Dzisiaj trafiamy do świata mafiozów, ale spokojnie — nikt nie podrzuci nam ryby pod drzwi, nikt nie wysiądzie powoli z czarnej fury w przyciemnionych okularach, nikt nie zaprosi nas do ciemnego gabinetu z kotem, kotkeczkiem rozwalonym na kolanach, a ochrypły głos nie powie: „złożę ci propozycję nie do odrzucenia”. Chociaż umówmy się, w niektórych momentach i tak atmosfera bywa dokładnie taka sama, tylko zamiast cygara jest mikrofon przypięty do bluzy, zamiast garnituru bluza, a zamiast mafijnej narady — odcinek na YouTubie z miniaturką, która już z daleka krzyczy: „tu będzie mocno kombinowane” 😏. Czyli wiadomo: ktoś będzie niewinny aż do przesady, ktoś będzie nieźle kombinować, a ktoś odpadnie tylko dlatego, że za długo mieszał herbatę.

Tym razem przenosimy się do wielkiej rezydencji Friza i do Mafii IRL, która, przyznam bez bicia, niezwykle przypadła mi do gustu. I to nawet bardziej, niż wypada przyznać publicznie bez ryzyka, że ktoś spojrzy na mnie z miną: „aha, czyli lubisz patrzeć, jak ludzie kłamią sobie w twarz i jeszcze robisz z tego rozrywkę?” Otóż… tak. Bo umówmy się: kto nie lubi patrzeć, jak ludzie kombinują, manipulują, tworzą sojusze na pięć minut, a potem próbują nie zostać wyrzuceni z zabawy jako biedny delikwent, na którego wszyscy nagle patrzą, jakby właśnie on osobiście zepsuł atmosferę, zaufanie i sałatkę jarzynową. A przecież chłop może po prostu siedział. Źle, ale siedział.


Mafia IRL

Mafia Friza” to taki internetowy program oparty na grze Mafia, tylko w wersji bardziej rozbudowanej, głośniejszej i oczywiście bardziej „na show”. Uczestnicy są potajemnie dzieleni na grupy — część z nich to mafia, a część to zwykli gracze, którzy próbują odkryć, kto kłamie, manipuluje i po cichu eliminuje innych. Cała zabawa polega na tym, że w dzień wszyscy rozmawiają, podejrzewają się nawzajem i głosują, kogo wyrzucić, a w nocy mafia się budzi, działa po cichu i robi swoje eliminując jedną osobę. Czyli w skrócie: trochę psychologii, trochę blefu, trochę „Among Us” w prawdziwym życiu 👀 i dużo patrzenia sobie w oczy przy stole, jakby od tego zależało życie, honor i współpraca z produkcją. Czyli klasyk: część przyszła grać, a część przyszła kłamać z takim przekonaniem, jakby od tego zależał kredyt, honor rodziny i ostatni kawałek sernika. A niektórym przydałoby się dać Oscara i herbatę na uspokojenie. Bo niektórzy tam kłamią tak pięknie, że człowiek prawie chce im uwierzyć. I tak aż do finału, gdy zostają mafiozi lub obywatele i któraś frakcja wygrywa zabawę.

Ostatnio u mnie na tapecie Sezon 4 😄 Jest tam tyle kombinowania, kłamstw i odwróconej psychologii, że serio lepiej obejrzeć to samemu. Nic nie zdradzam — dodam tylko, że mam wrażenie, że każdy kolejny sezon jest lepszy od poprzedniego.


U Friza ta zabawa nie kończy się jednak tylko na samym zgadywaniu, kto jest mafią, bo uczestnicy mogą też dostawać różne dodatkowe karty, które mieszają w rozgrywce, dają przewagę, psują szyki i jeszcze bardziej podkręcają dramę. Czyli jakby samo kłamanie, typowanie i wzajemne mierzenie się spojrzeniem było za mało, to produkcja mówi: proszę bardzo, macie jeszcze trochę chaosu gratis. Bo najwyraźniej samo wzajemne oskarżanie się przy stole było zbyt spokojne i ktoś uznał, że trzeba dorzucić jeszcze małą eksplozję. I wtedy zaczyna się dopiero piękny bałagan, bo już nie wystarczy zgadywać, kto kłamie — trzeba jeszcze ogarniać, kto co ugrał, co ukrywa i kto zaraz wyciągnie asa z rękawa.

