Mezopotamia między Eufratem i Tygrysem, Mezo styl, między kartką i długopisem… 
śpiewał swego czasu Mezo na płycie „Mezokracja”, którą namiętnie katowałam w gimnazjum na walkmanie. Jest genialna. Tak, wiem. Młodsza część publiczności właśnie patrzy na mnie jak na eksponat z epoki kamienia łupanego, ale trudno — takie są fakty. I może właśnie dlatego dzisiejszy gagatek, choć ma już swoje lata, odpala mi w głowie bardzo konkretny sentyment. Bo zanim jeszcze zaczęłam podbijać cudze miasta na rozgrzanych piaskach pustyni, najpierw wjechała mi do głowy cała ta mezopotamska nuta, klimat i starożytne skojarzenia. A potem już poszło. Ta piosenka jest zarąbista, inteligentna, a muzyka ekstra — bardzo przyjemna w odbiorze :D *Dżepetto uparcie nie potrafił wygenerować poprawnego „między” na obrazku, znowu poszedł w krzaki, ale tym razem mu odpuszczę, bo skoro miedź w tej grze jest tak ważna, to może po prostu poszedł tropem surowców i uznał, że wie lepiej ;D Swoją drogą naprawdę uwielbiam obrazek, który mi stworzył jest po prostu przecudny — ta cała golden hour wyszła mu po prostu miodzio :)

Mezo - Może Ty? Genialne :) 

 

Palące słońce, bose stopy brodzące w tajemniczych piaskach pustyni i małe miasteczka witające wędrowców otwartymi ramionami będą dzisiaj na tapecie? No nie do końca będziemy tego świadkami, bo i powitanie w będzie raczej chłodne z włóczniami w tle ale hę, nie ma co się zniechęcać nieprzychylnym gospodarzem, który nie powita nas chlebem ani solą, ale zdecydowanie przekona go prawo pięści. Jednym zdaniem nie przemyśli sprawy tylko wyniesie się z miasta dopiero po obiciu mu porządnie pyszczka.

Jest to strategia osadzona na starożytnym Bliskim Wschodzie sprzed 4000 lat, w której przemierzasz bezkresne pustynie, walczysz o pozyskanie materiałów budowlanych cierpiąc na wieczne niedobory drewna, dbasz o zapasy zjedzenia dla swoich zmęczonych wielogodzinną tułaczką wojsk, patrzysz na wijące się jak dżdżownice rzeki planując wokół nich ochronę własnych terenów i wysyłasz wojowników na spotkania duszpasterskie w nowych miastach chcąc je przekabacić do swojego kółka różańcowego, przy okazji natrafiając gdzieniegdzie na porozrzucane konie złoto czy mirrę za friko. Przeklikując kolejno po miastach dbasz o budowanie kolejnych kopalni cyny dodając wirtualnych ludzików jako tanie siły przerobowe troszcząc się jednocześnie, aby garnizony były uzbrojone po pachy, a mieszkańcy tańcowali w miastach ze szczęścia. Ale aby tego dokonać najlepiej sprawdzą się świątynie, jak zawsze w takich grach ogarniając tłumy i ich szczęśliwość wszelaką. Moją szczęśliwość dzisiaj sponsoruje herbatka z cytrynką i babeczka z owocami polecam Krystyna Czubówna — od razu wiać jakość posta, no a jak :)

W skrócie: starożytna strategia o budowaniu państwa i prowadzeniu wojen w Egipcie, Mezopotamii i okolicach, bardziej dla ludzi lubiących klimat dawnych historycznych strategii niż szybką, nowoczesną akcję. Jest to taka ładniejsza Cywilizacja III.

