(„Ja: tylko na 10 minut” → „Ja po godzinie: dobra, jeszcze jeden wybór i idę spać”)
A #MiałobyćTylkoNaChwilę
I oczywiście, że przygotowania wyglądały tak #niktniewątpi - grunt to dobrze się zaprezentować ;D ? Uff od razu lepiej :)
Więc jak ktoś sobie ugotuje obiad to sobie może poczyta :D
I tak kiedyś czekając na popołudniową herbatę, szukałam jakiejś gry na wieczór, bo wszystkie obecne już mi się znudziły. Klasyk: człowiek chce czegoś „na chwilę”, ale w wersji z klimatem, a nie z reklamą co 30 sekund.
…i w tym momencie gra robi mi szybkie: „usiądź, dziecko, bo teraz będzie fabuła.” #podkładmuzyczny Are you ready?
Start bez poduszki bezpieczeństwa

Gra od początku nie udaje, że będzie delikatnie i zaraz będziemy skakać po łące, jeść jagódki i uczyć się, jak się trzyma miecz.
Musimy uciekać, bo Blackblades — „niedobre ludziki” i wysłannicy Królestwa — postanowili złożyć w wiosce miłą wizytę duszpasterską pod tytułem: „splądruj i zapytaj później.”
Szukają nas z takim entuzjazmem, jakby w nagrodę dawali darmowy abonament na Netflix. A Ty jeszcze nie zdążyłaś mentalnie założyć butów, a już masz status: poszukiwany/poszukiwana. Na szczęście tutaj Marysia gotować już nie musi :D
Gra mówi: „Masz orzeszki. Powodzenia.” 🥜⚔️😅
Jakimś cudem udaje mi się czmychnąć z dramatyzmem w tle (więcej nie powiem, bo spoiler to spoiler). I w tym momencie gra robi coś pięknego: wyrzuca Cię w las i mówi mniej więcej:
„Masz orzeszki, miecz i parę kamieni. Powodzenia.”
I teraz zaczyna się mój ulubiony sport w grach:
Wybory, czyli: „pomyśl, zanim klikniesz” (za późno)
Uciekasz, kombinujesz, podejmujesz decyzje — często takie, po których nagle masz myśl:
„Czy zaczepianie kucharza w królewskich progach to był na pewno mój najlepszy plan?”
I tu jest mój ulubiony moment „Seranii” w pigułce: kiedy gra daje ci trzy opcje i każda brzmi jak test charakteru.
bądź miła,
bądź sprytna,
- bądź żywa.I potem odkrywasz, że to nie jest quiz.
Całość pachnie vibem klasycznych książek-gier typu „Fighting Fantasy” — tylko w telefonie i z lepszym tempem.
Serania jest miła, ale lubi też powiedzieć „no to jeszcze raz” w najmniej dogodnym momencie.
Moment prawdy: „Hola hola, brachu” 🧾😅
Gdy już przejdziesz początek i wkręcisz się w fabułę jak w serial, wyskakuje okienko w stylu:
„Hola hola, brachu. Płacisz kilka dukatów (gdy ja grałam) albo wypad z naszego kramiku.”
Postacie poboczne, które robią klimat
W międzyczasie spotykasz postacie, które potrafią cię uratować, zbić po pyszczku albo przynajmniej skutecznie rozproszyć:
karczmarze, którzy z chęcią każą ci ważyć browca hihi^^ i patrzą na ciebie jak na kogoś, kto powinien napić się czegoś na odwagę (i w sumie mają rację) na szczęście nie mając w zanadrzu punktów grozy,
bibliotekarze, którzy pozwalają grzebać w księgozbiorach (a ty czujesz się jak ktoś, kto znalazł cudzy pamiętnik),
oraz podziemia i polowanie — więc o tym musicie przekonać się sami.
I zostawiam was z pytaniami
Kogo ocalisz na swojej drodze, a kogo poświęcisz?
I jaki wybór podejmiesz na sam koniec?
Przeciwnicy powinni przyzwyczaić się, że... w tej historii „ostatnie słowo” rzadko należy do nich.
Finałowa walka - mocna :)
Z tym was zostawiam.
Podsumowanie (po Estetkowemu)
Na koniec: to nie jest gra, która krzyczy, że jest super. Ona po prostu robi swoje — i nagle łapiesz się na tym, że chcesz jeszcze kawałek historii, a na zegarku jest wpół do drugiej.
I ostatnie zdanie, żeby było uczciwie:
Serania jest jak „jeszcze jeden rozdział” —
tylko że ten rozdział daje ci miecz, orzeszki i konsekwencje.
A ty i tak klikasz dalej.
Jakie zrobiłam pierwsze wrażenie? Zdecydowanie... :D
Po mojemu, #Pozytywnie — jak zawsze. 🙂
Graliście w Seranię? 🎮😄
Co tam u Was słychać?
💬💬💬
Sceny po napisach
PS 1. Ostatnio trochę „wyczyściłam magazyn” moich najlepszych archiwalnych filmików, więc dziś wersja skromniejsza… ale umówmy się: liczy się obecność, klimat i trochę humoru i to, że w ogóle dotarłam. #SukcesDnia
Nie trzeba mieć wielkiego show, żeby zrobić komuś lepszy dzień — czasem wystarczy małe „cześć” i dobra energia 🙂🙂
PS 3. Z cyklu „okropne, ale warto wiedzieć”: Raffaello i Ferrero Rocher też odradzam — z podobnych powodów, jak to u nas w mieście mówią… 😉
Donate (aka: gorąca czekolada dla Estetki)
A jak ktoś ma ochotę dorzucić mi do gorącej czekolady
(tej prawdziwej, ratującej życie po 23:00), to mam dla Ciebie temacik:
może się to opłacić w postaci kolejnego posta :D
bo jak Estetka ma czekoladę, to Estetka ma też motywację i werwę
Dziękuję każdemu, kto dorzucił się symbolicznie — to serio robi różnicę :)











0 komentarzy:
Prześlij komentarz
Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać?
Zapraszam Cię do napisania komentarza 😉
✔ Napisz komentarz:
(konto google, dodając link do własnej strony lub wybierając z paska opcję: Anonimowy.
Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam 😊
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)