Szedł wąską uliczką prowadzącą do ciemnej bramy, czyli dokładnie w takie miejsce, o którym rozsądny człowiek mówi: „nie, dziękuję”, po czym zawraca na pięcie i zamawia Ubera w przeciwną stronę. Ale James Renoir dawno już przestał być rozsądny. Teraz był raczej gościem, który wyglądał, jakby od miesięcy jego dieta składała się wyłącznie z zimnej kawy, złych przeczuć i przeterminowanej cierpliwości. W jego oczach siedziała czysta zemsta, a w głowie tłukło się jedno, wyjątkowo bezużyteczne pytanie: co by było, gdyby tamtego deszczowego dnia zostawił tę cholerną teczkę, wyszedł pięć minut wcześniej i nie dał się wciągnąć w ten cały cyrk?

Może wtedy wszystko potoczyłoby się inaczej. Może on nie wlókłby się teraz przez ten mrok z miną człowieka, który dawno przestał wierzyć w przypadki, a zaczął wierzyć głównie w spiski, tanie tytonie i zasadę, że jeśli coś wygląda podejrzanie, to zaraz widowiskowo pieprznie.

— Za tobą — usłyszał głos.

No pięknie.

Kolejny sekret śmierdzący kłopotami, prawda, której nikt nie chce ruszać nawet kijem, i to znajome uczucie, że jeśli sam tego nie odkryje, to nikt za niego tego nie zrobi.

Westchnął, postawił kołnierz płaszcza.

— No dobrze. To do roboty. 

Witamy w mieście, gdzie nawet latarnie biorą w łapę


Renoir wrzuca Cię do miasta tak brudnego i skorumpowanego, że nawet uliczne latarnie wyglądają tam, jakby po godzinach brały łapówki, tuszowały dowody i doskonale wiedziały, gdzie zakopano wszystkie trupy – zarówno te dosłowne, jak i polityczne.

Główny bohater, James Renoir, to glina próbujący przeżyć w świecie, gdzie mafia trzyma za gardło każdego, kto siedzi w hierarchii choćby centymetr wyżej niż automat z kawą na komisariacie. Słowo „uczciwość” brzmi tam jak legenda miejska opowiadana młodym kadetom, żeby sprawdzić, czy są aż tak naiwni, na jakich wyglądają.

I przez krótką, cholernie podejrzaną chwilę wygląda nawet na to, że James wygrał los na loterii. Jest awans, wyższa ranga i kobieta marzeń. Klasyka. Człowiek zaczyna popełniać ten podstawowy błąd fabularny i wierzy, że życie nie naszykowało dla niego emocjonalnego plaskacza krzesłem prosto w twarz.

I wtedy, rzecz jasna, wszystko się wywala.

Gratulacje, umarłeś. Teraz wracaj do pracy.

Padają dwa strzały, a James odkrywa, że jego najnowsza sprawa dotyczy jego samego – co jest prawdopodobnie najmniej komfortowym sposobem na dowiedzenie się, że właśnie zostało się denatem z permanentnym kryzysem egzystencjalnym.

I od tego momentu wjeżdża esencja noir: „Gratulacje, właśnie skasowałeś bilet na tamten świat, a teraz proszę brać nadgodziny i wracać do roboty”.

Renoir to gra o facecie, który nawet po własnym zgonie nie ma prawa do urlopu. Zamiast elegancko odpoczywać w zaświatach z numerkiem w ręku, James jako duch dalej szwenda się po zaułkach, węszy w cudzych brudach, przesłuchuje inne zjawy i próbuje rozwikłać własne morderstwo – tyle że teraz robi to w wersji paranormalnej: jako cień ze skrajną nerwicą na punkcie każdej lampy sufitowej świecącej tak, jakby miała z nim osobisty konflikt .

I to kupuje mnie w Renoir najmocniej – że ta gra nawet przez sekundę nie udaje, że będzie przytulna czy „dla każdego”. Odpalasz ją, a ona patrzy na Ciebie swoim zmęczonym, przekrwionym wzrokiem i mówi bez ogródek: „Słuchaj, bystrzaku. Tutaj wszyscy mają coś na sumieniu, deszcz nigdy nie przestanie padać, a jeśli liczysz na happy end, to pomyliłeś adresy”.

I ja taki brak złudzeń szanuję.