Gdybym miała ją do czegoś porównać, to jedną nogą stoi przy Civilization, bo mamy tu mapę, miasta, surowce i to przyjemne uczucie, że jeszcze tylko jedna tura, jeszcze tylko sprawdzę, czy kopalnia cyny już stoi i czy sąsiedzi nadal rozpychają się po mapce zagarniając kolejne tereny. Drugą zerka w stronę Europa Universalis, bo można chwycić za różne nacje i rozpychać się po historycznym regionie, zamiast iść jedną prostą ścieżką od punktu A do B. Ale nie oszukujmy się — to nie jest ani Civka z całą jej elegancją, ani Europa z dyplomacją, od której można dostać zawrotu głowy. Tu wszystko i tak prędzej czy później sprowadza się do starej, sprawdzonej metody: armia, mury i „dzień dobry, od dziś mieszkacie już z nami”.

Z bardziej przyziemnych konkretów: gra daje nam naprawdę spory rozmach — kilka kampanii, mnóstwo nacji do wyboru i mapę, po której człowiek rozpycha się łokciami po Egipcie, Mezopotamii, Lewancie i okolicach, próbując zostać władcą wszystkiego, co tylko da się objąć okiem. Do tego dochodzi dziewięć surowców, bez których ani rusz: żywność, materiały budowlane, miedź, cyna, drewno, złoto, klejnoty, kadzidło i konie. Jednym słowem: jest co zbierać, czym handlować i o co się wykłócać z sąsiadami, zanim oczywiście dojdziesz do wniosku, że jednak łatwiej będzie im po prostu zabrać miasto. Zwłaszcza że drewno i konie bywają tu dobrem niemal luksusowym, więc człowiek szybko uczy się, że pustynia nie rozdaje prezentów za darmo? Choć czasem można się potknąć o małe co nieco.

Jest to kolejna gra z mojej puli top of the top i sentyment po wszechczasy — uwielbiam w niej absolutnie wszystko. Ta gra po prostu nie ma wad i zdaję sobie sprawę, że to śmiała opinia, ale dla mnie właśnie taka jest doskonała. #przecierająoczyzezdumienia szczególnie Ci którzy mnie znają to podwójnie, bo wiedzą, że ja raczej nie gustuję w grach wojennych, ale dla tej gry robię wyjątek w moim serduszku, bo elementów stricte: wbiję ci włócznię między oczy i popatrzę jak padasz nie ma, a raczej strategicznie taktyczne bitwy, w których ustawiamy jak mają zaciukać przeciwnika i pyk klikamy rozpocznij bitwę. I patrzymy bezdotykowo jak nasze pixelkowe ludziki zapinkalają do przodu, gdzie chłopi wysłani przez nas jako mięso armatnie tłuką się z chłopami przeciwnika, strzelcy Harcownicy Hupsu osłaniają ich w walce, a gdzieniegdzie jadą konie po betonie, czyli rydwany jak w tarocie rozjeżdżają przeciwników którzy tańczą jakieś bliżej nieokreślone dzikie tańce w trakcie tego starcia, co jest dosyć zabawne lub zabierają nogi za pas uciekając w siną dal — a Ty w międzyczasie bezradnie patrzysz i liczysz, że zwyciężysz. — i git kolejne miasteczko jest nasze, jeśli przeciwnik nie zaopatrzył się w lepsze jednostki i wsparcie garnizonu to jesteśmy w domu. I nie ma zbytniego rozlewu krwi tylko raczej symboliczne, co w tej grze naprawdę lubię. Oczywiście można iść ścieżką dyplomacji i miłosierdzia ale w tej grze wiele nie ugramy starając się być na każdym kroku do rany przyłóż. Dyplomaci w tej grze są trochę jak dekoracyjni urzędnicy od machania pieczątką. Można ich wysłać, można sprawdzić, kto kogo nie lubi i jakie humory mają sąsiedzi, ale jeśli ktoś liczy na wielkie sojusze, wzruszające traktaty pokojowe i karierę gołębia pokoju, to raczej nie tutaj. W praktyce i tak prędzej czy później dochodzisz do wniosku, że najskuteczniejszym językiem dyplomacji pozostaje porządnie uzbrojona armia pod cudzymi murami. Oczywiście dbając jak to u mnie o to by stworzyć przy okazji tych napadów miliony saveów, tak na wszelki wypadek przeprowadzając każdą z nich wręcz zegarmistrzowsko.

