A raczej nowa rzeczywistość, do której trzeba będzie się przyzwyczaić. Dla wielu osób zostawienie komórki, brak dostępu do Facebooka czy zepsuty komputer jest wydarzeniem na miarę kataklizmu. A tu trzeba się z tym wszystkim pożegnać. Z takimi drobnostkami niesamowicie uzależniającymi. A co z ludźmi? Tymi, którzy nas kochają, jak i tych których my kochamy? Co z rodziną, przyjaciółmi? Jak powiedzieć najbliższym „Żegnaj na zawsze”? Jak rozstać się z kimś, mając świadomość, że rzucane w filmach na odchodne „jeszcze się kiedyś spotkamy” nigdy nie dojdzie do skutku?


Plan
        • 2011: Rozpoczęcie projektu
        • 2013: Pierwsza faza selekcji uczestników
        • 2015: Rozpoczęcie pełnego treningu wybranych wcześniej uczestników
        • 2018: Misja demonstracyjna i wysłanie satelity komunikacyjnego
        • 2020: Wysłanie łazika celem znalezienia najlepszego miejsca do lądowania oraz start drugiego satelity
        • 2022: Wysłanie sześciu statków Dragon na Marsa, m.in. 2 kapsuły mieszkalne, 2 kapsuły z zaopatrzeniem oraz 2 podtrzymujące życie
        • 2023: Przygotowanie przez łazik bazy na przybycie ludzi
        • 2024: Początek podróży astronautów na Marsa
        • 2025: Lądowanie uczestników misji na powierzchni planety
        • 2026: Powiększenie kolonii i wysłanie drugiej grupy ludzi
        • ~Wikipedia

Słuchając na lekcjach historii o wielkich odkryciach nie traktujemy ich całkiem poważnie. Ot fakt, informacja, że człowiek coś stworzył może skojarzyć się z budowlą z patyków, niewywołującą w nas żadnych większych uniesień. Wina nauczycieli czy może naszego zmęczenia ilością wiedzy, którą trzeba przyswoić? Nie uczy się nas dociekania, zadawania pytań, rozbudzania w sobie pasji i ciekawości, lecz wkuwania suchych regułek, byleby zgodnych z nauczycielskim widzimisię. I dopiero po skończeniu edukacji człowiek ma szansę zauważyć, co to znaczy ciekawość świata. Jak niesamowicie różna wydaje się od szkolnych przymusów. Nie trzeba wiedzieć wszystkiego o wszystkim, interesując się milionami rzeczy, byleby tylko robić dobre wrażenie w oczach innych ludzi. Ale nauczyć się interesować tym, co nas rzeczywiście zajmuje lub choćby intryguje. 



Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:
Facebooku, Google+, Bloglovin lub e-mailowo :)

Estetka


* FAQ dla zainteresowanych *


·        Finance and Feasibility
·        Health and Ethics
·        Mission to Mars
·        Technology

2 komentarzy:

  1. Skolonizowanie Marsa wydaje się być bardzo realnym zamierzeniem. Może nie dziś, może nie jutro, ale w przyszłości wszystko jest możliwe. Bardzo fajny i zarazem ciekawy post:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będzie internet to jadę ;)

      Pozdrawiam :)

      Usuń

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.