Najprościej mówiąc: to nie jest zwykły program o zgadywaniu, tylko taki miks gry psychologicznej, reality show i internetowej dramy, gdzie liczy się nie tylko spryt, ale też to, kto umie najlepiej blefować, kto pierwszy zawiąże liczne sojusze i kto najsprawniej zamiesza tak, żeby głosy poleciały nie tam, gdzie trzeba. Piękne, wzruszające, bardzo podejrzane.



Ja serio jestem niewinny 😂

Najbardziej bawi mnie zawsze to, jak szybko z pozornie niewinnego klimatu robi się emocjonalna wojna o wszystko. Na początku jest jeszcze etap: o, jak miło się zrobiło. Ludzie się uśmiechają, żartują, rozmawiają, niby relaks, wszyscy uprzejmi i przez chwilę udają, że nie będą się za moment mentalnie palić na stosie wzajemnych oskarżeń. Czyli klasyczna cisza przed społeczną burzą. A potem wystarczy jedno głosowanie, jedno krzywe spojrzenie i jeden tekst w stylu: „coś mi w tobie nie gra”, żeby nagle cała atmosfera siadła przy stole jak obrażona ciotka na weselu. I wtedy zaczyna się prawdziwe złoto. Nagle każdy jest ekspertem. Każdy ma swoją teorię. Każdy coś zauważył. Każdy ma przeczucie. I oczywiście nikt nie wie nic, ale wszyscy mówią z taką pewnością, jakby właśnie czytali tajny raport operacyjny. Wszyscy niewinni, nikt nic nie wie, a napięcie jak przy rozliczeniu PIT-u. Jeden coś wyczytał z tonu głosu, drugi z ustawienia krzesła, trzeci z tego, że ktoś dziwnie spojrzał na chleb #Koloryzowane.

A ja? Ja siedzę i chłonę to jak najlepszy deser, który nie tuczy, tylko podnosi ciśnienie. I chyba właśnie dlatego tak mi smakuje — bo mnie nie dotyczy, a mogę się emocjonować jak własnym kredytem. To jest ten rodzaj chaosu, który nie niszczy mi życia, tylko poprawia wieczór. Taki chaos premium: cudzy, a cieszy. Taki kontrolowany bałagan społeczny, gdzie można bezpiecznie popatrzeć, jak ludzie próbują wyjść z sytuacji, którą sami sobie skomplikowali pięć minut wcześniej. Coś pięknego. Taki mały teatr podejrzeń, ambicji i panicznego ratowania własnej skóry, tylko zamiast Szekspira mamy influencera, który mówi: „ja serio nic nie zrobiłem”, a wygląda, jakby przed sekundą zakopał dowody pod tarasem.




W sezonie 4 serwują nam jeszcze więcej tajemnic, mówiąc w skrócie: hola hola, nie od razu Rzym zbudowano i nie od razu poznacie całą ekipę mafiozów. Na start dowiadujemy się, kim jest tylko jeden mafiozo, a reszta ma się ujawniać dopiero w kolejnych odcinkach. Czyli produkcja ewidentnie weszła w tryb: „proszę usiąść wygodnie, będziecie cierpieć z ciekawości etapami.” Czyli dawkowanie prawdy jak lekarstwa i patrzenie, jak widz sam się wykończy teoriami.

I powiem szczerze — sama nie wiem, czy jestem tego fanką. Bo z jednej strony to faktycznie buduje napięcie. Człowiek siedzi, rozkminia, łączy kropki, analizuje kto z kim, po co, dlaczego, od kiedy i czy to spojrzenie przy śniadaniu coś znaczyło, czy tylko gość miał piasek w oku 🙃. Można wtedy pięknie towarzyszyć uczestnikom w ich teoriach i przy okazji samemu się sprawdzić, czy ma się żyłkę detektywa, czy raczej człowiek po trzech minutach oskarżyłby pół domu, własny kubek i zasłonę w salonie. Bo przy takich programach człowiek po dwóch odcinkach zaczyna analizować wszystko: spojrzenia, pauzy, chrupnięcia tostów i sposób siadania na kanapie. Jeszcze chwila i będzie czytać mowę ciała z ruchu łyżeczki.

Ale z drugiej strony — kiedy znamy wszystkich od razu, to dopiero jest uczta. Wtedy można z pełnym komfortem obserwować, jak ciągną swoje machlojki, jak mieszają innym w głowach, jak z miną niewinnego baranka próbują sprzedać tekst typu:
„ja? serio jestem obywatelem, przysięgam na świętą panienkę z hiszpańskiej telenoweli”,
a człowiek przed ekranem już wie, że kłamstwo właśnie wyszło z ich ust, przeciągnęło się i usiadło na kanapie. Jeszcze tylko nogę na nogę założy i zamówi kawę.