Zaczynanie gry, wybór frakcji, jak to u kobiet… a przynajmniej u Estetki proces dłuższy niż zakup gry, i przesyłka w jednym. Miejsce ma być staregiczne i dające przewagę a ludziki cieszyć oko. Chcę wszystko. Jak w grze w kości: All In. Ja zawsze porywałam się na wielką kampanię myśląc: Hej tym razem podbiję cały świat, wygram ku chwale i uciesze tłumów oraz wypije lampkę szampana aby to uczcić, ale dobra przyznam się tym razem bez gilgotania, że nigdy całej nie przeszłam, bo moja miłość do tej gry wygląda mniej więcej tak, że po miesiącach rozłąki przypominam sobie o jej istnieniu i nastaje faza zauroczenia i maniaczenie po 5 godzin przy jednym posiedzeniu przez tydzień, a później wpada rzeczywistość z hola hola nie samym grankiem człowiek żyje, przydałoby się ogarnąć jeszcze żyćko, bo pozyskanie materiałów budowlanych jest priorytetem, ale zmywarka się sama nie załaduje, a kurze nie pościerają i nastaje zmęczenie materiałem, a raczej grą. Gdybym kontynuowała ten kołowrót życia mogłabym po czasie spełnić ten plan — zbudować swoje armie i poprowadzić kampanię, by przejąć kontrolę nad Kolebką Cywilizacji —, ale raz to zginie save, innym reinstalacja systemu i jakoś bywa nam z podbojem świata nie po drodze — czyli zostanie Panem wszechświata zostaje raczej w toku. Najbardziej rozczulili mnie Urianie, czyli sumeryjski klimat pełną gębą — ludzie z żyznych dolin Mezopotamii, z Ur jako jednym z ważniejszych miast-państw, i do tego z ich ciężkimi wozami bojowymi Gish Gigir, które brzmią dokładnie tak, jakby zaraz miały rozjechać pół mapy i jeszcze przy okazji zrobić to z radością.

Uwielbiam muzykę w tej grze a raczej mruczący w tle niekończący się soundtrack, który brzmi jak przestrzeń i brodzenie stopami po piaskach pustyni szukając zalążków cywilizacji #tejejopisy – który nigdy przynajmniej mi się nie nudzi – podobnie jak w innej grze którą Wam kiedyś zaserwuję tylko tym razem jesteśmy na lądzie – i te bębenki, które kocham miłością odwzajemnioną. 

Te są inne, ale równie fajne :)

Co ciekawe ten soundtrack może lecieć godzinami i wcale się nie nudzi przynajmniej mi. Estetko czy Ty aby nie chwalisz muzyki tak za każdym razem. I to jest dobre pytanie, dziękuję że je zadałeś #blogerkacogadasamazesobą #tojuztenetap hihi^^ ale nie, nie w każdej grze wpada w moje gusta a gry, które ostatnio dodaje są moimi top of the top grami, a moje ulubione gry w większości mogą się pochwalić jakimś jej elementem jak nie soundtrackiem to choćby elementami w grze, które wzbudzają mój sentyment. Taheta wrak… arukia saidi… arukia maulae… i nie, nie nadaję teraz sygnałów w kosmos licząc, że Plejadianie czy Arkturianie usłyszą tylko doceniam i uwielbiam te drobne dopowiedzenia, które serwuje nam gra, bo przecież mogliby łazić bez gadki ale ktoś pomyślał, a se dorzućmy jeszcze więcej klimatu i starożytnego języka niech mają. Co on oznacza pojęcia nie mam i w jakim to języku ale brzmi zdecydowanie fajowo, czytaj klimatycznie. Może ktoś coś wie?