Gra, która pachnie tytoniem i fatalnymi decyzjami

Jest ogromna różnica między grami, które tylko przebierają się w mrok jak na tanią imprezę halloweenową, a grą, po której naprawdę ma się ochotę umyć ręce. Renoir należy do tej drugiej kategorii. Tutaj bruk błyszczy od wilgoci tak bardzo, że chłód bije prosto z monitora. Klimatyczny jazz sączy się w Twojej głowie nawet wtedy, gdy w grze panuje cisza, a każda lokacja wygląda tak, jakby pięć minut wcześniej ktoś sprzedał tu przyjaciela mafii albo podjął decyzję życia po trzeciej szklance whiskey.

Sam James momentami mruczy pod nosem w ten cudownie zgorzkniały sposób. Wie, że świat jest zepsuty do szpiku kości, ale brnie przez niego dalej – trochę z przyzwyczajenia, trochę z bezsilności, a trochę dlatego, że jest zbyt uparty, by dać sobie spokój nawet po śmierci. Może nie sypie śmiesznymi tekstami jak w Hopkinsie, ale jego teksty mają w sobie ten specyficzny, ciężki posmak: dymu papierosowego, mokrego kołnierza, trzeciej kawy o drugiej w nocy i świadomości, że sprawiedliwość nie istnieje, ale ktoś tę papierkową robotę musi dokończyć.

Cień: jedyny współpracownik, który jeszcze go nie zdradził

Mechanicznie gra ma kilka asów w rękawie. Jako duch nie tylko zbierasz dowody, ale też przejmujesz kontrolę nad innymi zjawami, manipulujesz otoczeniem i kombinujesz, jak przemknąć przez pokoje, żeby światło nie zrobiło z Ciebie paranormalnego tosta.

I ten motyw światła jest genialnie przewrotny. Zazwyczaj w grach światło to Twój azyl. Miejsce, które mówi: „Wejdź tu, tutaj nic Cię nie zje”. W Renoir? Tutaj światło zachowuje się jak agresywny ochroniarz w markecie, który idzie za Tobą krok w krok, bo z góry zakłada, że chcesz coś ukraść tylko dlatego, że istniejesz.

Dzięki temu mrok naprawdę gra, a nie tylko ładnie wygląda. Cień nie jest tu dekoracją – to Twój jedyny lojalny partner w interesach. Jedyny kumpel z pracy, który jeszcze nie zdążył Cię zdradzić.

I dlatego ten cały świat tak dobrze siada w głowie, bo Renoir nie próbuje być „fajnym, popowym noir”. Chce być zmęczony, lepki od deszczu, niewygodny i moralnie podejrzany. Pachnie tytoniem, tanią gorzałą i błędami, których żałuje się przez resztę (nie)życia.

I wiecie co? Ja te klimaty kupuję bez targowania

Jest druga w nocy. 

Czas iść spać. 

Dobranoc.




Chcesz jako pierwszy dowiadywać się o nowych postach?
Zachęcam do obserwowania mnie na:

Estetka






Następny
To jest najnowszy post.
Poprzedni
Starszy post

0 komentarzy:

Prześlij komentarz



Chcesz coś dodać? Napisz komentarz 😉:
(konto google, dodając link do własnej strony lub wybierając z paska opcję: Anonimowy.
Dopisz swój nick, wtedy będę wiedziała do kogo się zwracam 😊

✔ Komentarze są moderowane (wyświetlą się po zatwierdzeniu)