I właśnie to jest piękne w tej wersji: można patrzeć, jak zawierają piętnaście sojuszy na godzinę, przybijają sobie metaforyczne piątki, a potem odwracają się do siebie plecami szybciej niż uczestnicy „Top Model” do zwykłej pracy. Tu ktoś komuś ufa, tamten mówi, że idziemy razem do końca”, po czym pięć minut później z tym samym entuzjazmem wbija mu nóż w plecy, jeszcze mówiąc tonem księdza z kazania, że „to nic personalnego, po prostu taka gra.” Lojalność trwa tam mniej więcej tyle, co świeżość pieczywa bez konserwantów.



Czyli w skrócie:

z jednej strony w Mafii tajemnica jest fajna, bo człowiek sobie dłubie w tych teoriach jak kura pazurem i ma poczucie, że uczestniczy w czymś wielkim,
ale z drugiej — jak znam wszystkich mafiozów od początku, to mogę wygodnie siedzieć i patrzeć, jak te ich wszystkie układy, układziki i moralność na abonament rozkwitają mi przed oczami jak najpiękniejszy ogród zdrady. Podlewany regularnie kłamstwem, podejrzeniem i energią: „to nic personalnego”.

Więc tak — Mafia IRL Friza wyjątkowo mi siadła. Bo ma w sobie wszystko, co w takim formacie powinno być: napięcie, głupie decyzje, podejrzenia z kosmosu, przebłyski geniuszu, nagłe zwroty akcji i ten cudowny ludzki mechanizm, w którym każdy chce uchodzić za najmądrzejszego, a potem i tak daje się wyprowadzić w pole jednym dobrze zagranym: „serio? ja mafiozem? W życiu, Warszawy!” — wypowiedzianym tonem człowieka, który właśnie popełnił trzy zdrady, ale bardzo chce wyglądać na ofiarę. I już połowa stołu topnieje jak masło na gorącej patelni. A ja? Ja oglądam to z wielką przyjemnością, bo cudzy chaos, dobrze podany, to czasem najlepsza rozrywka 🍿

Pomysły na kolejny merch z KFC sushi z frytkami :D


Sceny po napisach:

PS. A skoro już siedzimy przy stole pełnym podejrzeń, kłamstewek i ludzi niewinnych aż do przesady, to donoszę uprzejmie, że to jeszcze nie koniec atrakcji na ten miesiąc. Bo szykuje się jeszcze jeden post o mojej ulubionej gierce z cyklu top of the top, więc proszę się tu za bardzo nie rozchodzić, nie zwijać czerwonego dywanu i nie odkładać popcornu do szafki. Można powiedzieć, że to będzie taki kolejny deser po obiedzie — człowiek niby już najedzony, a jednak z radością bierze łyżeczkę do ręki. Albo jak ten odcinek, który miało się obejrzeć „jutro”, ale los, i własna ciekawość miały wobec nas inne plany. Tak że słowem: zostańcie w pobliżu, ostrzcie apetyty i wypatrujcie kolejnego wpisu, bo Estetka jeszcze w tym miesiącu znowu coś tu Wam ładnie podsunie także do zo hihi :)

PS 2. Z kategorii przydatny Life Hack :D



Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:

Estetka


Następny
To jest najnowszy post.
Poprzedni
Starszy post

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się post? A może chcesz coś dodać?
Zapraszam Cię do napisania komentarza 😉

Napisz komentarz:
(konto google, dodając link do własnej strony lub wybierając z paska opcję: Anonimowy.
Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam 😊
✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)