Mały żarcik z kategorii: teraz vs kiedyś



Grafika jest również cudowna – kto by pomyślał – menu wykute niczym w bloku kamiennym z piramidy w Gizie, ta super trójwymiarowość, hieroglify pałętające się gdzieniegdzie w tle jak i wygląd miast cieszy moje oczy, równie bardzo jak brownie z malinami na gorąco – to gra z kategorii można zawiesić na niej oko, a nawet dwa #alezażartowała. To w moim języku oznacza łała łiła. I super, że wygląd naszych miasteczek nie opiewa w miliony statystyk, okienek do klikania i możliwości, ta gra jest w gruncie rzeczy bardzo prosta i w tej prostocie tkwi piękno i geniusz, bo fajnie się na nią patrzy, dźwięki super, a zdobywanie kolejnych terenów bardzo satysfakcjonujące. I może frytki do tego – o to to to to to – jedyny mankament braku lokaja czy też kamerdynera, który podczas rozgrywki podawałby mi do dzióbka fryteczki żeby się fajniej grało. I jedyne, czego mi tu naprawdę żal, to brak multiplayera, bo aż się prosi, żeby takie pustynne przepychanki odpalać też z drugim człowiekiem. Uwielbiam jak te małe budyneczki które powstają na naszych oczach stają się coraz większe i dobudowujemy do nich kolejne poszerzając nasze farmy o kolejne połacie żółtych pól wyglądających jak mlecze – kto pił sok z mleczy własnej produkcji? – Ja! :) – przyznać się w komentarzach. I jak z uporem maniaka przeklikujesz miasta po każdej z tur, aby sprawdzić czy jakieś ziomusie nie przybyły do pracy w naszych kopalniach odkrywkowych i przybytkach, a nowe budynki i kopalnie cyny nie zostały już zbudowane ku uciesze tłumów, modląc się jednocześnie, aby jak najszybciej zbudować kopalnie miedzi, aby tworzyć wielkie armie do miażdżenia przeciwników. Trzeba będzie mizerne zasoby tych surowców, które masz obhandlowywać z innymi, by zdobyć to, czego Ci brakuje. Egipt daje więcej miast niż jakaś odległa lokacja zamieszkana przez jakichś małych nonejmów z jednym miastem i pod tym kątem nie da się wygrać i podbić świata z jednym czy dwoma miastami startowymi. Wyjątkowo dobrze patrzy się również na te powiewające na wietrze proporce naszych jednostek – zdecydowanie robią super klimat.

Więc jeśli zapodzieje się tu jakiś Youtuber Streamer polecam ograć fre na filmiku, żeby mogła dotrzeć do większej ilości osób. Na Youtube konkurencji praktycznie brak.


Napad na miasto - rekonstrukcja zdarzeń :D

Pisząc tego posta, popijam sobię herbatkę z cytrynką, wiercę się na stołku i ruszam nogą w rytm Mezo, a wspomnienia same wracają. I może właśnie dlatego tak lubię tę grę — bo jest dla mnie trochę jak taki ciepły domek, tylko zbudowany z piasku, bębenków, starych proporców i wiecznie brakującej cyny. Wracam do niej nie dlatego, że jest idealna pod linijkę — a naprawdę jest —, tylko dlatego, że dobrze mi w jej świecie. Jak przy herbatce, którą zna się od lat i która zawsze smakuje trochę, jak spokój.


Jednym słowem: starożytna, trochę toporna, trochę oldschoolowa, ale absolutnie moja. I chyba właśnie dlatego wracam do niej częściej, niż rozsądek przewiduje — bo niektóre gry, tak jak niektóre piosenki, nie tylko się pamięta. Niektóre po prostu nosi się w sobie latami.




Sceny po napisach

PS. Ukryty korytarz w Wielkiej Piramidzie

W 2023 roku naukowcy ogłosili odkrycie ukrytego, około 9-metrowego korytarza w Wielkiej Piramidzie w Gizie, blisko głównego wejścia. To nie jest dowód na UFO — które notabene istnieje —, tylko raczej na to, że starożytni Egipcjanie nadal mają nam sporo do pokazania.

PS 2. Czytałam kiedyś książkę Dänikena na fakultetach z WOS-u — to już było w liceum, zaznaczam, bo trochę skaczemy po wątkach jak po kamieniach na rzece — i swoją drogą właśnie wtedy zadzwonił mi telefon na cały głos, ku uciesze losu i zapewne jeszcze większej uciesze całej sali. Nauczyciel akurat bardzo mnie lubił, więc obyło się bez symbolicznego wywiezienia mnie na pustynię, ale wspomnienie zostało. Zresztą z nauczycielami od WOS-u mam w ogóle osobliwą historię, bo jeszcze wcześniej, w gimnazjum, jeden z nich tak przejął się moim losem po przeczytaniu któregoś wypracowania, że do dziś to pamiętam. To była jakaś dalsza rodzina, której właściwie nie znałam, a on po tej pracy zapytał mnie całkiem serio, czy wszystko u mnie w porządku i czy może mi jakoś pomóc. I to też ze mną zostało. Co zabawne, do dziś mam takie dziwne, bardzo osobiste podejrzenie, że może właśnie to wypracowanie i moja skromna osoba zainspirowały go do tego, żeby swojej narodzonej jakiś czas później córeczce dać na imię Magdalena. Czy mam na to dowody? Oczywiście żadnych. Czy i tak lubię w to wierzyć? Jak najbardziej.

I może właśnie dlatego do dziś siedzi mi w głowie ten cały klimat: piramidy, znaki, symbole, rzeczy wyglądające podejrzanie nowocześnie...

Ta wersja brzmi cieplej i ma fajniejszy ciężar emocjonalny.


PS 3. A tak swoją drogą, drodzy bogowie z GOG-a — jeśli gdzieś tam w swoich cyfrowych komnatach rozważacie kolejne powroty klasyków na platformę, to ja podrzucę od siebie trzy tytuły,  które byłoby wspaniale, gdyby tak się znalazły: Chariots of War, Airline Tycoon 2 i Theme Park  World (w który chętnie bym pograła ale za nic nie da się go odpalić na nowszych komputerach, bo zacina mi się w menu)

Nie mówię, że zmieniłoby to bieg historii.
Ale mówię, że wdzięczność Estetki byłaby Wam dana po wsze czasy.

Tak wiecie… taka lojalność premium.
Z opcją wspominania w tekstach.
I może nawet osobnym wpisem z nutką nostalgii, wzruszenia i kontrolowanego chaosu.

Bo umówmy się — są rzeczy ważne, są pilne…
i są takie, które powinny już dawno wrócić, a dalej siedzą gdzieś w cyfrowym czyśćcu i udają, że ich nie ma.

Także GOG…
piłeczka po Waszej stronie 😏











Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:

Estetka






Następny
To jest najnowszy post.
Poprzedni
Starszy post

0 komentarzy:

Prześlij komentarz



Chcesz coś dodać? Napisz komentarz 😉:
(konto google, dodając link do własnej strony lub wybierając z paska opcję: Anonimowy.
Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam 😊

✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)