#prawiejakrzeczywistość

#postkiedyśbędzie #19.2 #🙂 #kochanamamusia #zobiłakrokieciki^^ #dlaMagdusi😊 #tak #totamamaktórauwielbia #jakgramwpopularnemmorpgzfishingiem #*kreatywnyhashtag*🤭 #powiedz:seeernik🤭 #dlaczegojeszczeniewysłaliśmysernikadlaEstetki? #isłoikówzpiwnicy #*wszyscymyślą* #🧙‍♀️nowłaśnie #cojamamjeśćponocach? #tylerozrywki;D #*populacjakurierówwzrasta* #emocjejaknagrzybach😊 #gdyblogerkazastanawiasiężejejżarcikisięmarnują #dlaczegonieudostępniaichnaFB #otojestpytanie #samaniewie #boludziepaczoiwidzo #snapchatuEstetka #pojawiasięiznikamatematyka #jołjoł #ohojadłaczekoladę #Estetkaniejedz #tylekalorii #noktotowidział #cichutkohihi😊 #gdziekompotzmalin #isałatkawiosennadlaEstetki #cośdługotepaczkiidą;D #noktotowidział🙂 #akuku🙂 #listonoszsięobija🙂 #żartyktórychniktniepotrzebował🙃 #przychodzoczytajo #aktoMagdusięzabawiżarcikami🤣 #🧙przewidujemynowefoteczkinaFB #spoileryzasernik #🧙Estetkiniemaprzykomputerze:ponaciśnięciuprzyciskunagrajwiadomość #🧙znalazłanamkolejnąrobotę #zanieudanewróżby #🧙toponiżejnaszychkwalifikacji #🤭 #🧙proszęzostawiaćsernikiwrecepcji #zachwilęwstawifoteczkę #idealnagodzina🤭 #nietelefonodciasta #bolepszyniepotrafiłsfotografowaćnieba #ludzieileonamatychtelefonów #miliony:D #gdymaszśmiesznyobrazekwzakładkach #alenaglezniknął #czyEstetkaskasujekiedyśtehashtagi #tajemnicasagali #🧙*cośśmiesznego*🤭 # 🧙‍♀️ludziegdziemojekonfitury? #ipowidłaśliwkowe #jakjamamdokońćzyćposta? #bezciuciu #tyleżarcikówwjednympościetoświatniewidział #onaspecjalniepiszetekilometrowehashtagiżebyodsiaćtychnajlepszychczytelnikówjakwprogramieselekcja #🤭🤭 #coonaoglądatojaniewiem
#ohopiłaczekoladę #gdzienowypostnaFB? #pufff #🧙‍♀️🧙znikamystąd #najlepszażarcikowniauEstetki #awydzisiejszegodniarozszyfrujeciewszystkie? 😂 #czyodpadnieciezprogramu #🤭 #złapjewszystkie #pokeeeemon #tablogerkaśmiechowa😊 #acoto? #tęcza #omg! #najlepszatęczatylkouEstetki #hihi^^ #postbędziejakbędzie #noweżarciki?🤭 #gdzieżbyznowu🤭 #tydzieńhumorujeszczesięnieskończył🤭👇 #🧙ludzieEstetkanadalniewiecopowiedzieć🙂 #takjązaskoczyli #takporobili😊 #teżpiosenkidlaEstetki #najlepiej😊😊😊#proszęsięuczyćludziehihi^^ #jaksięrobiprezenty
#ludziektotopisał #cozatekst #hihi #śmiechowo #Estetkoniemówśmiechowo! #wtymwiekutrzebabyćpoważnym #poważniutkim🤣 #dzieńkobiet🙂 #kupisobieciastopychotka #boostatniodobrebyło #tablogerkałasnanasłodkie🤭 #powrotyzesklepżabka #coEstetkadzisiajje? #wszyscychcąwiedzieć🤭 #🧙ludziewiejskieziemniaczkisięskończyły #noktotowidział!? #wafelkiztoffie #gdziejestpostnafb? #zgłaszam:NP🤭 #żartuje🤭 #gdyotworzysz60zakładekikompuśprzestajedziałać🤣 #ktobyprzewidział🤭 #🧙‍♀️odczegojawasmam? #🧙puffff #🧙‍♀️ludziezkimjamuszępracować #uEstetkiniemożebyćpoważnie #musimysięztympogodzić🤭 #🧙przewidujemynowefoteczki #🧙cotomabyć!? #🧙totydzieńpieśniitańca #🤭 #wszyscyczujążekupiławięcejciastek🤣 #hashtagisięsameniepiszą🤭 #kiedyblogerkaskasujeobrazki #szkodajejżarcików🤣
#grunttoskromność🤭 #gdymiałaśwstawićzdjęciewcześniej #trudnesprawy🤭 #złotyczasantenowy #gdyzrobiszzdjęcieafilmikiznajdująsięsame #tendar🤭#komandorzedentyskaniechcezeznawać #cozniązrobić? #śpiewanienanichchybaniezadziała :D #idealnydesernamecz🙂









#aprzedEltusiembyłEstetuś🤭 #teobrazkitakieniepoważne #alewymyśliła #podpowiedzifacebooka #śmiechowe #hihi^^ #jużsamaniewiemgdzieteobrazkiwstawiać






Gdy blogerka dawno nie opublikowała posta, jedyna słuszna reakcja #hihi^^ #Hiacyntadobranawszystko🙂 #tefilmikitakieniepoważne:P #noktotowidział!?🤭