#prawiejakrzeczywistość

#postkiedyśbędzie #19.2 #🙂 #kochanamamusia #zobiłakrokieciki^^ #dlaMagdusi😊 #tak #totamamaktórauwielbia #jakgramwpopularnemmorpgzfishingiem #*kreatywnyhashtag*🤭 #powiedz:seeernik🤭 #dlaczegojeszczeniewysłaliśmysernikadlaEstetki? #isłoikówzpiwnicy #*wszyscymyślą* #🧙‍♀️nowłaśnie #cojamamjeśćponocach? #tylerozrywki;D #*populacjakurierówwzrasta* #emocjejaknagrzybach😊 #gdyblogerkazastanawiasiężejejżarcikisięmarnują #dlaczegonieudostępniaichnaFB #otojestpytanie #samaniewie #boludziepaczoiwidzo #snapchatuEstetka #pojawiasięiznikamatematyka #jołjoł #ohojadłaczekoladę #Estetkaniejedz #tylekalorii #noktotowidział #cichutkohihi😊 #gdziekompotzmalin #isałatkawiosennadlaEstetki #cośdługotepaczkiidą;D #noktotowidział🙂 #akuku🙂 #listonoszsięobija🙂 #żartyktórychniktniepotrzebował🙃 #przychodzoczytajo #aktoMagdusięzabawiżarcikami🤣 #🧙przewidujemynowefoteczkinaFB #spoileryzasernik #🧙Estetkiniemaprzykomputerze:ponaciśnięciuprzyciskunagrajwiadomość #🧙znalazłanamkolejnąrobotę #zanieudanewróżby #🧙toponiżejnaszychkwalifikacji #🤭 #🧙proszęzostawiaćsernikiwrecepcji #zachwilęwstawifoteczkę #idealnagodzina🤭 #nietelefonodciasta #bolepszyniepotrafiłsfotografowaćnieba #ludzieileonamatychtelefonów #miliony:D #gdymaszśmiesznyobrazekwzakładkach #alenaglezniknął #czyEstetkaskasujekiedyśtehashtagi #tajemnicasagali #🧙*cośśmiesznego*🤭 # 🧙‍♀️ludziegdziemojekonfitury? #ipowidłaśliwkowe #jakjamamdokońćzyćposta? #bezciuciu #tyleżarcikówwjednympościetoświatniewidział #onaspecjalniepiszetekilometrowehashtagiżebyodsiaćtychnajlepszychczytelnikówjakwprogramieselekcja #🤭🤭 #coonaoglądatojaniewiem
#ohopiłaczekoladę #gdzienowypostnaFB? #pufff #🧙‍♀️🧙znikamystąd #najlepszażarcikowniauEstetki #awydzisiejszegodniarozszyfrujeciewszystkie? 😂 #czyodpadnieciezprogramu #🤭 #złapjewszystkie #pokeeeemon #tablogerkaśmiechowa😊 #acoto? #tęcza #omg! #najlepszatęczatylkouEstetki #hihi^^ #postbędziejakbędzie #noweżarciki?🤭 #gdzieżbyznowu🤭 #tydzieńhumorujeszczesięnieskończył🤭👇 #🧙ludzieEstetkanadalniewiecopowiedzieć🙂 #takjązaskoczyli #takporobili😊 #teżpiosenkidlaEstetki #najlepiej😊😊😊#proszęsięuczyćludziehihi^^ #jaksięrobiprezenty
#ludziektotopisał #cozatekst #hihi #śmiechowo #Estetkoniemówśmiechowo! #wtymwiekutrzebabyćpoważnym #poważniutkim🤣 #dzieńkobiet🙂 #kupisobieciastopychotka #boostatniodobrebyło #tablogerkałasnanasłodkie🤭 #powrotyzesklepżabka #coEstetkadzisiajje? #wszyscychcąwiedzieć🤭 #🧙ludziewiejskieziemniaczkisięskończyły #noktotowidział!? #wafelkiztoffie #gdziejestpostnafb? #zgłaszam:NP🤭 #żartuje🤭 #gdyotworzysz60zakładekikompuśprzestajedziałać🤣 #ktobyprzewidział🤭 #🧙‍♀️odczegojawasmam? #🧙puffff #🧙‍♀️ludziezkimjamuszępracować #uEstetkiniemożebyćpoważnie #musimysięztympogodzić🤭 #🧙przewidujemynowefoteczki #🧙cotomabyć!? #🧙totydzieńpieśniitańca #🤭 #wszyscyczujążekupiławięcejciastek🤣 #hashtagisięsameniepiszą🤭 #kiedyblogerkaskasujeobrazki #szkodajejżarcików🤣
#grunttoskromność🤭 #gdymiałaśwstawićzdjęciewcześniej #trudnesprawy🤭 #złotyczasantenowy #gdyzrobiszzdjęcieafilmikiznajdująsięsame #tendar🤭#komandorzedentyskaniechcezeznawać #cozniązrobić? #śpiewanienanichchybaniezadziała :D #idealnydesernamecz🙂









#aprzedEltusiembyłEstetuś🤭 #teobrazkitakieniepoważne #alewymyśliła #podpowiedzifacebooka #śmiechowe #hihi^^ #jużsamaniewiemgdzieteobrazkiwstawiać






Gdy blogerka dawno nie opublikowała posta, jedyna słuszna reakcja #hihi^^ #Hiacyntadobranawszystko🙂 #tefilmikitakieniepoważne:P #noktotowidział!?🤭