#prawiejakrzeczywistość

#postkiedyśbędzie #19.2 #🙂 #kochanamamusia #zobiłakrokieciki^^ #dlaMagdusi😊 #tak #totamamaktórauwielbia #jakgramwpopularnemmorpgzfishingiem #*kreatywnyhashtag*🤭 #powiedz:seeernik🤭 #dlaczegojeszczeniewysłaliśmysernikadlaEstetki? #isłoikówzpiwnicy #*wszyscymyślą* #🧙‍♀️nowłaśnie #cojamamjeśćponocach? #tylerozrywki;D #*populacjakurierówwzrasta* #emocjejaknagrzybach😊 #gdyblogerkazastanawiasiężejejżarcikisięmarnują #dlaczegonieudostępniaichnaFB #otojestpytanie #samaniewie #boludziepaczoiwidzo #snapchatuEstetka #pojawiasięiznikamatematyka #jołjoł #ohojadłaczekoladę #Estetkaniejedz #tylekalorii #noktotowidział #cichutkohihi😊 #gdziekompotzmalin #isałatkawiosennadlaEstetki #cośdługotepaczkiidą;D #noktotowidział🙂 #akuku🙂 #listonoszsięobija🙂 #żartyktórychniktniepotrzebował🙃 #przychodzoczytajo #aktoMagdusięzabawiżarcikami🤣 #🧙przewidujemynowefoteczkinaFB #spoileryzasernik #🧙Estetkiniemaprzykomputerze:ponaciśnięciuprzyciskunagrajwiadomość #🧙znalazłanamkolejnąrobotę #zanieudanewróżby #🧙toponiżejnaszychkwalifikacji #🤭 #🧙proszęzostawiaćsernikiwrecepcji #zachwilęwstawifoteczkę #idealnagodzina🤭 #nietelefonodciasta #bolepszyniepotrafiłsfotografowaćnieba #ludzieileonamatychtelefonów #miliony:D #gdymaszśmiesznyobrazekwzakładkach #alenaglezniknął #czyEstetkaskasujekiedyśtehashtagi #tajemnicasagali #🧙*cośśmiesznego*🤭 # 🧙‍♀️ludziegdziemojekonfitury? #ipowidłaśliwkowe #jakjamamdokońćzyćposta? #bezciuciu #tyleżarcikówwjednympościetoświatniewidział #onaspecjalniepiszetekilometrowehashtagiżebyodsiaćtychnajlepszychczytelnikówjakwprogramieselekcja #🤭🤭 #coonaoglądatojaniewiem
#ohopiłaczekoladę #gdzienowypostnaFB? #pufff #🧙‍♀️🧙znikamystąd #najlepszażarcikowniauEstetki #awydzisiejszegodniarozszyfrujeciewszystkie? 😂 #czyodpadnieciezprogramu #🤭 #złapjewszystkie #pokeeeemon #tablogerkaśmiechowa😊 #acoto? #tęcza #omg! #najlepszatęczatylkouEstetki #hihi^^ #postbędziejakbędzie #noweżarciki?🤭 #gdzieżbyznowu🤭 #tydzieńhumorujeszczesięnieskończył🤭👇 #🧙ludzieEstetkanadalniewiecopowiedzieć🙂 #takjązaskoczyli #takporobili😊 #teżpiosenkidlaEstetki #najlepiej😊😊😊#proszęsięuczyćludziehihi^^ #jaksięrobiprezenty
#ludziektotopisał #cozatekst #hihi #śmiechowo #Estetkoniemówśmiechowo! #wtymwiekutrzebabyćpoważnym #poważniutkim🤣 #dzieńkobiet🙂 #kupisobieciastopychotka #boostatniodobrebyło #tablogerkałasnanasłodkie🤭 #powrotyzesklepżabka #coEstetkadzisiajje? #wszyscychcąwiedzieć🤭 #🧙ludziewiejskieziemniaczkisięskończyły #noktotowidział!? #wafelkiztoffie #gdziejestpostnafb? #zgłaszam:NP🤭 #żartuje🤭 #gdyotworzysz60zakładekikompuśprzestajedziałać🤣 #ktobyprzewidział🤭 #🧙‍♀️odczegojawasmam? #🧙puffff #🧙‍♀️ludziezkimjamuszępracować #uEstetkiniemożebyćpoważnie #musimysięztympogodzić🤭 #🧙przewidujemynowefoteczki #🧙cotomabyć!? #🧙totydzieńpieśniitańca #🤭 #wszyscyczujążekupiławięcejciastek🤣 #hashtagisięsameniepiszą🤭 #kiedyblogerkaskasujeobrazki #szkodajejżarcików🤣
#grunttoskromność🤭 #gdymiałaśwstawićzdjęciewcześniej #trudnesprawy🤭 #złotyczasantenowy #gdyzrobiszzdjęcieafilmikiznajdująsięsame #tendar🤭#komandorzedentyskaniechcezeznawać #cozniązrobić? #śpiewanienanichchybaniezadziała :D #idealnydesernamecz🙂









#aprzedEltusiembyłEstetuś🤭 #teobrazkitakieniepoważne #alewymyśliła #podpowiedzifacebooka #śmiechowe #hihi^^ #jużsamaniewiemgdzieteobrazkiwstawiać






Gdy blogerka dawno nie opublikowała posta, jedyna słuszna reakcja #hihi^^ #Hiacyntadobranawszystko🙂 #tefilmikitakieniepoważne:P #noktotowidział!?🤭