Czy zastanawialiście się kiedyś, ile czasu zajmuje stworzenie jednej rzeczy? Sama łapię się na tym, że nie zwracam na to uwagi. Po prostu coś mi się podoba, cieszy moje oko do tego stopnia, że nie wnikam w sam proces produkcji. Dzisiejszy post ucieszy żeńską część moich czytelników. Chociaż mam nadzieję, że panowie też coś z niego wyniosą i będą na tyle uprzejmi, bo dziedzina daleka od zainteresowań, i obejrzą w całości filmik. Chciałam odejść od ciężkich klimatów poprzedniego posta, z którego mam nadzieję wyciągnęliście wnioski. Oczywiście mogłabym pisać takie pouczające, na wskroś poważne i mądre twory częściej, ale jest czas zarówno na refleksję, jak i na zabawę, rozluźnienie i ciekawe znaleziska.

Dzisiejszy filmik pokazuje proces tworzenia dosłownie jednej kreacji! Dla mnie bomba. Oglądając go, przenosimy się na kolejne etapy tworzenia. Gdy widzę, w jak misterny sposób pracownicy zszywają, tną, haftują, plisują tkaniny, to brak mi słów. O, właśnie plisują. Na filmiku pokazana jest specjalna maszyna, dzięki której tkanina nabiera charakterystycznych załamań. No coś niebywałego. Ich precyzja poraża. Każda pętelka, każde zszycie, koralik, dobór tkanin… istne mistrzostwo. I tak siedzą i zawiją te sreberka ;) przez parę miesięcy, by powstała taka jedna suknia.

Source: yeahcaromorales.tumblr.com
A potem jest pokaz *Haute couture, zaproszeni goście siedzą i czekają na ten właśnie moment, by zobaczyć te misternie uszyte kreacje (bywa ich kilkadziesiąt). Niestety osobiście nie uczestniczyłam w czymś takim. Trochę żałuję. Byłoby to zdecydowanie ciekawe doświadczenie. Możliwość zobaczenia czegoś, w co włożono tak dużo czasu, uwagi i precyzji jest czymś niesamowitym. Oczywiście nie każda z kreacji jest spełnieniem moich marzeń tylko dlatego, że wyszła spod ręki znanego projektanta. (Ta z filmu bardzo mi się podoba). Mam swój gust niezależnie o jakie ubrania chodzi: czy mowa o ubraniach z pokazów mody, czy sieciówek itd. Niektóre połączenia kolorów nie przekonają mnie, nawet będąc wizją najbardziej znanych i lubianych projektantów. Jednak dokładność, staranność, materiały, perfekcja wykonania warta jest docenienia w przypadku każdego dzieła Haute couture. Patrzenie wielowymiarowe, nie tylko jak sukienka wygląda na manekinie, ale także jak będzie się zachowywać w ruchu, gdy kobieta sunie w niej przez pomieszczenia, robiąc wielkie wrażenie. Projekty tego typu są tak oryginalne i spektakularne, że jedną kreację zakłada się raz, dwa, góra trzy razy w odstępach wielu lat. Przy każdej z nich jest metka z zapisem, gdzie i kiedy była zakładana. Przez posiadaczki traktowane z wielkim szacunkiem, jak małe dzieła sztuki. Patrząc na proces produkcji jest to całkowicie zrozumiałe. Oglądałam kiedyś film właśnie na temat haute couture, który bardzo mnie zaciekawił, ale nazwy kompletnie nie pamiętam.
Dla niewtajemniczonych: 
*Haute couture (z fr. wysokie krawiectwo) – dział luksusowego krawiectwa, zajmujący się tworzeniem ubrań na zamówienie dla konkretnego klienta (w przeciwieństwie do prêt-à-porter, czyli ubrań dostępnych w gotowej formie, a nie szytych na miarę). Charakteryzują się one wysoką jakością materiałów i wykończeń, często są szyte ręcznie. We Francji, gdzie haute couture się narodziło, termin ten od 1945 r. jest chroniony przez przepisy prawa i domy mody używające tej nazwy są zobowiązane przestrzegać określonych kryteriów (w tym: ręczne szycie, określona liczba pracowników i modelek, przynajmniej dwa warsztaty-pracownie, przynajmniej dwa pokazy różnych kolekcji w roku, zużycie określonej powierzchni materiału).
Wiem, że dla męskich czytelników dzisiejszy temat, to żaden czad. Jednak spójrzcie na to z innej strony – w tych ludziach, którzy tak siedzą i cierpliwie szyją… jakaż w nich musi być pasja, ba miłość do wykonywanego zajęcia. I oto właśnie chodzi – znaleźć to, co będzie nam w życiu sprawiać frajdę...  i uczynić z tego swój zawód? :)



~~ Estetka ~~

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać? Zapraszam do napisania komentarza
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)
Jeśli nie masz bloga też możesz napisać komentarz - wybierając z paska opcję: Anonimowy. Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam.